Inwestorzy powinni spodziewać się turbulencji i choć to akcje powinny być klasą aktywów, która przyniesie relatywnie najwyższą stopę zwrotu, to o wynikach przesądzi selekcja spółek, oceniają zarządzający Union Investments TFI.

Na warszawskiej GPW miniony rok upłynął pod znakiem dynamicznego ożywienia w segmencie małych i średnich spółek. Indeks sWIG80 wzrósł o 35,8 proc., a mWIG40 o 29,6 proc. Niebagatelny wpływ na rynek akcji miała również sprawa OFE. Odkąd ogłoszono plan zmian w ich funkcjonowaniu, do momentu ujawnienia szczegółów „reformy", polski rynek akcji pozostawał w tyle za innymi rynkami, głównie tzw. rozwiniętymi. Widać to szczególnie w segmencie blue chipów – WIG20 zakończył rok na minusie.

>>> Czytaj też: Czy rynek akcji naprawdę jest przeszacowany?

„Przyspieszenie PKB szczególnie pozytywnie nastawia nas do wyników mniejszych spółek, które z zasady są podatne na polepszenie koniunktury gospodarczej. Niektóre z tych firm znacząco poprawią swoje wyniki. 2014 r. okaże się jednak rokiem selektywnego wzrostu najlepszych akcji, a nie szeroko zakrojonej hossy obejmującej całe indeksy. Dlatego to właśnie selekcja przesądzi o naszych wynikach" – uważa dyrektor inwestycyjny ds. akcji Union Investment TFI Ryszard Rusak.

Zarządzający UI prognozują, że w 2014 r. zyski z rynku akcji nie będą tak wysokie, jak w ub. roku i zmniejszy się dysproporcja w stopach zwrotu pomiędzy poszczególnymi segmentami spółek giełdowych. Wzrost inwestycji, konsumpcji prywatnej i poprawy eksportu netto w Polsce będą implikowałoby pozytywny scenariusz dla warszawskiej giełdy.

Reklama

„ I choć w obecnym roku mogą wystąpić pewne turbulencje, to właśnie akcje powinny być tą klasą aktywów, która przyniesie relatywnie najwyższą stopę zwrotu" – oceniają.

W 2014 r. na polski rynek akcji będzie oddziaływał czynnik niepewności – efekty ustawy zmieniającej kształt otwartych funduszy emerytalnych. Na przełomie stycznia i lutego OFE przekażą część obligacyjną swoich portfeli do ZUS-u, wobec czego pozostaną im głównie akcje spółek giełdowych. Natomiast w II kwartale Polacy sami podejmą decyzję, czy chcą pozostać w OFE (a jeśli tak, to w jakim) czy przejść do ZUS-u.

Po hossie na rynku papierów dłużnych w Polsce w 2012 r. nastąpiła faza cyklu koniunktury, w której inwestowanie w obligacje nie musi być optymalne z punktu widzenia zyskowności.

„Scenariusz bazowy zakłada, że rentowności obligacji będą rosły na całym świecie, a więc zarówno w Stanach Zjednoczonych, w strefie euro (choć tu pewnie nieco wolniej z uwagi na gorszą sytuację gospodarczą), jak i w Polsce. Obserwowane i prognozowane globalne tendencje ograniczają potencjał funduszy obligacyjnych w bieżącym roku" – ocenia , dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych UI TFI Dariusz Lasek.

Przy założeniu, że stawki bazowe w Polsce pozostaną na dotychczasowych poziomach, można przewidywać, że dobrze zarządzane fundusze pieniężne wypracują zyski nieco wyższe niż z lokat bankowych, tj. ok. 3–3,5 proc.

Szansę na dodatnie wyniki mają również fundusze obligacji, choć według prognoz Union Investment TFI inwestorom przyjdzie się zmierzyć ze wzrostem rentowności 10-letnich polskich obligacji skarbowych z obecnych 4,3 proc. do poziomu ok. 5 proc.

„Tym samym, ze względu na sentyment do papierów dłużnych na świecie i okoliczności makroekonomiczne, osiągnięcie satysfakcjonujących stóp zwrotu na tym rynku będzie mocno uzależnione od indywidualnych umiejętności zarządzających i odpowiedniego, aktywnego przebudowywania portfela w ciągu całego roku" – oceniają zarządzający.

Według UI TFI, dynamika PKB dla Polski wyniesie za 2013 r. 1,5 proc., a w 2014 r. wzrośnie do 3 proc. Z kolei inflacja najprawdopodobniej nie przekroczy 1 proc. w 2013 r. i 2 proc. w tym roku. Nie powinniśmy więc obserwować presji na podwyżkę stóp procentowych (główna wynosi obecnie 2,5 proc.). Pierwszych podwyżek stóp procentowych w Polsce zarządzający spodziewają się dopiero pod koniec 2014 r.

Dynamika światowego PKB przyspieszy z 2,8 proc. do 3,6 proc., choć w tym ujęciu dużo będzie zależało od rozwoju sytuacji w Chinach.