UE usprawni przepisy zwalczające dopalacze

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 września 2013, 09:48
narkotyki, kokaina
n/ShutterStock
Komisja Europejska przedstawiła wczoraj projekt przepisów, które mają umożliwić skuteczną walkę z dopalaczami, czyli substancjami psychoaktywnymi stosowanymi zamiast narkotyków.

To coraz większy problem w Europie dotykający głównie młodych ludzi. W sytuacji pozbawionego granic rynku wewnętrznego do jego rozwiązania potrzebne są wspólne przepisy UE – powiedziała wiceprzewodnicząca Viviane Reding, unijna komisarz ds. sprawiedliwości.

Proponowane zmiany to na pierwszym miejscu przyspieszenie procedur. Obecnie objęcie jakiejś substancji zakazem zajmuje dwa lata. Komisja chce, by skrócić ten czas do 10 miesięcy, a w „wyjątkowo poważnych sytuacjach” możliwe będzie wycofanie substancji z rynku ze skutkiem natychmiastowym na okres roku. Dziś Komisja musi czekać na sprawozdania z oceny ryzyka, zanim przedstawi wniosek w sprawie ograniczeń dotyczących danej substancji.

System kontroli ma zostać zracjonalizowany. Substancje, które stwarzają umiarkowane zagrożenie, zostaną objęte ograniczeniami na rynku konsumenckim, a substancje stanowiące duże zagrożenie – pełnymi ograniczeniami rynkowymi. Teraz UE może albo nałożyć pełne sankcje, albo w ogóle nie reagować. W efekcie wobec niektórych dopalaczy Unia nie podjęła żadnych działań.

>>> Czytaj również: Rynek narkotyków w Unii kwitnie. Napędza go kryzys gospodarczy

W ostatnich latach w UE wykrywa się średnio jedną nową substancję psychoaktywną tygodniowo. Od 1997 r. w państwach członkowskich wykryto ponad 300 substancji, a ich liczba w latach 2009–2012 potroiła się (z 24 w 2009 r. do 73 w 2012 r.).

Eksperci pozytywnie odnoszą się do propozycji Komisji, ale wątpię, by udało się całkowicie wyeliminować dopalacze. – Problem dopalaczy jest szczególnie obecny m.in. w Niemczech, Hiszpanii oraz Rosji i to będzie się rozszerzało. To dlatego, że nie tylko przestępcy, lecz także handlarze uznali to za świetny biznes. Najgroźniejszy jest napływ substancji z Chin, bo tam nie ma nad tym żadnej kontroli – wskazuje w rozmowie z DGP prof. Mariusz Jędrzejko z Mazowieckiego Centrum Profilaktyki Uzależnień.

>>> Czytaj też: Dopalacze wciąż popularne w Polsce. Rośnie popularność marihuany

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj