Naszym zdaniem wycena akcji wreszcie doszła do normalnego poziomu, a świętowanie ekspansji mnożników przypuszczalnie na razie się skończyło. Zatem wzrosty cen akcji będą teraz zależeć wyłącznie od wzrostu przychodów i zysków.

Ceny akcji światowych nareszcie są normalne

Spójrzmy na twarde fakty. Mierzone za pomocą sześciu wskaźników wyceny, notowania akcji globalnych wciąż kształtują się nieco poniżej średniej liczonej od 1996 r. Wskaźnik z-score wynosi -0,14 pkt., co zasadniczo oznacza, że wycena uległa już normalizacji. Tym samym, aby indeksy nadal szły w górę, globalny wzrost musi teraz faktycznie napędzać przychody i zyski spółek. Czy to możliwe? Indeks JPM Global Manufacturing PMI zyskuje na wartości niemal bez przerwy od sierpnia 2012 r., a od kwietnia 2013 r. przyspieszył, co pokazuje, że gospodarka światowa w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nabierze prędkości. W rezultacie powinny również rosnąć przychody spółek.

Dla miłośników liczb w tabeli poniżej przedstawiam wspomniane sześć mierników wyceny i ich obecne wartości w relacji do średniej liczonej od 1996 r. Wnioski nie są jednoznaczne, a według jednego ze wskaźników – ceny do sprzedaży – akcje globalne są przeszacowane o 10,5 proc. Ta rozbieżność może wynikać z faktu, że wzrosty na rynku akcji są wynikają ze wzrostu zysków, napędzanych ekspansją marży zysku. Więc ze względu na historycznie wysoką marżę zysku indeks ten wydaje się dość drogi w relacji do przychodów i tani w odniesieniu do zysków i przepływów pieniężnych.

Ale S&P 500 z pewnością jest przeszacowany?

Reklama

Spektakularna zwyżka indeksu S&P 500 w 2013 r. wywołała wiele obaw o to, czy akcje amerykańskie nie poszły za daleko. W świetle 12-miesięcznego wyprzedzającego mnożnika zysków, S&P 500 kształtuje się na poziomie 15,4 pkt., czyli nieco poniżej średniej wyliczonej od 1999 r., wynoszącej 15,8 pkt. Jednak ekspansja tego mnożnika była niesłychanie szybka, z poziomu 11,8 pkt. na początku czerwca 2012 r. wzrósł on do 15,4 pkt. według stanu z ubiegłego piątku. Ekspansja mnożników wyjaśnia imponujące całkowite zwroty na poziomie 32,4 proc. w 2013 r., mimo iż wzrost zysków i przychodów był bardziej przytłumiony.

Na razie w Stanach Zjednoczonych ekspansja mnożników dobiegła końca, chociaż fundamentalne dane gospodarcze są coraz lepsze – wzrost cen akcji odzwierciedlał oczekiwania co do poprawy stanu gospodarki. Podobnie jak w przypadku akcji globalnych, notowania akcji amerykańskich prawdopodobnie będą rosły w tym roku wolniej, dokładniej odzwierciedlając leżący u ich podstaw wzrost zysków i przychodów.

Linia premii za ryzyko dla akcji wciąż sygnalizuje nadzwyczajne wyniki rynków akcji

Również linia przedstawiająca premię za ryzyko dla akcji, wyznaczona od 1995 r., sugeruje, że będą one przynosiły lepsze rezultaty niż obligacje. Jednak luka między nimi szybko maleje. Przy poprawie aktywności gospodarczej Stanów Zjednoczonych domknie się ona w wyniku połączenia wzrostu cen akcji w 2014 r. i wzrostu oprocentowania, które zbije ceny obligacji.

>>> Zobacz, jakie były najlepsze i najgorsze inwestycje w 2013 roku

Linia premii za ryzyko dla akcji / Media
Media