To długo oczekiwane wieści z brytyjskiego sektora energetycznego. Nowa inwestycja ma zastąpić istniejącą generację elektrowni atomowych, z których wszystkie mają być wygaszone do połowy następnego dziesięciolecia, oraz pomóc w utrzymaniu dostaw zeroemisyjnej energii elektrycznej. Zapewne zwiększy się również finansowanie z pieniędzy podatników gigantycznych elektrowni, których budowa może trwać ponad dekadę i kosztować co najmniej 20 miliardów dolarów.

Alok Sharma, brytyjski sekretarz ds. biznesu i energii, skomentował: „Jesteśmy zdeterminowani, by dekarbonizować naszą gospodarkę w najbardziej efektywny kosztowo sposób, a także tworzyć nowe gałęzie przemysłu i rewitalizować kluczowe inwestycje, które będą oferować nowe ekologiczne miejsca pracy dla przyszłych pokoleń”. Ta zapowiedź to też dobre wiadomości dla relacji Wielkiej Brytanii i Francji. EDF walczy o ukończenie reaktora we Flamanville, które jest opóźnione o ponad 10 lat.

Brytyjski rząd zapowiedział, że chce umożliwić inwestycje w „co najmniej jedną elektrownię atomową” jeszcze przed kolejnymi wyborami, które mają się odbyć w 2024 roku. Rozpoczął rozmowy z EDF na temat finansowania rozwoju Sizewell C. Porozumienie będzie zależało od postępów francuskiego przedsiębiorstwa w zakresie reaktora Hinkley Point C, który jest już realizowany w zachodniej Anglii. Może on stworzyć aż 25 tys. miejsc pracy podczas budowy.

Rząd zaznacza, że jest otwarty na rozmowy z pozostałymi deweloperami rynku jądrowego w Wielkiej Brytanii dotyczące dalszych projektów, w tym małych reaktorów modułowych i innych zaawansowanych technologii jądrowych. Małe reaktory modułowe były promowane przez przemysł jądrowy jako sposób na fuzję stabilnego wytwarzania energii atomowej z nieciągłą energią odnawialną. Wielka Brytania chce zastąpić w ten sposób obecną generację elektrowni jądrowych, które kończą swoją żywotność w tym dziesięcioleciu.

Reklama