Jak czytamy, rosyjska demonstracja siły może doprowadzić do tymczasowych wzrostów cen gazu.

Według gazety, częściowo skorzysta na tym też Norwegia, a w dalszej perspektywie Rosja poniesie najpoważniejsze straty.

Zdaniem norweskiego publicysty, Europa będzie zdecydowanie dążyć do samowystarczalności energetycznej, traktując Moskwę jako nieprzewidywalnego i niewiarygodnego dostawcę surowców. Dowodzą tego choćby intensywne zabiegi Wielkiej Brytanii i Polski o jak najszybsze rozpoczęcie eksploatacji gazu łupkowego oraz naciski lobbystów amerykańskich na zwiększenie eksportu do Europy gazu LNG.

>>>  Do 2020 roku eksploatacja złóż gazu łupkowego w Polsce będzie wolna od podatku. Czytaj więcej o rządowym projekcie ustawy.

Według „Aftenposten", wydarzenia ostatnich dni wpłyną też mobilizująco na rozwój energetyki, opartej na źródłach odnawialnych. Będzie to wynikać z dążenia do rezygnowania z gazu rosyjskiego. Stanowi on obecnie 30 proc. zużywanego przez państwa UE błękitnego paliwa.

Jednocześnie, zdaniem norweskich ekspertów, zauważa się już, że zużycie jego zmniejszyło się w ostatnim roku o 13 proc. Jest to wynik nie tylko ciepłej zimy. Dużą rolę odegrało traktowanie gazu przez Rosję jako politycznej broni. Rosyjski gaz zyskał w ten sposób opinie niepewnego źródła energii, od której mało kto chce być zależny - konkluduje norweski publicysta.