Polska lokomotywa Dragon zepchnie z szyn obcą konkurencję

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 września 2010, 05:13
Niebisko-pomarańczową lokomotywę o groźnej nazwie Dragon producent zaprezentował podczas berlińskich targów komunikacyjnych InnoTrans. Maszyna przeznaczona dla przewozów towarowych od razu stała się hitem.

– Jest bardzo duże zainteresowanie ze strony potencjalnych kupców – mówi „DGP” Adam Turowski, koordynator ds. projektu w Zakładach Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych Gliwice, które konstruują pierwszą od blisko 30 lat polską lokomotywę.

Jeszcze w tym roku producent chce zaoferować nowy produkt przewoźnikom. Do grudnia Gliwice powinny otrzymać z Urzędu Transportu Kolejowego pozwolenia na użytkowanie. Testy lokomotywy przebiegają pomyślnie i nie ma opóźnień w kompletowaniu dokumentacji potrzebnej do wydania zgody na wjazd na tory.

>>> Zobacz też: Targi IAA Expo w Hanowerze i InnoTrans w Berlinie (GALERIA)

– Już w 2011 r. będziemy w stanie zrealizować pierwsze zamówienia – zapowiada Adam Turowski.

– Dobrze, że taki produkt wchodzi na rynek. Szczególnie w sytuacji, w której reszta polskich producentów odpuściła sobie segment przewozów towarowych – mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego.

Ręce zacierają już działający w Polsce przewoźnicy, którzy gotowi byliby zainwestować w nowy tabor, a dotąd musieli wybierać spośród oferty zagranicznych dostawców. A ci, pozbawieni krajowej konkurencji, każą sobie słono płacić za swoje wyroby.

– Inwestycja w jedną lokomotywę to wydatek rzędu 4 mln euro w zależności od wyposażenia. Ważne jest, aby polska lokomotywa była atrakcyjna cenowo w porównaniu do oferty zachodnich producentów taboru – mówi „DGP” Jacek Bieczek, prezes zarządu CTL Logistics, należącego do pierwszej piątki przewoźników w Polsce.

A jest na to szansa. Maszyna wprawdzie nie będzie mogła jeździć na zagranicznych trasach, ale spełni wymagania większości przewoźników krajowych.

– Dobrze by było, aby w kraju była produkowana lokomotywa zaprojektowana przy uwzględnieniu charakterystyki polskiego rynku oraz infrastruktury – dodaje Jacek Bieczek.

Dlatego popyt może być spory. Nad zakupem nowych lokomotyw zastanawia się np. Koltrans należący do Orlenu. Wysokość budżetu i konkretne projekty będą znane na przełomie roku, czyli gdy Gliwice będą już oferować swoją maszynę.

Klientem może też być inny z największych przewoźników Lotos Kolej. Ten jednak uzależnia zakupy od prywatyzacji Grupy Lotos.

Według Adriana Furgalskiego ZNLE Gliwice nie powinny narzekać na brak zamówień.

– Rynek przewozów towarowych odbija się od dna. Przewoźnicy zaczynają dyktować w przetargach wyższe ceny. A to może tylko pozytywnie przełożyć się na poziom inwestycji – mówi Adrian Furgalski.

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj