PAP: Startup Hub Poland jest jedną z trzech instytucji, która w ramach uruchomionego w ub. rządowego programu „Poland. Business Harbour”, odpowiada za przyciągnięcie do Polski wynalazców i pionierów innowacji z ogarniętej kryzysem Białorusi. Jak duże jest zainteresowanie startupowców zza wschodniej granicy pracą i działalnością biznesową u nas?

Maciej Sadowski: Ogromne! Z oficjalnych danych wynika, że od uruchomienia jesienią programu wydano prawie 14 tys. wiz dla specjalistów IT z Białorusi i ich rodzin. Przy czym tylko do Fundacji Startup Hub Poland, która odpowiada za przyciągnięcie młodych projektów, wpłynęło ponad półtorej setki zgłoszeń bardzo innowacyjnych startupów. Aż żal, że mieliśmy środki na pomoc zaledwie najmocniejszej dwudziestce. To zespoły głównie z obszaru sztucznej inteligencji, algorytmizacji, tzw. uczenia maszynowego i rozszerzonej rzeczywistości. Białorusini są zainteresowani nowymi szansami rozwojowymi nie tylko w Polsce, ale też w sąsiednich krajach. Ich wybór docelowego miejsca pracy w znacznej mierze zależy od tego, jakie warunki zaproponują im Litwini, Polacy, Ukraińcy czy Szwedzi.

Reklama

PAP: Na co małe technologiczne firmy z Białorusi mogą liczyć?

M.S.: Do tej pory dla startupów fundacja Startup Hub Poland zorganizowała wszechstronne wsparcie prawne, czyli np. rejestrację spółek prawa handlowego czy sprawy związane z wizami i legalizacją pobytu. Ponadto przygotowaliśmy bazę hotelową na start i przestrzeń biurową w modnym Warszawskim Workinie, asystę organizacyjną, czyli konsjerży mówiących po białorusku i rosyjsku, szkolenia biznesowe oraz spotkania z branżą venture capital a także przedstawicielami polskiego ekosystemu innowacji. Każdy zespół otrzymał też "kieszonkowe" na start w wysokości 5 tys. zł.

Nasza Fundacja odpowiedzialna była tylko za jedną ścieżkę rządowego programu, czyli właśnie za opiekę nad startupami. Jeżeli zaś chodzi o wsparcie dla tzw. freelancerów - inżynierów i specjalistów z doświadczenie w pracy w IT - to wiodącą rolę odegrał tu GovTech. Tam każda indywidualna osoba mogła uzyskać np. pomoc w przejściu przyśpieszonej procedury wizowej, która umożliwia jej przyjazd do Polski wraz z rodziną. Na stronach KPRM można też sprawdzić listę firm informatycznych z Polski, które szukają pracowników. W trzeciej ścieżce programu "Poland. Business Harbour” wiodącą organizacją była Polska Agencja Inwestycji i Handlu, która pomagała większym i bardziej dojrzałym firmom. Powstał tam zespół doświadczonych ekspertów, którzy prowadzą sprawny proces relokacji działalności biznesowej z Białorusi do Polski, a w tym: m.in. doradztwo w kwestiach formalnych związanych z przeniesieniem firmy lub utworzeniem oddziału, pomoc przy wyborze optymalnej lokalizacji i znalezieniu siedziby, czy pomoc w znalezieniu potencjalnych partnerów biznesowych.

PAP: Czy Polskie firmy są zainteresowane pozyskiwaniem specjalistów z Białorusi i współpracą biznesową z nimi?

M.S.: Zarówno korporacje działające w Polsce i jak i przedstawiciele mniejszych biznesów innowacyjnych z dużym entuzjazmem przyjęli gości z Białorusi. Przede wszystkim zaś naturalnymi partnerami dla startupów ze Wschodu są akceleratory, aniołowie biznesu i fundusze venture capital inwestujące realne środki finansowe w rozwój testowanych przez startupy technologii.

PAP: Jak oceniane są kwalifikacje informatyków z Białorusi?

M.S.: Jeśli chodzi o potencjał naukowo-badawczy i technologiczny to mają oni kompetencje porównywalne z najwyższej klasy innowatorami z Polski. To absolwenci najlepszych uczelni, pionierzy innowacyjnych rozwiązań i specjaliści tych gałęzi nowej gospodarki, o których wyścig toczy się pomiędzy największymi gospodarkami świata. Nie bez powodu np. białoruscy informatycy bez kompleksów rywalizują o miano najbardziej utalentowanych "koderów" z Polakami, Rosjanami i Chińczykami w czołowych międzynarodowych rankingach.

PAP: Czym zajmują się białoruskie startupy, które zarejestrowały w Polsce działalność, co oferują?

M.S.: O każdym startupie można opowiedzieć osobną, długą historię, w sposób zakrywający o narrację science-fiction. Jest np. grupa informatyków, która opracowała platformę szybkiej komunikacji pomiędzy uczestnikami rynku medical technologies w Polsce. Inny zespół pracuje nad drukiem 3D, zaś jeszcze inna świeżo powołana do życia firma monitoruje i analizuje kardiologiczne parametry ciąży. Mamy nawet platformy rehabilitacyjne pomagające pacjentom po udarach. Robotyka wspomagająca ludzkie ciało, to już tylko o krok to CyberPunka.

PAP: Jak dużą lukę na rynku pracy wypełniają specjaliści z Białorusi?

M.S.: Zarówno Unia Europejska jak i sama Polska alarmują, że transformacja gospodarcza naszej gospodarki nie dopełni się bez radykalnego zwiększenia napływu utalentowanych wynalazców i przedsiębiorców na rynek pracy. Samymi absolwentami krajowych szkół wyższych nie zapełnimy tej luki. Co więcej, kraje takie jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Wielka Brytania oferują tak interesujące warunki rozwoju innowatorów, że kapitał intelektualny z mniej rozwiniętych krajów systematycznie odpływa na Zachód. W przeciągu jednej dekady obserwować będziemy podobny proces ze strony Chin. Polska, w szczególności wobec Białorusinów i Ukraińców, ale nie tylko, powinna stawać na głowie, żeby jawić się jako gościnny, interesujący, dający wsparcie i bodźce rozwojowe obszar społeczny i gospodarczy. Teraz - jak w ostatni wtorek zapowiedziała minister Justyna Orłowska - GovTech w ramach Polskiego Ładu chce rozszerzyć program „Poland. Business Harbour” na kolejne kraje: Armenię, Gruzję, Mołdawię, Rosję oraz Ukrainę. Teraz przed nami ciężka praca, żeby rzeczywiście załatać lukę na polskim rynku specjalistów od IT, która szacowana jest aż na ok. 100 tys. miejsc pracy.