Wieloletni plan rządu wystarczy tylko na rok

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
4 sierpnia 2010, 10:31
Podwyżka VAT uratuje jedynie budżet na 2011 rok. Nie uzdrowi naszych finansów. Przepraszam za to, że czasem takie decyzje trzeba podejmować – mówił premier Donald Tusk. Charakterystyczne, że nie przepraszał za brak oszczędności.

Swój plan rząd nazwał wieloletnim. Parametry, które przedstawił, pozwolą na utrzymanie budżetu w ryzach najwyżej przez rok. Ale i to zostało dobrze przyjęte przez światowe rynki. Agencja Standard and Poor’s wzmocniła obecny rating Polski będący na wysokim poziomie A-.

W przedstawionych wczoraj założeniach budżetowych nie pojawiły się żadne nowe propozycje oszczędności. W porównaniu do piątkowych zapowiedzi zmniejszone zostały natomiast wpływy. Pod naciskiem PSL rząd zgodził się, żeby podatek na żywność nieprzetworzoną wzrósł do 5, a nie jak wcześniej zakładano, do 6 proc. Część produktów żywnościowych, jak chleb czy makarony, którym groziła podwyżka do 8 procent, objęto stawką 5-procentową.

Reszta bez zmian: podstawowa stawka wzrośnie z 22 do 23 proc., preferencyjna – z 7 do 8. Ruch niewielki, ale i tak na wszelki wypadek szef rządu wczoraj za niego przepraszał. – Skutek tej podwyżki dla polskiej rodziny to kilkanaście groszy dziennie. Przepraszam za to, że czasem takie decyzje trzeba podejmować – mówił premier. Charakterystyczne, że nie przepraszał za brak oszczędności.

Być może wkrótce pojawi się okazja do kolejnych przeprosin. Podwyżka VAT ulży przyszłorocznemu budżetowi, którego deficyt ma wynieść 45 mld zł, a także oddali niebezpieczeństwo przekroczenia 55-proc. progu ostrożnościowego i sparaliżowania administracji państwa. Po 2011 roku wpływy z VAT już nie wystarczą. Rząd o tym wie, ale wierzy, że do tej pory dziurę w finansach państwa zapełni wzrost gospodarczy. W 2012 roku ma on przyspieszyć do 4,8 proc. – To trochę przeszacowane prognozy – mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Co będzie, jeśli takiego wzrostu nie osiągniemy? Trzeba będzie zmieniać przyjęty wczoraj plan wieloletni, czyli podwyższać VAT w 2012 i 2013 roku. – Uczciwie powiem, że ja wykluczam ten czarny scenariusz, właśnie dlatego, że zakładamy również inne rozstrzygnięcia w planie finansowym – mówił wczoraj Donald Tusk.

Jakie to rozstrzygnięcia – nie wiadomo. W kuluarach mówi się o powrocie do zarzuconej wyższej składki rentowej. Rząd szykuje też bombę – likwidację przepisu, który pozwala na łączenie pracy z emeryturą. Prawo do świadczeń straci 50 tysięcy pracujących emerytów, a według Ministerstwa Pracy może to przynieść nawet miliard złotych oszczędności. Ta zmiana ma zacząć obowiązywać w przyszłym roku, podobnie jak podwyżki VAT. Projekt ustawy ze zmianami tego podatku prawdopodobnie trafi do Sejmu razem z ustawami okołobudżetowymi we wrześniu. By nowe stawki weszły od przyszłego roku, prace nad przepisami muszą zostać zamknięte do końca listopada.

W toczącym się od kilku dni vatowsko-rządowym serialu olimpijski spokój zachowały giełda i rynki finansowe. Optymizm Agancji Standard and Poor’s, która stwierdziła wręcz, że wczorajsze decyzje rządu wzmacniają obecny rating Polski, szedł w parze z optymizmem premiera Tuska. Premier, przekazując Polakom wieści o podwyżce podatków, dodał, że rząd zakłada zejście z deficytem finansów publicznych do poziomu 3 proc. PKB w 2013 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj