Koniec szybkich zwolnień. Zatrudnieni na czas określony nie będą dyskryminowani

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
9 września 2014, 15:23
Jak się zmieni zatrudnienie na czas określony
Jak się zmieni zatrudnienie na czas określony/Dziennik Gazeta Prawna
Rząd chce zrównać uprawnienia przysługujące osobom zatrudnionym terminowo i pracującym na stałe. Związki zawodowe czekają na szczegóły propozycji, a pracodawcy ostrzegają przed zbyt radykalnymi zmianami

Długość okresu próbnego, szczegółowe zasady zrównania okresów wypowiedzeń umów czasowych i stałych oraz ograniczania możliwości zawierania tych pierwszych to zagadnienia, które najbardziej interesują pracodawców i zatrudnionych w związku z przygotowaną przez rząd nowelizacją kodeksu pracy. Zrównanie uprawnień pracujących terminowo i na czas nieokreślony jest korzystne dla zatrudnionych, ale wywołuje obawy firm. To istotne, bo gdy rząd przedstawi już projekt, trafi on do konsultacji społecznych.

– Nasza ocena będzie zależała od szczegółowych rozwiązań, w tym np. dotyczących długości okresów wypowiedzenia – zapewnia Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Nie jest jednak tajemnicą, że ograniczenie nadużywania umów terminowych to jeden ze sztandarowych celów związkowców. Z ubiegłorocznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że 13 proc. zawiera się na okres przekraczający 5 lat, a ponad 27 proc. na co najmniej 3 lata. To sposób na obchodzenie przepisów o stałym zatrudnieniu.

>>> Czytaj też: Polskie firmy będą zatrudniać. Zobacz, w jakich branżach wzrośnie zatrudnienie

Dla pracownika

Z punktu widzenia pracowników zarówno wydłużenie okresów wypowiedzenia umów terminowych, jak i konieczność uzasadnia wymówienia takich kontraktów oznacza większą stabilność etatów. Przyczyna zwolnienia wskazywana przez przedsiębiorcę może być kwestionowana przed sądem. Z kolei konieczność konsultowania wypowiedzeń umów terminowych ze związkami zawodowymi oznacza w praktyce, że zatrudnieni na czas określony będą wiedzieć wcześniej o zamiarze ich zwolnienia i mogą starać się go uniknąć (choćby przez korzystanie ze zwolnień lekarskich). Jednak i w tym zakresie istotne będą szczegółowe rozwiązania, które znajdą się w rządowym projekcie nowelizacji k.p.

– Nie chcielibyśmy, aby wspomniane zrównanie uprawnień oznaczało rezygnację z niektórych praw należnych obecnie osobom pracującym na stałe. Czyli aby np. nie wprowadzono jednego, miesięcznego okresu wypowiedzenia dla wszystkich umów, lecz była utrzymana zasada, że jeśli zatrudnienie na czas nieokreślony trwa ponad 3 lata, to wymówienie trwa 3 miesiące – wskazuje Paweł Śmigielski.

Takie całkowite zrównanie okresów wypowiedzenia byłoby w praktyce korzystne dla firm. Te są zainteresowane jednak także innymi szczegółowymi rozwiązaniami.

>>> Czytaj też: Rewolucyjne zmiany w prawie pracy. Związki zawodowe na "śmieciówkach'?

Firmy z rezerwą

Dla przedsiębiorców istotne jest np. to, czy po zmianach będzie obowiązywać jedynie zasada, że zatrudnienie na podstawie umów terminowych nie może trwać dłużej niż 36 miesięcy, czy także obecny przepis, zgodnie z którymi trzecia umowa czasowa z tym samym pracodawcą przekształca się w stały kontrakt. Od tego będzie bowiem zależeć, czy we wspomnianym okresie 36 miesięcy można zawrzeć dowolną ilość umów z tym samym pracownikiem (np. 12 umów na trzy miesiące każda), czy też już trzeci podpisany z tą samą osobą kontrakt przekształci się w ten na czas nieokreślony.

– Bez względu jednak na szczegółowy przepis zmiany i tak spowodują destabilizację na rynku pracy – ostrzega dr Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że jeśli dozwolone będzie zawieranie dowolnej liczby umów w okresie 36 miesięcy, pracodawcy będą podpisywać z zatrudnionymi nawet kilkanaście krótkich kontraktów, po to aby ograniczyć ryzyko związane z ich wypowiadaniem (i wskazywaniem przyczyny zwolnienia). Z kolei jeśli nadal będzie obowiązywać także zasada, że trzecia umowa przekształca się w stały kontrakt, to – jej zdaniem – firmy będą rezygnować z umów o pracę i proponować cywilnoprawne kontrakty, których wspomniane obostrzenia nie dotyczą.

– Lepszym rozwiązaniem byłoby wskazanie w przepisach przesłanek uzasadniających stosowanie terminowych kontraktów. Wówczas oba rodzaje umów różniłyby się i nie zarzucano by Polsce, że nierówno traktuje zatrudnionych – uważa Monika Gładoch.

Zdanie partnerów społecznych w omawianych sprawach jest istotne, bo wynik konsultacji społecznych może wpłynąć na ostateczne brzmienie przepisów. Dotyczy to zwłaszcza ewentualnego wydłużenia zatrudnienia na okres próbny (obecnie trwa maksymalnie 3 miesiące; centrale związkowe chciałyby, aby o wydłużeniu mógł decydować pracodawca w porozumieniu z zakładowymi związkami) czy samej długości maksymalnego okresu, na jaki zawiera się terminowe kontrakty (pracodawcy proponowali, aby wyniósł on 48 miesięcy, związki postulowały 18 miesięcy z możliwością wydłużenia w razie zawarcia porozumienia przez firmę i związki zawodowe).

>>> Polecamy: Guza: Egzamin z dojrzałości

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: pracaprawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj