Kurs EUR/PLN spadł już poniżej 4,18. Dziś w centrum uwagi przede wszystkim dane z rynku pracy w USA (raport non-farm payrolls).

W czwartek zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem na rynkach finansowych było posiedzenie decyzyjne EBC. Czekano nie tylko na to, co podczas konferencji powie prezes M.Draghi, ale też na samą decyzję, bowiem choć większość ekonomistów nie spodziewała się zmian dotychczasowych parametrów polityki monetarnej, to pojawiały się spekulacje, że luty będzie kolejnym po listopadzie ub. roku miesiącem redukcji kosztu pieniądza w G18. Decyzji EBC kurs EUR/USD wypatrywał na poziomie tuż ponad 1,35.

Wczoraj ponownie umacniał się zaś złoty wspierany wzrostami na warszawskiej giełdzie (gdzie pomimo przeciętnych nastrojów na Wall Street i w Azji notowaliśmy spore odbicie) i pogłębionymi spadkami rentowności polskich obligacji (papier 10Y spadł w rentowności poniżej 4,5% wspierany dobrymi wynikami aukcji MF). Nominalnie kurs EUR/PLN jeszcze przed południem czwartkowej sesji testował wsparcie na 4,18. Nadal jednak uważamy, że ze względu na wciąż nierozwiązane problemy rynków wschodzących i rozbieżne drogi EBC i Fed obecna aprecjacja naszej waluty może mieć charakter przejściowy i na koniec miesiąca za euro trzeba będzie zapłacić ponad 4,20 PLN.

EBC nas nie zaskoczył pozostawiając stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Zachowanie głównej pary walutowej było jednak dość zaskakujące. O ile pierwszą reakcję (umocnienie euro wobec dolara) można wytłumaczyć rozczarowaniem gołębiej grupy inwestorów, to już mający chwilę później spadek kursu EUR/USD poniżej 1,35 trudno w sposób prosty uzasadnić. Niewykluczone, że górę wzięły wówczas słabe czwartkowe dane z Niemiec, na które inwestorzy wcześniej nie zareagowali. W grudniu dynamika zamówień w przemyśle najważniejszej gospodarki Wspólnej Europy obniżyła się o 0,5% m/m wobec oczekiwanego wzrostu o 0,4%; co podważa optymizm do jej dobrej postawy. A może brak nominalnych zmian w polityce EBC nasilił oczekiwania na mocno gołębie komentarze prezesa M.Draghi-ego lub nawet ogłoszenie kolejnych, niestandardowych działań?

Tymczasem podczas konferencji prasowej M.Draghi podtrzymał dotychczasową deklarację, że „główne stopy procentowe EBC pozostaną na bieżącym lub niższym poziomie w dłuższym horyzoncie czasowym” (zgodnie z tzw. forward guidance) oraz że „rada jest zdeterminowana do utrzymania wysoce akomodacyjnej polityki pieniężnej i do podjęcia dalszych zdecydowanych działań, gdyby okazały się one potrzebne”. M.Draghi nadal jednak unikał jednoznacznych deklaracji, choć tym razem poruszał o wiele więcej wątków niż dotychczas, akcentując, że EBC oczekuje na istotne dane, którymi będzie dysponował na marcowym posiedzeniu.

Przesunięcie w czasie ewentualnych działań ze strony EBC spowodowało gwałtowne umocnienie euro wobec dolara. Podczas konferencji prasowej kurs EUR/USD przełamał opór na 1,36 USD. Z technicznego punktu widzenia euro/dolar konsoliduje się w okolicach górnego ograniczenia kanału spadkowego, którym to porusza się od ostatniej dekady stycznia. M.Draghi zapewne nie miał zamiaru aż tak umocnić wspólnej waluty, bowiem silne euro podnosi koszty produkcji i zmniejsza atrakcyjność europejskich towarów na rynkach zewnętrznych. Szczególnie przeciwna aprecjacji euro/dolara jest Francja, dając wielokrotnie temu wyraz.

W piątek rynek może zacząć pozycjonować się pod popołudniowe dane Departamentu Pracy USA dot. rynku pracy. Publikowane w ostatnim czasie inf. wzbudziły obawy o tempo ożywienia w gospodarce amerykańskie. Bez ożywienia nie będzie wyraźnej poprawy kondycji tamtejszego rynku pracy, co mogłoby nasilić oczekiwania na wolniejsze tempo taperingu umacniając euro wobec dolara. Jednak wielu ekonomistów powodów słabych publikacji upatruje w srogich warunkach atmosferycznych, jakie w ostatnich tygodniach utrudniały życie Amerykanom. M.in. z tego też powodu grudniowy odczyt raportu non-farm payrolls na poziomie jedynie 74 tys. zaskoczył silnie negatywnie. Obecnie rynek oczekuje, że w styczniu przybyło 185 tys. nowych miejsc pracy w sektorach poza rolniczych. Jeśli i tym razem dane zaskoczą in minus i dodatkowo biorąc pod uwagę brak zmian w parametrach polityki monetarnej EBC, można oczekiwać kontynuacji wzrostu notowań euro/dolara. Jeśli jednak dane pokażą poprawę sytuacji na rynku pracy (plus niewykluczona rewizję w górę poziomów grudniowych) oczekiwalibyśmy odreagowania. Przy takim scenariuszu w przyszłym tygodniu euro powróciłoby zapewne ponownie poniżej 1,35 USD. Obok danych z USA również dziś poznamy grudniową dynamikę produkcji przemysłowej w Niemczech, która dostarczyć powinna pełniejszego obrazu sytuacji w kontekście czwartkowych słabych danych nt. zamówień, i która również może zaważyć na notowaniach głównej pary walutowej.

Obok danych makro piątek będzie też ważnym dniem z punktu widzenia polityki zadłużenia USA. Dziś ponownie zacznie obowiązywać zakaz dalszego zadłużenia kraju powyżej określonego limitu, a rząd ostrzega, że ma środki na bieżące wydatki tylko do końca bieżącego miesiąca. Po 16-dniowym paraliżu rządu w październiku ub.r. Kongres zgodził się zawiesić do 7 lutego, czyli do dziś, wynoszący 16,7 bln USD pułap zadłużenia Stanów Zjednoczonych.
Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.