Francja nie odda suwerenności budżetowej bez zastrzeżeń

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 czerwca 2012, 17:39
Integracja polityczna, oddanie kompetencji budżetowych Brukseli nie może być warunkiem wstępnym dla środków antykryzysowych - mówił we wtorek minister ds. europejskich Francji Bernard Cazeneuve, komentując raport o zacieśnianiu eurolandu Hermana Van Rompuya.

Jak podkreślił na konferencji prasowej w Luksemburgu Cazeneuve, "rola Komisji Europejskiej w zarządzaniu budżetowym już została bardzo wzmocniona" w niedawno przyjętych ustawach, w tym w tzw. sześciopaku, o zwiększeniu dyscypliny fiskalnej i "nie ma potrzeby, by rezygnować z suwerenności parlamentu" w kwestiach budżetu.

Zastrzegł jednak, że stanowisko Francji może ewoluować. "Poziom ewolucji tego, co możemy zaakceptować, będzie zależny od tego, co zaakceptują nasi partnerzy" - powiedział. To aluzja do Niemiec, które nie chcą jak dotychczas zgodzić się na ograniczone choćby uwspólnotowienie długu państw euro, o co apeluje Francja, widząc w tym najszybszy środek w walce z kryzysem zadłużenia.

Na uwspólnotowienie długu państw euro nie zgadzają się Niemcy (wspierane m.in. przez Finlandię i Holandię), które cieszą się obecnie najwyższą oceną wiarygodności kredytowej i w związku z tym ponoszą najniższe koszty obsługi swego długu. Kanclerz Niemiec Angela Merkel wielokrotnie wskazywała, że najpierw trzeba stworzyć w UE prawdziwą "unię polityczną" i fiskalną, co oznacza zgodę państw na transfer suwerenności do UE, by zapewnić dyscyplinę finansów publicznych i kontrolę narodowych polityk budżetowych.

"Unia polityczna nie może być warunkiem wstępnym dla pilnych środków antykryzysowych" - powiedział Cazeneuve. Bo wtedy, dodał, jest ryzyko, że "nie będzie ani unii politycznej ani tych środków". Już kilka dni temu prezydent Francji Francois Hollande użył podobnego określenia; na konferencji prasowej w Rzymie po spotkaniu liderów czterech największych państw eurolandu, w tym Merkel, powiedział, że Francja nie zgodzi się na unię polityczną "bez solidarności".

Wzmocnienie kontroli nad budżetami narodowymi państw euro to obok unii bankowej jeden z kluczowych elementów raportu na temat wzmocnienia unii gospodarczej i walutowej, jaki przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przygotował na najbliższy, czwartkowo-piątkowy, szczyt przywódców UE w Brukseli.

To wzmocnienie kontroli nad budżetami krajowymi oznaczałoby przekazanie do Brukseli znacznie większych niż dotychczas kompetencji do poprawiania budżetów państw euro (jak chcą Niemcy), tak by "zapobiegać" zadłużaniu się państw i "poprawiać" nieodpowiedzialne polityki fiskalne. Dokument przewiduje, że to na poziomie europejskim odbywałoby się "wspólne uzgadnianie", czy kraj może się bardziej zadłużyć niż wcześniej ustalono. (Raport nie precyzuje, kto dokładnie miałby o tym decydować, co najpewniej oznacza, że znalazłoby się to w gestii ministrów eurogrupy, a nie KE).

"Pełna unia budżetowa" - dodaje dokument - wymagałaby w przyszłości stworzenia na poziomie euro "podmiotu budżetowego, jak resort finansów" (ang. treasury office).

Jako opcję "do przestudiowania" raport wskazuje ideę uwspólnotowienia długu w "średniej perspektywie", jako postęp na drodze do fiskalnej integracji. Inną wymienianą w raporcie opcją jest ograniczone uwspólnotowienie długu na krótki czas określony (tzw. eurobills) oraz utworzenie funduszu oddłużeniowego (z ang. redemption fund), który przewiduje zgrupowanie długów krajów eurolandu powyżej 60 proc. PKB.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj