Umierają strony lajt, niech żyje aplikacja

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 kwietnia 2012, 08:11
Oferta bankowych aplikacji mobilnych na smartfony
Oferta bankowych aplikacji mobilnych na smartfony/DGP
Programy na smartfony wypierają lekkie wersje serwisów transakcyjnych.

W ubiegłym tygodniu Nordea udostępniła klientom specjalne oprogramowanie umożliwiające korzystanie z serwisu transakcyjnego banku na smartfonach. To już dziesiąta instytucja w Polsce oferująca takie rozwiązanie. W ostatnich miesiącach grono mobilnych banków powiększyło się m.in. o Pekao SA i MultiBank. Z kolei mBank rozszerzył dostępność swojego oprogramowania o wersję na Androida, a Raiffeisen na Windows Phone. Prace nad swoją aplikacją prowadzi także PKO BP, a ING zapowiedział, że w ciągu kilku tygodni dostęp do banku uzyskają klienci posiadający urządzenia z Androidem. Obecnie Śląski oferuje aplikację dostępną tylko na iPhone’y. Nie trzeba jednak smartfona i specjalnego oprogramowania, by korzystać z mobilnych serwisów transakcyjnych. Wiele banków ma lekkie wersje swoich stron internetowych, na telefony komórkowe. – Wersja lajt ma tę zaletę, że aby z niej korzystać, nie trzeba mieć nowoczesnego telefonu. Wystarczy prosty aparat z przeglądarką i dostęp do internetu – mówi Szymon Mitoraj, dyrektor departamentu bankowości internetowej i mobilnej Banku Śląskiego. Ponadto zapewnia ona dostęp do wszystkich najważniejszych funkcji serwisu transakcyjnego, takich jak sprawdzenie salda, przejrzenie historii operacji czy możliwość wykonania przelewu.

>>> Czytaj też: Bankowość mobilna: w Kenii standard, w Polsce... gadżet

Dlaczego więc klienci są zmuszani do instalowania dodatkowych aplikacji? – Wersja lajt wymaga dobrego połączenia z siecią, z czym u nas jest różnie, zwłaszcza poza dużymi miastami – mówi przedstawiciel Banku Śląskiego. Aplikacja ma więc przewagę nad lajtem. Po jej zainstalowaniu w czasie korzystania z serwisu banku między jego serwerem a urządzeniem dochodzi do wymiany minimalnej ilości danych. Korzystanie jest szybkie i wygodne. Aplikacje pozwalają też na pełniejsze wykorzystanie możliwości coraz nowocześniejszych telefonów. – Umożliwiają na przykład skorzystanie z modułu GPS dla lokalizacji oddziałów, bankomatów czy punktów rabatowych – mówi Jakub Garbus z departamentu bankowości elektronicznej w Banku Pekao.

Eksperci nie mają wątpliwości: przyszłość mobilnej bankowości należy do aplikacji na smartfony. – W Raiffeisenie już przed laty uznaliśmy, że tworząc aplikacje, dostarczymy klientom lepsze rozwiązanie, i nawet nie budowaliśmy serwisu lajt – mówi Mariusz Gliński, dyrektor departamentu bankowości elektronicznej Raiffeisen Banku.

>>> Czytaj też: Mobilne banki oferują coraz więcej

Zdaniem specjalistów aplikacje są bezpieczniejsze i dają więcej możliwości w zakresie kreowania nowych funkcjonalności mobilnych banków, na przykład pozwalają łączyć funkcje telefonu z kartą bankową. Wszystko wskazuje więc na to, że wersje lajt są skazane na powolną śmierć, choć jeszcze przez kilka lat pewnie będą działać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj