Timothy O’Brien wspomina na łamach Bloomberga: w 2006 roku Donald Trump pozwał mnie o zniesławienie, twierdząc, że biografia mojego autorstwa – „TrumpNation” – obniżyła wartość jego majątku i zdyskredytowała jego osiągnięcia jako biznesmena. Trump przegrał sprawę w 2011 r. Wnosił wówczas o odszkodowanie w wysokości 5 miliardów dolarów, co stanowiło mniej więcej różnicę między tym, co twierdził, że był wtedy wart (około 6 miliardów dolarów), a tym, ile był wart według moich informacji: 150 do 250 milionów dolarów (5 miliardów dolarów było również znacznie wyższą kwotą od zaliczki, którą otrzymałem od wydawcy za napisanie książki).

W trakcie postępowania sądowego moi prawnicy dotarli do oceny majątku Trumpa sporządzonej przez niemieckiego giganta Deutsche Bank AG w 2004 r. Wówczas bank uznał, że Trump ma wartość netto około 788 milionów dolarów, mimo że Trump głosił, że jest warty 3 miliardy dolarów.

„Czy zawsze byłeś całkowicie prawdomówny w swoich publicznych wypowiedziach na temat swojej wartości netto?” – takie pytanie zadali moi adwokaci przyszłemu prezydentowi USA podczas przesłuchania. Trump musiał wtedy przyznać się do parudziesięciu kłamstw na temat swojej działalności. Na to konkretne pytanie odpowiedział: „Próbuję”. (Najwyraźniej niewystarczająco mocno: w ostatnim zeznaniu w Kongresie były osobisty prawnik Trumpa, Michael Cohen, oświadczył, że Trump i jego księgowy Allen Weisselberg stale spiskowali, jak zawyżać majątek z myślą o ubezpieczycielach i bankach).

>>> Czytaj też: Niemieckie media o planowanej fuzji Deutsche Banku i Commerzbanku: Bezsens

Kiedy moi prawnicy zapytali, w jaki sposób Trump obliczył swoją wartość netto, odpowiedział, że jego samoocena „szła w górę i w dół wraz z rynkami oraz postawami, z odczuciami, również z własnymi odczuciami”. Dodał też, że „nawet moje własne uczucia wpływają na moje postrzeganie własnej wartości”.

Pisałem o ocenie majątku Trumpa przez Deutsche Bank kilka razy, np. w 2015 r., kiedy to Trump ogłosił swój udział w wyścigu prezydenckim, a także w listopadzie ubiegłego roku, po tym, jak niemiecka policja przeprowadziła rewizję w siedzibie Deutsche Banku we Frankfurcie, szukając powiązań z procederem prania pieniędzy w aferze Panama Papers. Deutsche znów powraca w wiadomościach w tym tygodniu. Komitet ds. Usług Finansowych, Komitet Wywiadu Wewnętrznego oraz prokurator generalny stanu Nowy Jork badają relacje Trumpa z bankiem, a New York Times opublikował obszerny raport z wielu transakcji biznesowych i umów kredytowych Trumpa oraz Deutsche Banku.

>>> Czytaj też: Minister finansów USA oznajmił, że będzie chronił zeznania podatkowe Trumpa

„Przedstawiciele Deutsche Banku próbowali przekonać organy regulacyjne, prawodawców i dziennikarzy, że Trump nie jest priorytetem dla banku, a pożyczki pochodziły z jednego feralnego oddziału” – napisał David Enrich z Timesa. „Jednak wywiady z ponad 20 obecnymi i byłymi dyrektorami Deutsche Banku i członkami zarządu, z których większość ma bezpośrednią wiedzę na temat relacji banku z Trumpem, przeczą tej narracji.”

Kiedy Trump prawie zbankrutował na początku lat 90-tych, zadłużył się u kilku dużych amerykańskich banków na około 3,4 miliarda dolarów. Tych pożyczek nie mógł spłacić (a także około 900 milionów dolarów, które osobiście zagwarantował). Hotele, kasyna, nieruchomości, linie lotnicze i inne aktywa zadłużonego portfela zostały objęte ochroną upadłościową. Donald Trump był w stanie całkowicie przetrwać ten kryzys dzięki finansowemu wsparciu swojego ojca, którego fortuna stanowiła znaczną część majątku Trumpa. (Choć Trump skłamał na temat tego, że przez całe życie polegał na pieniądzach ojca, to dokumenty, które przedłożył w pozwie przeciwko mnie, udowodniły co innego).

Po upadku finansowym Trump został wyrzutkiem, którego unikały największe amerykańskie banki. By zrównoważyć finansowanie swoich okazjonalnych, drobnych transakcji, musiał zwrócić się do związków zawodowych i małych lokalnych pożyczkodawców. W tę próżnię wkroczył Deutsche Bank. Pod koniec lat 90-tych bank był bardzo zainteresowany zdobyciem pozycji w bankowości inwestycyjnej i pożyczkach komercyjnych w USA – był też zadowolony z podjęcia współpracy z Trumpem. Enrich powołuje się na raport mówiący o tym, jak dyrektorzy, sprzedawcy obligacji i urzędnicy ds. pożyczek utrzymywali kontakt z Trumpem – pomimo obaw, a czasem nawet słabych lub katastrofalnych wyników – przez około dwie dekady. Donald Trump zapewnił sobie przewagę, pompując swoje pieniądze do mediów i banków; zabezpieczył również pożyczki, chociaż bardziej ostrożni pożyczkodawcy mogliby uznać go za niewypłacalnego.

„Raz za razem, przy wsparciu dwóch różnych dyrektorów, bank przekazywał pieniądze – łącznie ponad 2 miliardy dolarów – człowiekowi, którego prawie wszystkie inne banki uznały za pariasa” – napisał Enrich.

>>> Czytaj też: Stan wyjątkowy zostanie utrzymany. Trump zawetował decyzję Kongresu USA

Kwerenda The Times koncentruje się wyłącznie na dobrze znanych transakcjach krajowych Trumpa i Deutsche, ale to nie tutaj śledczy i organy ścigania znajdą najciekawszy materiał. Deutsche Bank przetrwał serię prawnych sankcji, które w ostatnich latach osłabiały pozycję banku i jego reputację za granicą. Niemieccy regulatorzy powołali nadzór kontrolujący ewentualne pranie brudnych pieniędzy i finansowanie terroryzmu przez bank. Deutsche Bank został zmuszony do wypłaty ponad 18 miliardów dolarów w celu uregulowania spraw sądowych i płacenia grzywien od 2008 roku. Kwota ta obejmuje 7 miliardów dolarów ugody z Departamentem Sprawiedliwości USA w 2017 roku, związanej z praktykami handlowymi i sprzedażowymi na rynku kredytów hipotecznych w czasie kryzysu finansowego.

Bankierzy Deutsche zostali również oskarżeni o manipulowanie rynkami towarowymi i dłużnymi, manipulowanie stopami Libor, a także przetransferowania około 10 miliardów dolarów w podejrzanych okolicznościach z moskiewskiego oddziału Deutsche Banku. Regulatorzy amerykańscy i brytyjscy w 2017 r. ukarali Deutsche grzywną w wysokości około 700 milionów dolarów za błędy w przestrzeganiu przepisów, które według nowojorskiego regulatora mogły umożliwić pranie pieniędzy.

Hotel Trump SoHo, który pozbył się Trumpa z nazwy nieruchomości w 2017 r., został sfinansowany w połowie 2000 r. po części dzięki pożyczkom transferowanym przez islandzkie banki, które upadły w czasie kryzysu finansowego. Obszernie pisałem o zaangażowaniu Trumpa w działalność firmy, która pierwotnie stała za tym projektem – Bayrock Group LLC; a także o jednym z dyrektorów Bayrocka, Feliksie Saterze oraz o podejrzanych funduszach z Europy, które trafiły do projektu. Podczas gdy Deutsche Bank był blisko związany z islandzkimi bankami w czasie kryzysu, nie pojawiły się żadne informacje wskazujące, że bank miał bezpośrednią rolę w klęsce Trump SoHo.

Niezależnie od tego, czy śledztwo na temat relacji Trump-Deutsche Bank zazębia się z innymi dochodzeniami federalnymi w sprawie interesów biznesowych, finansowych i politycznych prezydenta, a także z jego ewentualnych konszachtów z Rosją w kampanii prezydenckiej, wciąż inne kwestie pozostają otwarte. W międzyczasie, jak zauważył The Times, można pochylić się nad takimi osobliwościami, jak  „symbiotyczna więź” między „potentatem na rynku nieruchomości, który stał się toksyczny przez uprawianą przez siebie retorykę polaryzacyjną i został wzorem niewypłacalności a bankiem z problemami finansowymi i historią niewłaściwego postępowania.”

>>> Czytaj też: Dyplomatyczny skandal w Niemczech. Wiceprzewodniczący Bundestagu żąda wydalenia ambasadora USA