Jednym z tematów, które mają być omawiane podczas szczytu, jest sprawa ujednolicenia systemu ochrony danych osobowych w UE. Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni krytycznie odniósł się do sprawy inwigilowania niemieckiej kanclerz. Jak powiedział, nie można poświęcać wolności na rzecz bezpieczeństwa. Dodał, że za każdym razem trzeba działać zgodnie z regułami prawa. Jeśli prawdą miałoby się okazać, że wysocy urzędnicy różnych państw, szefowie rządów byli podsłuchiwani, to rzeczywiście jest skandal na miarę światową - powiedział. Dodał, że aby to zamrozić, należy wprowadzić jasne zasady.

Zdaniem ministra, pierwszym krokiem do ustalenia jasnych zasad powinno być ujednolicenie systemu ochrony danych osobowych. Stworzy to swoistą presję na firmy spoza Europy - albo będą podlegały karze wedle prawa amerykańskiego, jeśli będą udostępniały jakieś dane, albo rygorom prawa europejskiego - powiedział dziennikarzom Boni. Według niego, nowe zasady będą korzystne dla obywateli. Dodał, że kwestią umów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą powinno być postawienie tamy podsłuchiwaniu osób pełniących funkcje polityczne.

Michał Boni dodał, że w dobie rozwoju internetu musi istnieć zaufanie pomiędzy obywatelami, a firmami przetwarzającymi dane osobowe. Ponadto - powiedział - to obywatel będzie miał prawo powiedzieć "tak, wyrażam zgodę na przetwarzanie danych, albo tylko w ograniczonym zakresie", a nie odwrotnie. Firmy, które będą naruszały prawo - zaznaczył - będą karane. To są olbrzymie pieniądze, bo aż 5% całego obrotu firmy - powiedział Boni.

Sprawę podsłuchów komentowała też kanclerz Merkel. Jeszcze przed rozpoczęciem unijnego szczytu powiedziała, że szpiegowanie przyjaciół jest nie do zaakceptowania. szefowa niemieckiego rządu zwróciła też uwagę, że USA i Europa stoją przed wspólnymi wyzwaniami - jesteśmy sojusznikami, ale taki sojusz może być zbudowane tylko na zaufaniu.