Brytyjski indeks FTSE 100 po otwarciu notowań spadł o 0,42 proc. i wyniósł 5.106,06 pkt., francuski indeks CAC 40 wzrósł o 0,11 proc. i wyniósł 2.825,28 pkt., niemiecki indeks DAX wzrósł o 0,02 proc. i wyniósł 5.429,32 pkt.
Indeks węgierskiej giełdy BUX po otwarciu sesji spadł o 3,13 proc. i wyniósł 16.441,74 pkt.
WIG 20 na otwarciu sesji wyniósł 2146,82 pkt., co oznacza spadek o 0,83 proc.
„Za twardym "nie" Angeli Merkel wobec emisji euroobligacji i aktywniejszym udziałem Europejskiego Banku Centralnego w walce z kryzysem, nie idą żadne konkretne propozycje” – komentuje Roman Przasnyski z Open Finance.
>>> Czytaj też: Niemcy płyną pierwszą klasą na Titanicu. Same zafundowały sobie bilet
Jak wyjaśnia analityk, za konkret trudno uznać deklaracje o wzmocnieniu dyscypliny budżetowej w strefie euro, czy zmianie unijnych traktatów. Można mieć obawy, że rynki, a być może i strefa euro, nie doczekają do przyjęcia tych zmian, nie mówiąc o ich efektach, na które przyjdzie czekać kilka lat. Kryzys tyle nie poczeka i sam się nie rozwiąże.
„Po niedawnym sensacyjnym przetargu na niemieckie obligacje skarbowe, dziś będziemy się emocjonować aukcją papierów włoskich. W trakcie poprzedniej, z końca października, rentowność 6-miesięcznych bonów, sięgająca nieco ponad 3,5 proc., była najwyższa od jesieni 2008 r. Sytuację w naszym regionie może popsuć decyzja o obniżeniu przez Moody's ratingu Węgier, choć to żadne zaskoczenie”.