Polskie firmy uzbroją polską armię. Konsolidacja zbrojeniówki nabiera tempa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 marca 2014, 16:41
Czołg Anders,  widok z przodu, Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, fot. mat. prasowe Bumaru.
Czołg Anders, widok z przodu, Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, fot. mat. prasowe Bumaru./Forsal.pl
– Jesteśmy na początku faktycznej konsolidacji obszaru biznesowego pod nazwą Polska Grupa Zbrojeniowa i chcemy to zakończyć z upływem trzeciego kwartału 2014 r. – powiedział Włodzimierz Karpiński, minister skarbu, podczas konferencji w Siemianowicach Śląskich.

Potwierdziły się tym samym nasze wcześniejsze doniesienia (>>> Czytaj więcej).

Pierwotnie resort rezerwował sobie na zakończenie procesu termin do końca roku. Jego skrócenie – choć resort tego nie potwierdza – związane jest z kryzysem krymskim oraz planowanym przyśpieszeniem w zamówieniach wojskowych. Wiadomo, że w pierwszym etapie do PGZ włączonych zostanie 11 spółek z grupy Wojskowych Przedsiębiorstw Remontowo-Produkcyjnych, Huta Stalowa Wola, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej, ale także – co jest nowością – spółki z portfela Agencji Rozwoju Przemysłu. W drugim etapie skonsolidowane zostaną spółki produkcyjne i handlowe należące do Polskiego Holdingu Obronnego. W efekcie powstanie silna grupa z przychodami sięgającymi 5 mld zł, która pozwoli utrzymać i stworzyć miejsca pracy bezpośrednio dla 14 tys. osób, a pośrednio nawet dla 40–50 tys. pracowników.

Minister Karpiński uważa, że dzięki konsolidacji kapitałowej państwowe spółki zwiększą współpracę i skoordynują swoje działania.

– 130 mld zł, które w ciągu 10 lat MON przeznaczy na modernizację techniczną polskiej armii, w jak największej części powinno zostać wydane na zakupy polskiego uzbrojenia w polskich fabrykach zbrojeniowych. Realizacja tego zadania jest jednym z najważniejszych wyzwań stojących przed Polską Grupą Zbrojeniową – zadeklarował Karpiński.

>>> Zobacz też: Czołg Anders został zaprezentowany w Kielcach (GALERIA)

Jak zaznaczył minister obrony Tomasz Siemoniak, polskie firmy zbrojeniowe nie powinny liczyć na łatwe pozyskiwanie kontraktów na dozbrajanie armii. – Będziemy wymagającym partnerem. Oczywiście będziemy wspierać polski przemysł, ale w kwestii obronności i bezpieczeństwa nie może być kompromisów, jeśli idzie o jakość oraz terminy realizacji zamówień – podkreślił Siemoniak.

Polem doświadczalnym będzie wybór systemu obrony przeciwlotniczej, na które w latach 2013–2020 trzeba będzie wydać co najmniej kilkanaście miliardów złotych. W marcu MON rozpoczął II etap dialogu, zmierzający do sprecyzowania warunków zamówienia. Potem ogłosi oficjalny przetarg lub – według innej wersji – z wolnej ręki wybierze amerykański system Patriot. Wtedy lukratywny kontrakt polskiej branży zbrojeniowej przejdzie koło nosa. Polski Holding Obronny postawił bowiem na rozwiązanie francuskie.

>>> Czytaj też: Polska Grupa Zbrojeniowa: jest zgoda na konsolidację 12 spółek

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj