Centralny Wykaz Ubezpieczonych: za drogo i bez sensu

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
24 marca 2012, 09:30
Jak lekarz będzie mógł potwierdzić ubezpieczenie pacjenta
Jak lekarz będzie mógł potwierdzić ubezpieczenie pacjenta/DGP
Nieuprawniony dostęp do danych osobowych, możliwość ujawniania agentów służb specjalnych, wzrost biurokracji i kosztów – długa jest lista zarzutów wobec projektu ustawy o CWU.

Eksperci kwestionują wyliczenia resortu, według którego system wymaga 10 mln zł na infrastrukturę potrzebną do otwarcia CWU i ponad 22 mln zł na pracowników, którzy by go obsługiwali. Uważają, że będzie to system droższy. I pytają o sens jego uruchomienia.

>>> Czytaj też: Nadchodzi koniec darmowej opieki medycznej

Po protestach lekarzy (nowelizacja ustawy refundacyjnej wymaga, by przed wypisaniem recepty weryfikowali, czy chory ma ubezpieczenie) NFZ wraz z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji przygotowało projekt CWU. Według tego pomysłu wystarczy, by pacjent w przychodni podał numer PESEL, aby można było zweryfikować, czy jest ubezpieczony. Jeżeli weryfikacja nie będzie możliwa za pośrednictwem internetu, wystarczy pisemne oświadczenie pacjenta lub okazanie jednego z obowiązujących dokumentów potwierdzających ubezpieczenie (np. RMUA). Jednak zakończone konsultacje społeczne wykazują liczne luki w tym pomyśle.

– Projekt ustawy wprowadzający dostęp online do wykazu ubezpieczonych należy dopracować – uważa generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski. Trzeba poprawić m.in. zasady weryfikacji podmiotów, które mają dostęp do bazy. O ochronę danych osobowych, tyle że swoich agentów, obawia się też Centralne Biuro Antykorupcyjne. Maciej Klepacz, zastępca szefa CBA, w piśmie do MAiC tłumaczy, że niektóre dane agentów, do jakich dostęp uzyskaliby lekarze, są danymi szczególnie wrażliwymi i ich ujawnienie mogłoby zagrozić życiu i zdrowiu funkcjonariuszy. Na brak doprecyzowania, czym ma być to uwierzytelnienie, wskazuje także Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak ocena finansowych skutków CWU. Przedsiębiorcy z BCC wskazują, że wzrost zatrudnienia o 224 etaty w samym funduszu „jest jaskrawo sprzeczny z intencjami rządu dotyczącymi ograniczenia i racjonalizacji zatrudnienia”. Resort finansów wskazuje, że w projekcie nie uwzględniono, iż wynagrodzenia tych urzędników zgodnie z planem finansowym NFZ będą musiały za rok wzrosnąć o 7,4 proc., czyli o ponad 1,5 mln zł. Rzecznik prasowy NFZ Andrzej Troszyński zapewnia jednak, że: – Zatrudnienie specjalistów od kontroli i windykacji zwróci się po wielekroć.

>>> Czytaj też: Skandal w związku z cyfryzacją służby zdrowia. Śledztwo trwa

Takiej pewności nie ma minister Adam Jasser, szef KPRM: wytyka, że brak jest odniesienia kosztów i korzyści z wdrożenia CWU do kosztów i korzyści rozwiązań alternatywnych, np. weryfikacji uprawnień do świadczeń za pomocą elektronicznego dowodu osobistego pl.id lub elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego. Systemy mają być wdrożone w 2013 i 2014 r. – Pojawia się więc pytanie, czy jest jakiekolwiek ekonomiczne uzasadnienie takiego rozwiązania – mówi Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej. I dodaje, że liczba nieubezpieczonych jest na tyle niewielka, że być może taniej by było uznać po prostu wszystkich Polaków za posiadających ubezpieczenie. Według samego MAIC jest ich nie więcej niż ok. 250 tysięcy osób. – W mojej praktyce ordynatora oddziału chorób wewnętrznych Szpitala Powiatowego w Będzinie nie spotkałem się z ani jednym takim przypadkiem – dodaje.

Zgodnie z obietnicami ministra Michała Boniego projekt ten na przełomie marca i kwietnia powinien być przekazany do Sejmu, tak by najpóźniej w sierpniu ruszyły jego testy, a 1 września ustawa weszła w życie. MAIC nie odpowiedział na nasze pytania, czy uwagi z konsultacji społecznych wpłyną na harmonogram wdrażania CWU.

OPINIA: Dr Krzysztof Nyczaj ekspert ds. e-zdrowia z Krajowej Izby Gospodarczej

Największy problem to kwestia autoryzacji dostępu lekarzy do danych pacjentów. Zasada tajemnicy lekarskiej wyklucza sytuację, że każdy lekarz będzie mógł mieć dostęp do danych wszystkich pacjentów. Zgodnie z dyrektywą 13/606 nieuprawnione podmioty nie mają nawet prawa wiedzieć, czy dana osoba jest, czy nie uwzględniona w rejestrze chorych.

Trzeba dopracować, na jakiej zasadzie lekarze będą tę autoryzację uzyskiwać. Na pewno nie uda się, bo jest na to za mało czasu, wydać im specjalnych kart. Być może można by było do tego użyć numeru lekarza, ale dotychczasowy projekt ustawy tego bardzo ważnego szczegółu też nie uwzględnił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj