Ściśle określona jest też ścieżka dopuszczania projektów SMR do realizacji. W przypadku każdego z nich dozór jądrowy na terenie danego kraju sprawdza, czy projekt jest bezpieczny. Lista zagadnień, które muszą być zawarte w raporcie bezpieczeństwa, jest z góry określona w odpowiednich rozporządzeniach. Dotyczy ona zarówno kwestii czysto technicznych, jak i oddziaływania czynników zewnętrznych, takich jak ewentualne trzęsienia ziemi, powodzie czy utrata zasilania i wiele innych.
– Bada się na przykład, jak pojedyncza usterka może wpłynąć na funkcjonowanie całości, czy pozwoli na dalszą normalną pracę reaktora, czy inne układy mogą przejąć daną funkcję, czy też konieczne będzie wyłączenie reaktora – mówi dr inż. Paweł Gajda z Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej.
Reklama
Dodaje, że w takiej ocenie bierze się pod uwagę nie tylko rozwiązania techniczne, ale też kwestie organizacyjne. Analizuje się, jak będzie zorganizowana praca jednostek, czy są przygotowane odpowiednie ekipy i procedury awaryjne, jak będzie wyglądał program szkoleń. To również są elementy wstępnego raportu bezpieczeństwa.
Inwestor przygotowuje raport, a następnie przedkłada go dozorowi. Z kolei dozór ocenia, czy analiza jest kompletna i czy symulacje oraz obliczenia zostały poprawnie wykonane. Jeśli wszystko się zgadza, dozór wydaje pozytywną opinię. Podobną ścieżkę będą musiały też przejść projekty realizowane w Polsce. Organem oceniającym i akceptującym raport jest tu Państwowa Agencja Atomistyki. – Będzie ona oczywiście mogła konsultować się z dozorami z innych krajów, jak również zlecić analizy instytutom badawczym, ale to ta jednostka ostatecznie wydaje zgodę i bierze odpowiedzialność za decyzję – podkreśla Gajda.
Cały proces certyfikacji jest długi, bo obejmuje bardzo wiele szczegółowych kwestii. Dzięki temu jednak zyskujemy pewność, że zachowane zostały wszelkie standardy bezpieczeństwa.
PKN Orlen wybrał technologię GE Hitachi i reaktor BWRX300, który jest jednym z najbezpieczniejszych rozwiązań mikro i małych reaktorów dostępnych obecnie na rynku. Posiada on systemy bezpieczeństwa pasywnego, czyli mechanizmy uruchamiające samoistne inicjowanie się procedur chłodzenia, bez potrzeby angażowania ludzi do obsługi aż przez siedem dni.
Tego typu rozwiązania, jakie zastosowano w przypadku reaktora BWRX300, nie tylko umożliwiają bezpieczniejszą eksploatację, ale i pozwalają na znacznie bardziej elastyczne podejście do lokalizacji reaktorów. Dzięki temu mogą się one znajdować na przykład w pobliżu zakładów przemysłowych. Co ważne, SMR nie potrzebuje dużych powierzchni. Do postawienia takiego małego reaktora potrzeba niecałych 5 ha, czyli mówiąc obrazowo – wystarczy teren wielkości boiska sportowego.
Technologia BWRX300 jest rozwinięta ewolucyjnie przez GE Hitachi na bazie funkcjonujących już rozwiązań i jest najbliżej wdrożeń komercyjnych w firmach energetycznych w krajach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, czyli OECD. Na to rozwiązanie zdecydowały się m.in. kanadyjska spółka Ontario Power Generation oraz amerykańska firma Tennessee Valley Authority. W przeciwieństwie do innych – dopiero co rozwijanych na uniwersytetach czy laboratoriach badawczych – reaktor BWRX300 jest gotowy do bezpiecznego wdrożenia, o czym świadczą wspomniane północnoamerykańskie projekty.
Kwestie związane z atomem należy jednak rozpatrywać również w kontekście bezpieczeństwa energetycznego i stabilności dostaw energii. Według Międzynarodowej Agencji Energii, tylko w latach 2022–2024 globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło średnio o 2,7 proc. rocznie. Trzeba być przygotowanym na ten trend.
W minionym roku zapotrzebowanie na energię wzrosło skokowo o 6 proc. ze względu na gwałtowne ożywienie gospodarek po kryzysie związanym z pandemią i ze względu na mroźną poprzednią zimę. To w połączeniu z kilkoma innymi czynnikami, w tym polityką handlową rosyjskiego Gazpromu, który nie odpowiadał na zwiększony popyt na gaz w Europie, doprowadziło do kryzysu energetycznego. Na rynku brakowało gazu, przez co jego ceny zostały wywindowane do niespotykanych wcześniej poziomów. Urosły także ceny innych nośników energii – węgla i ropy. Azja i Europa konkurowały ze sobą o dostawy LNG. W części krajów, między innymi w Chinach i Indiach, dochodziło do przerw w dostawach prądu.
Budowa własnych źródeł jądrowych oraz stawianie małych reaktorów przez firmy przemysłowe może w przyszłości uchronić gospodarkę przed tego typu kryzysowymi scenariuszami. Atom gwarantuje dostawy energii bez względu na dostęp do nośników energii. Uniezależnia też gospodarki od fluktuacji cen tych nośników. Nowe moce jądrowe buduje się na Słowacji, w Finlandii, Czechach i we Francji, na Węgrzech, w Rumunii. Zainteresowany rozwojem modułowych jednostek w Polsce jest między innymi PKN Orlen. Małe reaktory to ważny krok do osiągnięcia celu neutralności emisyjnej do 2050 r. Rolą małych reaktorów jądrowych będzie bowiem nie tylko dostarczanie energii i ciepła, lecz także znaczna redukcja śladu węglowego.
Do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego niezbędny jest komponent jądrowy. Nabiera to szczególnego znaczenia w kontekście tego, co dzieje się na rynku gazu, a także po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą. Również eksperci podkreślają, że bez atomu trudno będzie przeprowadzić w Polsce transformację. Dodają, że inwestycje w rozwój energetyki jądrowej są niezbędne, bo przynoszą obniżkę emisji dwutlenku węgla, zapewniają niższe ceny energii i uniezależniają od importowanych surowców. Dlatego tak ważne jest, żeby atom wszedł do krajowego miksu jako jeden z jego kluczowych elementów.
Partner:
Materiały prasowe