Krym zamienia się w wojskową bazę i kurort dla bogatych Rosjan

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 lipca 2014, 06:56
Genueńska twierdza w Teodozji (dawniej Kaffa), fot. Qypchak, źródło Wikimedia Commons, licencja: public domain
Genueńska twierdza w Teodozji (dawniej Kaffa), fot. Qypchak, źródło Wikimedia Commons, licencja: public domain/Inne
Takie opinie można usłyszeń na anektowanym przez Rosję półwyspie.

Mieszkańcy separatystycznej autonomii w jednym są zgodni, nie chcieliby przeżywać tego co ich sąsiedzi z południowo-wschodnich regionów Ukrainy.

Na ulicach krymskich miast nie ma tłumu turystów. - To pierwszy powód do narzekania, przecież z usług turystycznych żyje większość z nas - mówią mieszkańcy Jałty.

Po aneksji półwyspu, dojechać czy dolecieć na Krym można tylko od strony Rosji. Tymczasową granicę z Ukrainą przekracza niewiele osób. Mieszkańcy Sewastopola skarżą się na bogatych Rosjan, którzy wykupują nadmorskie nieruchomości. Narzekają też na wzrost cen towarów i usług komunalnych. - Coraz więcej problemów mamy, drożyzna straszna - przyznają.

Jednak nie wszyscy podzielają takie opinie. Przede wszystkim urzędnicy i żołnierze mają powody do zadowolenia. Po aneksji Krymu ich zarobki wzrosły kilkakrotnie. 

>>> Czytaj też: "Stosunki rosyjsko-amerykańskie przeszły w fazę konfrontacji"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj