Podobne problemy, które legły u podstaw obecnego kryzysu finansowego, natura rozwiązała już miliony lat temu. Gotowa recepta na kryzys jest w zasięgu ręki - przekonuje słynny fizyk i ekonomista.

W ciągu ostatnich trzech dekad system finansowy stał się niezwykle dynamiczny i wzajemnie zależny, skomplikowany i skoncentrowany znacznie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Inżynieria finansowa zdaje się nie znać granic w tworzeniu nowych instytucji, które są wzajemnie połączone na rozmaite sposoby.
Czy to dobrze?

Spójrzmy na naturę – ta od miliardów lat majstrowała i eksperymentowała z projektami sieciowymi i efekty tych działań sugerują, że odpowiedź na to pytanie może być twierdząca – pod pewnymi warunkami.

Reklama

W swojej przełomowej książce “The Architecture of Complexity”, opublikowanej 50 lat temu, ekonomista, psycholog i pionier myślenia o sztucznej inteligencji Herbert Simon zadał fundamentalne pytanie – dlaczego natura tak konsekwentnie organizuje się w hierarchie? Dlaczego tak wiele wytworów natury jest zbudowanych na zasadzie systemów systemów?

Np. w biologii, komórki organizują się w tkanki, tkanki w organy, organy w większe systemy. Komórka sama w sobie zawiera jądro komórkowe, błonę komórkową, rybosomy i mitochondria.

Nasze instytucje społeczne również organizują się w hierarchie, tak samo jak budynki, urządzenia techniczne, czy nawet proces pisania – słowa tworzą zdania, te budują akapity, które następnie składają się w całe teksty, eseje czy rozdziały.

Naukowcy i filozofowie od czasów Arystotelesa już to wszystko zauważyli, ale Herbert Simon – jeden z najbardziej kreatywnych umysłów XX w., był jednak prawdopodobnie pierwszym, który zapytał – dlaczego tak się dzieje. I zaproponował odpowiedź na to pytanie.

Układ hierarchiczny

Po pierwsze – argumentował Simon – struktury hierarchiczne są łatwiejsze do zbudowania i bardziej podatne na korzystne zmiany. Możemy w zasadzie budować komputery jako niezwykle złożone zespoły oddzielnych tranzystorów, połączonych ze sobą wedle jakiegoś projektu.

Potem, każde urządzenie może być zbudowane jako całość. Upraszczamy konstrukcję projektując komputery w ten sposób, że zespoły jednostek mogą być ze sobą połączone – pamięć, procesor i np. klawiatura. Jednostki te mogą być wytwarzane i testowane zupełnie oddzielnie, tak samo jak mogą być łączone i tworzyć dzięki temu różne rodzaje komputerów. Można wyjąć i wymienić jeden komponent – np. pamięć – bez obawy o to, że zniszczymy klawiaturę. Dzięki temu możemy w łatwy sposób ulepszać nasze komputery.

Hierarchia, innymi słowy, to sposób ograniczania złożoności na rzecz większej stabilności i zdolności do rozwoju. Simon twierdził, że systemy zbudowane właśnie w ten sposób posiadają podstawową, konkurencyjną prostotę.

Dopiero teraz zaczynamy doceniać, jak bardzo – jako żywe istoty – polegamy na tego typu architekturze. Weźmy na przykład zwyczajną kość. Jest ona niezwykle twarda, a zarazem lekka. Są to właściwości, których nasza technologia wciąż nie może wytworzyć. Sekretem kości w tym przypadku jest znów hierarchia. Kość tworzą małe cząsteczki połączone w białka, które potem tworzą włókna, a te są zbudowane w większe struktury.

Gdy kość zostaje uderzona, hierarchia zapewnia jej szereg mechanizmów, dzięki którym może przetrwać nadmiar zgromadzonej podczas uderzenia energii, bez trwałych uszkodzeń. Kość – jak większość innych struktur w biologii – jest nie tylko złożona, ale złożona w uporządkowany sposób.
Jak to wygląda na poziomie finansów i gospodarki?

Zdaje się, że w trakcie rozwoju nowoczesnych finansów naruszono zasadę struktur hierarchicznych i zrobiono to ze smakiem. Szczególnie dwa trendy na przestrzeni ostatnich 30 lat – łączenie się banków w wielkie instytucje oraz eksplozja instrumentów pochodnych, które połączyły je w skali świata – sprawiły, że sieć stała się znacznie mniej modułowa. Stworzyliśmy w ten sposób olbrzymią, wysoce skomplikowaną sieć współzależności, ale stosunkowo słabo zorganizowaną i uporządkowaną. W efekcie system stał się mało elastyczny.

Kaskada problemów

W ubiegłym roku Bank Anglii wraz z ekonomistami z Uniwersytetu w Auckland z Nowej Zelandii przeprowadzili komputerową symulację, aby zbadać, w jakim zakresie finansowe turbulencje i katastrofy mogą się przenosić w ramach globalnej sieci międzybankowej. Sieć ta jest używana przez banki w celu zarządzania swoimi potrzebami finansowymi poprzez wzajemne udzielanie sobie kredytów. Sieć w normalnych warunkach funkcjonuje bardzo dobrze – banki mogą bez problemu przelewać swoje pieniądze – jednak sieć jest również podatna na ostre kryzysy związane z niewypłacalnością, tak jak miało to miejsce w 2008 roku przy okazji bankructwa banku Lehman Brothers.

W przypadku operacji krótkoterminowych, banki w dużej mierze polegają na tzw. „repos” – operacjach typu „overnight”, kiedy decydują się sprzedać akcje lub inne aktywa i zgadzają się na późniejsze ich odkupienie. Jak dużo dany bank może otrzymać za dane aktywa, zależy od tzw. „haircut”- określonej kwoty odejmowanej od pożyczonych pieniędzy, których pożyczkodawca domaga się od kredytobiorcy w celu zabezpieczenia się przed ryzykiem lub przed stratami na wypadek bankructwa. Wysokość takiego zabezpieczenia waha się w zależności od danego czasu oraz od nastrojów i opinii.

Przeprowadzone symulacje pokazały, że odporność sieci międzybankowej na wahania w wysokości zabezpieczenia zależy od architektury sieci. Im bardziej sieć jest skoncentrowana i zdominowana przez duże banki, oraz im większa gęstość powiązań pomiędzy nimi, tym mniej stabilny i modułowy (niezależność określonych elementów) jest cały system.

Zatem te dwa trendy – łączenie się banków w wielkie instytucje oraz coraz większa liczba instrumentów pochodnych – sprawiają, że cały system staje się coraz bardziej podatny na systemowe rozprzestrzenianie się problemów finansowych poprzez międzybankową sieć.

Szczególnie wielkie banki, które mają nieproporcjonalnie duży udział w sieci, są potencjalnymi epicentrami problemów. Stąd też wzięło się powiedzenie „zbyt duże, by upaść” (too big, to fail), choć lepszym określeniem byłoby „zbyt centralne, aby upaść” (too central, to fail).

Co więcej, wysoka gęstość wzajemnych powiązań w sieci bankowej stwarza jeszcze więcej potencjalnych kanałów, za pośrednictwem których mogą się rozprzestrzeniać problemy finansowe banków.

Występowanie tego typu problemów zachęca banki, aby w trudnych czasach gromadziły swoje fundusze – a to z kolei jest najmniej pożądanym zachowaniem w sieci banków, które dzielą się swoimi zasobami, aby zaspokajać wzajemne potrzeby pożyczkowe.

Zupełnie inaczej niż w przypadku organizmów żywych, systemy finansowe nie przeszły ewolucyjnego doboru naturalnego, dzięki czemu przetrwałyby tylko te najsilniejsze. Co więcej, mamy mało racjonalnych powodów aby twierdzić, że to co istnieje, jest optymalne, lub chociaż rozsądne.

Aby rozwiązać w jakiś sposób te problemy i zapobiec rozprzestrzenianiu się zagrożenia finansowego w bankowej sieci, moglibyśmy spróbować zarządzać systemem pożyczania, czyli kontrolować wysokość dźwigni finansowej i wysokość zabezpieczeń wymaganych na wypadek bankructwa.

Idąc dalej, moglibyśmy nawet zbudować system zabezpieczeń przed nadmierną koncentracją w naszych sieciach – kontrolować kto jest połączony z kim i jak silnie.
Zarówno wysoka koncentracja jak i wzajemna współzależność w globalnej sieci sprawiają, że „wszystko jest połączone ze wszystkim”. To prosta droga do niestabilności całego systemu, a stabilny system powinien być modułowy (z niezależnością określonych elementów – modułów). Dlatego inżynieria finansowa powinna porzucić swą dotychczasową architekturę skrajnej współzależności i koncentracji – zupełnie tak samo, jak robiła to natura przez miliony lat.

Mark Buchanan jest fizykiem teoretykiem oraz autorem książki “The Social Atom: Why the Rich Get Richer, Cheaters Get Caught and Your Neighbor Usually Looks Like You”.