Niemcy kończą z atomem. Reszta Europy podzielona i bezradna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 stycznia 2022, 09:55
Niemcy kończą z atomem. Reszta Europy podzielona i bezradna
Media
W Niemczech wygaszone zostały trzy reaktory atomowe. Pozostała trójka zostanie wyłączona z końcem tego roku. Bruksela najprawdopodobniej na papierze uzna atom za „zieloną” technologię, w którą warto inwestować, ale to wciąż za mało, aby w Europie ruszył atomowy front robót.

31 grudnia 2021 kadmowe pręty sterujące przerwały po raz ostatni reakcje łańcuchowe w jedynych reaktorach elektrowni Brokdorf koło Hamburga, Grohnde w Dolnej Saksonii oraz w ostatnim działającym bloku Gundremmingen w Bawarii. Z niemieckiego systemu zniknęło w tym momencie na dobre ponad 4 GW stabilnych mocy dostarczających energię elektryczną dzień i noc, bez względu na pogodę.

Przykładając to do sytuacji systemów energetycznych z ostatnich miesięcy – rosnącego zużycia energii, słabej generacji elektrowni wiatrowych, ograniczonej ilości wody w hydroelektrowniach, śpieszącego na ratunek węgla i aberracyjnych cen - moment można nazwać co najmniej niefortunnym. Ale kolejny już niemiecki rząd bez wahania realizuje plan przyśpieszonej likwidacji energetyki atomowej w tym kraju, ogłoszony w 2011 roku, zaledwie kilka tygodni po katastrofie w elektrowni atomowej Fukushima Daiichi.

W Sylwestra 2022 r. do historii przejdą też już trzy ostatnie reaktory w elektrowniach: Emsland (1335 MW), Neckarwestheim (1310 MW) oraz Isar (1410 MW). To kolejne 4 GW mniej w pracujących na okrągło i nieemitujących CO2 źródłach wytwarzania.

Także 31 grudnia RWE wyłączyło też ponad 900 MW w trzech blokach na węgiel brunatny.

Nie będziemy tu rozważać sensowności niemieckiego scenariusza. Jednak w dzisiejszych czasach na pewno znalazło by się wielu chętnych na co prawda używaną, ale w całkiem dobrym stanie atomówkę. Niestety, nie da się jej sprzedać za granicę, jak VW Golfa, którym przysłowiowy niemiecki emeryt jeździł tylko na zakupy…

Można jeszcze zauważyć, że terminy Atomausstieg nie zostały zmienione nawet w obliczu opóźnień wokół Nord Stream 2. A przecież gaz ma, przejściowo oczywiście, zastąpić inne dyspozycyjne źródła energii elektrycznej. Chociaż ostatnio częściej Niemcy ratują się importem, wpędzając czasem w kłopoty sąsiadów, a czasami i nabijając kabzę jednostkom, których właściciele nie zezłomowali albo przez nieuwagę, albo przez zakazy wiecznie czarnowidzących operatorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj