Problem istnienia tzw. „obozów reedukacyjnych” w chińskiej prowincji Sinkiang jest znany od wielu lat. Najnowszy raport autorstwa Laury Murphy, profesor praw człowieka i współczesnego niewolnictwa w Centrum Sprawiedliwości Międzynarodowej im. Heleny Kennedy na Uniwersytecie Sheffield Hallam oraz analityczki łańcucha dostaw Nyroli Elimä, która mieszkała w regionie ujgurskim przez 19 lat, opisuje sytuacje mniejszości muzułmańskiej w Chinach. Od dawna było widomo, że skierowani do tych obozów Ujgurzy pracują przymusowo przy produkcji polikrzemu. Raport ujawnił, że Ujgurzy są również wykorzystywani do wydobywania i przetwarzania podstawowego surowca do produkcji paneli fotowoltaicznych - kwarcu.

„Prawa pracownika” made in China

Reklama

Sprawozdanie „W biały dzień: praca przymusowa Ujgurów i globalne łańcuchy dostaw paneli słonecznych” zostało opracowane z pomocą „ekspertów ds. pracy przymusowej i łańcucha dostaw biegle władających językiem chińskim, ujgurskim i angielskim”. Znajdują się w nim cytaty z setek publicznie dostępnych dokumentów ujawnianych przez korporacje, z oświadczeń rządowych, z artykułów publikowanych w mediach państwowych, z postów z mediów społecznościowych, raportów branżowych i zdjęć satelitarnych. W tekście opisano szczegółowo ocenę ponad 30 firm związanych z branżą solarną pod kątem wykorzystywania osób do pracy przymusowej przez ich dostawców.

Raport zwraca również uwagę na nadmierny udział Chin w globalnej produkcji energii słonecznej. Według firmy badawczej Bernreuter Research, chiński przemysł produkuje od 71 do 97 proc. wykorzystywanych na świecie elementów do paneli słonecznych. Tylko w samym Sinkiangu, wytwarza się blisko połowę światowego polikrzemu wykorzystywanego do produkcji paneli słonecznej.

To jak najprawdopodobniej działa system pracy przymusowej w całym łańcuch dostaw paneli słonecznych, przedstawiono na przykładzie przedsiębiorstwa Xinjiang Hoshine Silicon Industry. Hoshine jest największym na świecie producentem krzemu metalurgicznego wytwarzanego z kruszonego kwarcu. Wstępnie opracowany surowiec jest następnie sprzedawany producentom polikrzemu, którzy wykorzystując ekstremalnie wysokie temperatury i ogromne ilości energii elektrycznej przekształcają krzem metalurgiczny do formy polikrzemu. Dlatego Sinkiang korzystając z dofinansowywanego przez rząd przemysłu węglowego stał się chińskim centrum produkcji komponentów do paneli słonecznych.

Według raportu Murphy i Elimä, Hoshine najprawdopodobniej wykorzystuje przy produkcji surowców niezbędnych w fotowoltaice pracowników przymusowych: chiński rząd umieszcza „nadwyżkę” robotników wiejskich w fabrykach Hoshine. Tę informację potwierdza cytat z artykułu z chińskich mediów z 2017 roku. Lokalna agencja rządowa poinformowała w nim, że ​​program szkolenia pracowników nadwyżkowych może zapewnić firmie 5000 pracowników.

Solarny łańcuch pracy przymusowej

Ponieważ Hoshine jest jednym z najważniejszych dostawców polikrzemu w regionie, komponenty do paneli słonecznych pochodzące z tej fabryki najprawdopodobniej są produkowane z wykorzystaniem pracy przymusowej i są sprzedawane przez wiele innych firm z branży.

Jednym z najważniejszych klientów Hoshine jest Daqo New Energy Corporation, spółka giełdowa będąca trzecim co do wielkości producentem polikrzemu na świecie w 2020 roku. Według raportu, Hoshine dostarcza jej około 30 proc. półproduktów wykorzystywanych przez spółkę. Cały polikrzem, jaki zużywa Dago, został wyprodukowany w Sinkiangu.

Daqo ma kontrakty na sprzedaż polikrzemu do czterech największych światowych producentów paneli słonecznych, w tym do firmy JinkoSolar Holding z siedzibą w Sznaghaju. Firma ta jest jednym z największych na świecie producentów wlewek, płytek i ogniw fotowoltaicznych niezbędnych do produkcji paneli słonecznych. Raport Murphy i Elimä pokazał, że spółka produkuje 42 proc. podzespołów w swoim zakładzie w Sinkiangu.

Panele JinkoSolar są potem sprzedawane na całym świecie. Na stronie internetowej firmy opublikowane są zdjęcia paneli słonecznych wytwarzających energię elektryczną na farmach fotowoltaicznych w Kalifornii i Arizonie. Jednak amerykański oddział JinkoSolar zaprzeczył, aby jego produkty sprzedawane i instalowane w Stanach Zjednoczonych zawierały komponenty czy surowce pochodzące z Sinkiangu. Firma wdrożyła już audyt swojego łańcucha dostaw i prowadzi „politykę zerowej tolerancji dla pracy przymusowej”, powiedział Ian McCaleb, rzecznik JinkoSolar USA w oświadczeniu dla CNN Business.

"Zielony" Zachód kontra ponura rzeczywistość chińskich fabryk

Jednym z celów administracji Joe Bidena jest przejście Stanów Zjednoczonych na bardziej ekologiczne źródła energii. Proponowany przez obecnego prezydenta pakiet zmian infrastrukturalnych wyceniono na 2 bilionów dolarów. Zakłada on, że do 2035 roku każdy stan będzie wytwarzał całą energię elektryczną z paliw, które nie są źródłem emisji dwutlenku węgla. Eksperci szacują, że powyższy program znacząco przyspieszy tempo wydatków na energetykę słoneczną i wiatrową.

Równie ambitne plany dotyczące walki ze zmianami klimatycznymi ma Unia Europejska. W swoim planie celów klimatycznych Komisja Europejska chce do 2030 roku ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. wobec poziomu z 1990 roku. W osiągnięciu tego celu pomóc ma rozwinięcie systemu alternatywnych źródeł energii, w tym fotowoltaiki.

Bardzo szybki rozwój i upowszechnianie się energetyki solarnej uwypukla problem etyczny związany z problemem istnienia pracy przymusowej w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Doniesienia o prawdopodobnych powiązaniach branży fotowoltaicznej z pracą przymusową w Sinkiangu mogą mieć negatywne konsekwencje dla planów ograniczania emisji CO2. Nie dość, że klienci korporacyjni i indywidualni nieświadomie kupują produkty etycznie wątpliwe, to jeszcze są one produkowane z użyciem energii elektrycznej wytwarzanej ze węgla energetycznego.

Pełnomocnik ds. klimatu w Białym Domu, John Kerry, zapowiedział niedawno, że administracja Bidena rozważa wprowadzenie sankcji wobec Chin w związku z zarzutami o wykorzystywaniu pracy przymusowej do produkcji paneli słonecznych w Sinkiangu.

Eksperci twierdzą, że istnieją dostawcy komponentów do produkcji paneli fotowoltaicznych, działający poza Sinkiangiem, a nawet poza Chinami. Wolumen ich produkcji może być wystarczający do zaspokojenia potrzeb Stanów Zjednoczonych i Europy w tym zakresie. Tym bardziej, że zarówno rządy, jak i przemysł w tych państwach wyraziły zaniepokojenie wynikające z tak powszechnego wykorzystywania pracy przymusowej i braku demokracji w Chinach.

Jednak ze względu na subsydia i inne korzyści wynikające z prowadzenie działalności w Sinkiangu, alternatywne źródła zakupu paneli słonecznych mogą być zdecydowanie droższe. Poza tym Sinkiang jest tak głęboko powiązany z globalnym łańcuchem dostaw energii słonecznej, że całkowite odcięcie go od tego systemu byłoby niezwykle trudne.