Bogaty może więcej, także w niektórych dyscyplinach olimpijskich

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 lipca 2012, 05:29
Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012
Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012/ShutterStock
Sukces w sporcie to wypadkowa dozy talentu, wytrwałości i olbrzymich nakładów pracy na treningu. Oczywiście. Ale pieniądze też mają znaczenie.

Kilka dni przed olimpiadą czołowy bank inwestycyjny świata, Goldman Sachs zamienia się w analityka sportowego. Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, kto zdaniem Goldman wygra klasyfikację medalową w Londynie. Teraz bank podjął się odpowiedzi na pytanie, które dyscypliny sportowe są zdominowane przez bogaczy.

O tym, że sukces olimpijski w dużej mierze zależy od pieniędzy nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Minęły już czasy, gdy sport uprawiano amatorsko, a medale zdobywali sportowcy biegający na bosaka. Goldman Sachs dowodzi jednak, że nie chodzi tylko o pieniądze do dyspozycji sztabu szkoleniowego, lecz o ogólny poziom zamożności społeczeństwa.

Analitycy banku opracowali wskaźnik mierzący perspektywy stabilnego rozwoju państw, a następnie porównali go z wynikami medalowymi poszczególnych państw. Okazało się, że zamożność i stabilne instytucje państwa najbardziej są powiązane z sukcesami w pływaniu, tenisie stołowym, szermierce, nurkowaniu i kajakarstwie.

Jeszcze ściślejszą korelację według Goldman można dostrzec w przypadku samego PKB na mieszkańca. Bogactwo społeczeństwa (przynajmniej statystycznie) wpływa najbardziej na sukcesy medalowe w kolarstwie i judo, a także w wioślarstwie, pływaniu i żeglarstwie.

Gospodarz ma najlepiej

Z analizy Goldman Sachs wynika jednak, że czynnikiem mającym większy wpływ od pieniędzy jest premia gospodarza igrzysk olimpijskich. Największy jej wpływ widoczny jest w takich dyscyplinach jak gimnastyka, pływanie, kolarstwo, zapasy i żeglarstwo.

„Nie oznacza to, że bogaci ludzie rodzą się lepszymi pływakami” – komentuje Derek Thompson z portalu theAtlantic.com „Raczej przychody i demokratyczne instytucje produkują wybitnych atletów w konkurencjach olimpijskich.” Spośród wielu przyczyn takiego stanu rzeczy Thompson wskazuje na trzy: infrastrukturę, przyciąganie talentów i kult sukcesu, który zachęca do podejmowania nadludzkich wysiłków.

Na polskim podwórku

Jeśli teorie Goldman Sachs są prawdziwe, kibice polskiej reprezentacji (a zwłaszcza sportów wodnych) powinni z nadzieją patrzeć na najbliższą olimpiadę i dalszą przyszłość. Nie da się przecież ukryć, że poziom PKB na mieszkańca w Polsce rośnie.

Niestety teorie Goldman Sachs nie mają zastosowania do wszystkich dyscyplin. Co może tłumaczyć marne rezultaty polskich sportowców na ostatnich igrzyskach. Pomijając upolitycznioną olimpiadę w Moskwie, najwięcej medali (26) polska ekipa przywiozła z Montrealu w 1976 r. Natomiast dwie ostatnie olimpiady w Atenach i Pekinie, które rozgrywały się już po wejściu Polski do Unii Europejskiej przyniosły naszym sportowcom tylko po 10 krążków - najmniej od 1956 r. I rzeczywiście medalowe miejsca Polacy zdobywali m.in. w pływaniu, wioślarstwie, kajakarstwie, żeglarstwie i kolarstwie górskim.

Pozostaje czekać, aż Goldman Sachs odkryje przepis na sukces w pozostałych dyscyplinach olimpijskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj