W Kairze chaos na ulicach, ale giełdy rosną

Największa metropolia Afryki, Kair, liczy 15,2 mln mieszkańców. Na zdj. widok na stolicę Egiptu, Kair. Fot. Shutterstock.
Największa metropolia Afryki, Kair, liczy 15,2 mln mieszkańców. Na zdj. widok na stolicę Egiptu, Kair. Fot. Shutterstock. /Inne
Odkąd 3 lipca armia obaliła prezydenta Muhammada Mursiego, na ulicach Egiptu zapanował chaos, w którym zginęło już 300 osób.

Mimo to na giełdzie paniki nie widać. Wręcz przeciwnie: od 3 lipca najważniejszy indeks giełdowy EGX 30 wzrósł o 6,9 proc. Nawet sobotnia masakra w Kairze (co najmniej 74 zabitych) nie zrobiła wrażenia na inwestorach.

W niedzielę giełda zyskała 0,7 proc. Od miesiąca maleje też rentowność egipskich obligacji. 91-dniowe papiery dłużne w niedzielę osiągnęły rentowność rzędu 12,5 proc., o 1,8 pkt proc. mniej niż w chwili usunięcia oskarżanego o ciągoty autorytarno-islamistyczne Mursiego. 

>>> Czytaj więcej o sytuacji w Egipcie w specjalnym raporcie Forsal.pl

Chociaż w tym przypadku analitycy ostrzegają, że trend może się okazać niestabilny. Wzrost zaufania rynków do Egiptu, choć może wyglądać paradoksalnie, ma swoje przyczyny. Przede wszystkim prezydent Mursi był postrzegany jako osoba niezainteresowana gospodarką, skupiająca się głównie na zwiększeniu własnych uprawnień na stanowisku głowy państwa. 

>>> Czytaj też: Zamieszki w Egipcie: armia rozpoczęła walkę na trzy fronty

W nowym rządzie tymczasowym, powołanym po zamachu stanu, czołowe stanowiska zajęli technokraci. Premier Hazim al-Bablawi jest ekonomistą z doktoratem z paryskiej Sorbony. Jego zastępcą do spraw gospodarczych został Zijad Bahaauddin, prawnik wykształcony w Oksfordzie, wcześniej pełniący funkcję szefa nadzoru finansowego, a także instytucji odpowiedzialnej za przyciąganie inwestorów zagranicznych. Ahmad Dżalal, nowy minister finansów, jest doktorem ekonomii uniwersytetu w Bostonie z 18-letnim doświadczeniem w Banku Światowym.

Co więcej, obalenie islamisty Mursiego – paradoksalnie – spotkało się z entuzjastyczną reakcją konserwatywnych monarchii w regionie Zatoki Perskiej. Państwa arabskie obiecały Kairowi 12 mld dol. pomocy na rzecz przywrócenia równowagi w finansach publicznych. Arabia Saudyjska czy Katar boją się, że wzrost znaczenia Bractwa Muzułmańskiego, z którym był związany Mursi, mógłby zachęcić do aktywności miejscowych islamistów.

Pieniądze od naftowych potęg mają być wykorzystane do pobudzenia gospodarki Egiptu i uzupełnienia topniejących rezerw walutowych – zapowiedział minister Dżalal.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraW Kairze chaos na ulicach, ale giełdy rosną »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj