Zięba: Błędy, analogie i agencje ratingowe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
16 stycznia 2012, 09:42
 Grzegorz Zięba, makler KBC Securities N.V.
Grzegorz Zięba, makler KBC Securities N.V./Media
Czy ktoś jeszcze pamięta jak na początku listopada 2011 roku agencja ratingowa S&P rozesłała maila z obniżką ratingu dla Francji?

Szybko informacja została zdementowana przez agencję, że wysyłka maili nastąpiła przypadkowo. Postawiłem wtedy, w jednym z komentarzy, pytanie – wysyłka maili może była przypadkowa, jednak czy przypadkowe było ich przygotowanie? Odpowiedz na to pytanie poznaliśmy w ostatni piątek (cały czas mamy od czynienia z tą samą agencją). Jednak w tych okolicznościach można postawić jeszcze dodatkowe pytanie, czy ktoś jeszcze wierzy w to, że agencje ratingowe są neutralnymi podmiotami na rynkach finansowych? Skoro nowy (z obniżoną oceną) rating został przygotowany dwa miesiące temu to dlaczego jego publikacja nastąpiła dopiero teraz? Odpowiedz na to pytanie znają tylko panowie z agencji S&P i może jeszcze garstka „nieprzypadkowych” ludzi. Może komuś jednak nie spodobało się, że przez ostanie trzy tygodnie zaczęły poprawiać się rentowności (na korzyść sprzedających) na przetargach hiszpańskich i włoskich (głównie włoskich) obligacji.

Doszukując się pewnych analogi na rynku (a historia rynków ma charakter cykliczny) przetargów obligacji można postawić następującą tezę. Na początku grudnia 2008 roku rentowność amerykańskich bonów skarbowych po raz pierwszy w historii osiągnęła ujemną rentowność (kryzys zaufania podczas przedostatnich spadków). Następnie mieliśmy ostry (ostatni) spadek indeksów giełdowych (do lutego 2009 roku) i potem skończyła się bessa (do czego mocno przyczynił się FED swoją interwencją – kolejną zresztą). Między osiągnięciem ujemnej rentowności na amerykańskich bonach, a dołkiem bessy upłynęło niewiele ponad 2 miesiące. A jak sprawy wyglądają obecnie. Na początku stycznie (a dokładnie w zeszłym tygodniu) rentowność na niemieckich bonach skarbowych podczas przetargu osiągnęła ujemną rentowność (teraz kryzys zaufania ma swoje centrum w Europie). Następne nastąpiło cięcie ratingów (m.in. dla Francji), co powinno wywołać mocne spadki na rynkach (rozpocznie się histeria w mediach – od poniedziałku, że upadł kolejny bastion w Europie), a kulminacja może być związana z Grecją. Następnie za około 2 miesiące od dzisiaj ukształtujemy dołek obecnej bessy (lub korekty jeśli paczymy na trend wyższego rzędu) do czego przychyli się walnie ECB, dzięki swojej interwencji i wykupowi (bez sterylizacji) obligacji. Za 2 miesiące, czyli przełom marca i kwietnia (wtedy przypada kulminacja wykupu włoskich obligacji). Według mnie sednem problemu jest interwencja ECB, do której „różnorodne siły rynkowe” (które mają wpływ na agencje ratingowe) dążą za wszelką cenę. Oczywiście poprzez analogię dochodzimy do pewnego możliwego scenariuszu (a nawet bardziej jego zarysu), nie należy tego traktować jak prawdy objawionej – elastyczność jest wszędzie potrzebna. 

Może powyższy scenariusz trąca trochę teorią spiskową lub jakąś fantastyką, ale jak się dokładnie przeanalizuje historię różnych krachów lub w ogóle historię rynków finansowych to już nie musi być to takie nieprawdopodobne. Jak powiedział kiedyś Ben Akiba, wybitniejszy uczony żydowski II stulecia naszej ery: „Wszystko już było!”, trzeba tylko umieć słuchać i patrzeć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: KBC Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj