- Gangsterzy podnieśli głowy. Okupują całe miejscowości
- Mafie tylko czekają, by skoczyć sobie do gardeł. Stawka wciąż rośnie
- Cywile mają miliony sztuk broni palnej. To może nakręcać przemoc
- Wzrośnie migracja. Zmiana szlaku przerzutu kokainy
- Permanentna wojna gangów. Wenezueli grozi scenariusz haitański
Gangsterzy podnieśli głowy. Okupują całe miejscowości
Służby graniczne Wenezueli utrudniają zagranicznym dziennikarzom wjazd na terytorium tego kraju, ale o pogłębiającym się chaosie informują Wenezuelczycy, którzy przedostają się do sąsiedniej Kolumbii.
Według portugalskich stacji CMTV i RTP, których dziennikarze rozmawiali z uciekinierami, grupy przestępcze kontrolują już miejscowości w kilku regionach Wenezueli, szczególnie na terenach przygranicznych. Część z nich to gangi powiązane z reżimową Milicją Boliwariańską.
Doniesienia te potwierdzają także brazylijscy dziennikarze. "Od czasu ujęcia Nicolasa Maduro gangi poczynają sobie coraz śmielej i kontrolują już niektóre obszary Wenezueli" – przekazał brazylijski portal Tela. Dodano, że organizacje przestępcze "przejmują kontrolę nad terenami miejskimi i drogami, narzucając swoje zasady oraz wymuszając haracze".
Wszystko wskazuje więc na to, że realizuje się scenariusz nakreślony w opublikowanym we wtorek raporcie think tanku Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC) - usunięcie prezydenta Maduro pchnęło Wenezuelę w stronę anarchii, której leitmotivem będzie wojna rodzimych i zagranicznych mafii.
Mafie tylko czekają, by skoczyć sobie do gardeł. Stawka wciąż rośnie
Autorzy raportu podkreślają, że lata rządów chavistów stworzyły mechanizmy, w których organy państwowe współpracowały z siatkami przestępczymi poprzez np. ochronę przemytniczych szlaków czy udział w praniu pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. W takim kontekście obalenie głowy państwa może doprowadzić do gwałtownej walki o kontrolę nad lukratywnymi procederami, tym bardziej, że globalne zapotrzebowanie na kokainę i wysokie ceny złota dodatkowo zwiększają szanse na nasilenie przemytu i przemocy.
Raport wskazuje konkretne ugrupowania, które mogą zyskać na destabilizacji:
- Ejército de Liberación Nacional (ELN) – kolumbijska organizacja zbrojna, aktywna również we wschodniej Wenezueli. ELN zajmuje się przemytami kokainy, nielegalnym wydobyciem złota i wymuszeniami i może wykorzystać osłabienie państwa do umocnienia pozycji na terenach przygranicznych.
- Buntownicy z FARC – odłamy dawnej partyzantki kolumbijskiej, które nadal działają w regionie przy granicy z Wenezuelą i od lat uczestniczą w transgranicznym handlu narkotykami.
- Tren de Aragua – wenezuelski gang o charakterze transnarodowym, zaangażowany w przemyt narkotyków, broni i handel ludźmi. Grupa ta działa również w innych krajach Ameryki Południowej i może wykorzystać próżnię władzy do zwiększenia wpływów.
- Primeiro Comando da Capital (PCC) – potężna brazylijska organizacja przestępcza, która współpracuje z Tren de Aragua w handlu bronią i kontroli wydobycia nielegalnego złota na granicy Brazylii i Wenezueli. Obecna sytuacja sprzyja rozszerzaniu tej współpracy na nowe obszary.
- Comando Vermelho – inny brazylijski kartel, dominujący w handlu kokainą w dorzeczu Amazonki. Może on wykorzystać kryzys do wejścia na wenezuelski rynek kokainy i zwiększenia wpływów terytorialnych.
- Poza tym zagrożeniem jest odrodzenie i wzmocnienie paramilitarnych Milicji Boliwariańskich, utworzonych przez wcześniejszy rząd jako siły obronne rewolucji, które funkcjonują dziś jak uzbrojone ugrupowania cywilne. ELN deklarował chęć wsparcia tych milicji i części armii lojalnej byłym liderom, co może doprowadzić do długotrwałych i kosztownych konfrontacji.
Cywile mają miliony sztuk broni palnej. To może nakręcać przemoc
Raport GI-TOC podkreśla, że Wenezueli nie brakuje broni palnej. Szacunki wskazują, że tylko cywile posiadają od 1,6 do 4,1 miliona sztuk, a dodatkowo setki tysięcy wojskowych i milicyjnych sztuk znajdują się w arsenałach armii, milicji i grup partyzanckich. To ogromna baza uzbrojenia, która w warunkach destabilizacji może wpaść w ręce organizacji przestępczych i dodatkowo nakręcać przemoc.
Poza tym duża dostępność broni zwiększa ryzyko wzrostu przestępstw z użyciem przemocy, w tym porwań, wymuszeń i walk między gangami. W regionie Karaibów nawet 80 proc. zabójstw dokonywanych jest z użyciem pistoletów lub karabinów.
Wzrośnie migracja. Zmiana szlaku przerzutu kokainy
Autorzy raportu ostrzegają, że eskalacja przemocy w Wenezueli i niestabilność na granicy z Kolumbią mogą spowodować wzrost przepływów migracyjnych, których liczba już dziś sięga milionów rocznie. Utrzymujący się chaos tylko wzmocni grupy przestępcze zajmujące się przemytem ludzi i wykorzystywaniem migrantów.
Według ekspertów amerykańska operacja militarna mogła zakłócić szlaki przemytu kokainy przez Wenezuelę. Zapewne więc kartele zaczną eksportować więcej narkotyku przez Ekwador i Peru, gdzie produkcja kokainy rośnie, a struktury państwowe są jeszcze słabsze.
Permanentna wojna gangów. Wenezueli grozi scenariusz haitański
Eksperci ostrzegają, że bez klarownej strategii demokratycznej transformacji i odbudowy państwa ryzyko dalszej destabilizacji pozostaje ogromne. Raport podkreśla, że samo usunięcie jednego przywódcy nie ograniczy wpływu przestępczych organizacji. Wręcz przeciwnie: może stworzyć dodatkowe możliwości ekspansji dla grup takich jak ELN, dysydenci FARC, Tren de Aragua, PCC i Comando Vermelho oraz reżimowe milicje.
Według autorów raportu jedyną realną drogą do ograniczenia tych zagrożeń są fundamentalne reformy demokratyczne, praworządność i ochrona praw człowieka, prowadzone przez samych Wenezuelczyków. Tylko odnowione instytucje państwowe, niezależny system wymiaru sprawiedliwości i skuteczna kontrola nad siłami bezpieczeństwa mogą zniszczyć strukturę przestępczych sieci.
Autorzy raportu ostrzegają, że bez tych zmian Wenezuela może znaleźć się w sytuacji, w której stanie się areną permanentnej rywalizacji mafii, jak Haiti, a nie krajem stabilizującym się po interwencji.