Coraz trudniejsza sytuacja na GPW

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lipca 2011, 09:14
Logo Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Fot. materiały GPW
Logo Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Fot. materiały GPW/Forsal.pl
Europejscy inwestorzy rozpoczęli dzień w kiepskich nastrojach. Przeciągający się kryzys w sprawie zadłużenia USA niepokoi coraz bardziej rynki. Zmienne nastroje na GPW mogą być zapowiedzią nadciągającej bessy, twierdzą analitycy.

Brytyjski indeks FTSE 100 po otwarciu notowań spadł o 0,9 proc. i wyniósł 5.805,2 pkt., francuski CAC 40 spadł o 0,9 proc. i wyniósł 3.700,7 pkt., zaś niemiecki DAX spadł o 1,4 proc. i wyniósł 7.152,9 pkt.

WIG20 na otwarciu sesji wyniósł 2667,83 pkt., co oznacza spadek o 0,80 proc.

„Rynki na dobrą sprawę nie mają pojęcia jak wycenić ewentualną utratę ratingu przez USA i chyba mało kto wie, jakie konkretnie mogą być skutki takiej decyzji. Oczywiście mówi się o chaosie, kolosalnych konsekwencjach, ale jak bardzo mogą być one kolosalne (osłabienie pozycji kapitałowej banków ale jak głębokie?), tego nie wie nikt, bo trzeba byłoby wycenić spadek cen obligacji USA. Te zaś trzymają cenę, a rentowność bonów bywa nawet ujemna. Na wszelki wypadek inwestorzy sprzedają jednak akcje, a ostatnie dane dostarczają im dodatkowych pretekstów - komentuje Emil Szweda z Noble Securities. 

Jak wyjaśnia analityk, na GPW sytuacja staje się coraz trudniejsza. WIG20 traci od dwóch sesji, kupujący są w odwrocie, ale wszystko to dzieje się przy niskich obrotach. Nadal trudno więc ustalić czy sesja z ostatniego czwartku (silny wzrost przy obrotach najwyższych od miesiąca) była dniem odwrotu zmieniającym trend, czy tylko jednorazowym wyskokiem, emocjami uwolnionymi po przyjęciu porozumienia w sprawie Grecji. Odpowiedź będzie oczywista, jeśli indeks złamie minima z poprzedniego tygodnia w okolicach 2 662 - 2 675 punktów. Test tych poziomów możliwy jest zaraz po otwarciu, więc emocji nie powinno zabraknąć.

„Nawiasem mówiąc ta podwyższona zmienność nastrojów i przechylanie się ich od euforycznych zakupów do panicznej wyprzedaży jest cechą charakterystyczną dla zmiany trendów w średnim i długim terminie. Czyli w tym wypadku z hossy na bessę, ale oczywiście nie można biegu wypadków wyprzedzać” – tłumaczy Szweda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj