Forsal logo

Premier: jeszcze nie przegraliśmy w sprawie stoczni

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 października 2008, 17:52
Rząd chce uniknąć negatywnej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie polskich stoczni - powiedział we wtorek premier Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu. "Nie jest tak, że starania o polskie stocznie przegraliśmy. Nie szukamy w tej chwili winnych po to, aby uciec od własnej odpowiedzialności" - podkreślił szef rządu.

"Dziś nie zastanawiam się nad tym, komu dać po głowie, jeśli się nie uda (uratować polskich stoczni - PAP), tylko z kim iść razem, żeby się udało. Jeszcze kilka rozmów ( w sprawie stoczni - PAP) mam przed sobą" - dodał.

Premier podkreślił, że rząd, a także związkowcy chcą, aby stocznie w Szczecinie i Gdyni mogły produkować statki.

Premier zapowiedział, że w najbliższym czasie spotka się z przedstawicielami stoczni Gdynia.

W poniedziałek po spotkaniu ze związkowcami stoczni Szczecin Tusk zapewnił, że rząd podejmie wszystkie możliwe działania, aby szczecińska stocznia mogła produkować statki i konkurować na światowych rynkach.

Szef rządu poinformował w poniedziałek, że w najbliższym czasie będzie miał okazję rozmawiać "z większością przywódców europejskich". "Z kimkolwiek będę spotykał się w Europie, każdy będzie przeze mnie uwrażliwiony na (sprawę stoczni - PAP)" - powiedział.

"Sytuacja gospodarcza - ta globalna i europejska - powinna uczynić europejskich polityków bardziej wrażliwymi na działania, jakie chcemy podjąć - utrzymanie miejsc pracy w sektorze stoczniowym" - mówił w poniedziałek premier.

W ubiegły wtorek unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes zapowiedziała, że zaproponuje Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie polskich stoczni.

12 września resort skarbu przesłał KE plany restrukturyzacji stoczni. ISD Polska proponuje połączenie zakładów w Gdańsku i Gdyni. Konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice chce kupić stocznię Szczecin.

Jeśli Komisja Europejska ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a to może oznaczać ich bankructwo.

AL, PAP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: gospodarka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj