Biznes boi się blackoutu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lipca 2022, 07:19
Ryzyko wyłączeń prądu było zawsze, ale teraz zdecydowanie wzrosło
<p>Ryzyko wyłączeń prądu było zawsze, ale teraz zdecydowanie wzrosło</p>/ShutterStock
Branża spożywcza, drukarnie prasowe czy centra handlowe domagają się rewizji przepisów, które zmieniły zasady wprowadzania ograniczeń w dostawach prądu. PSE uspokajają, że na razie ryzyko wyłączeń jest niewielkie.

Od kilku miesięcy firmy otrzymują od dostawców prądu informację o możliwych przerwach w zasilaniu. Wraz z napływem kolejnych doniesień o możliwych brakach w zaopatrzeniu w węgiel, zakręceniu przez Kreml gazu dla Europy Zachodniej przedsiębiorcy coraz bardziej obawiają się blackoutów i szykują awaryjne rozwiązania. Producenci generatorów i agregatów prądotwórczych nie nadążają z dostawami, a kolejne branże starają się wywalczyć dla siebie gwarancje nieodcinania prądu w kryzysowej sytuacji.

Beata Jarosz-Dziekanowska, rzeczniczka Polskich Sieci Elektroenergetycznych, spółki odpowiedzialnej za Krajowy System Elektroenergetyczny, podkreśla, że „na razie nic nie wskazuje na to”, by konieczne było sięgnięcie po takie rozwiązania, jak ingerencja w zapotrzebowanie odbiorców. Takie działania polegają na ogłaszaniu wyższych stopni zasilania, co oznacza ograniczenia dla odbiorców o mocy umownej powyżej 300 kW (większość odbiorców indywidualnych ma moc umowną nieprzekraczającą kilkunastu kilowatów).

Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, mówi, że ryzyko wyłączeń było zawsze, z powodu awarii starej sieci czy w wyniku kataklizmów, ale teraz zdecydowanie wzrosło. – Mamy gospodarkę wojenną i niedobory surowców, dzięki którym energia elektryczna jest wytwarzana – mówi. W jego ocenie energetyka może też być przedmiotem ataku „zielonych, niezidentyfikowanych ludzików”. Wielu ekspertów wymienia też możliwe cyberataki.

W branży mówi się, że latem możemy jeszcze uniknąć kłopotów, ale jak przyznaje rzeczniczka PSE, jesienią i zimą bilans krajowego systemu elektroenergetycznego będzie „napięty i mogą pojawić się trudności i potrzeba wspierania się importem energii elektrycznej”. I dodaje, że w tym okresie można mieć obawy o dostępność paliwa w elektrowniach.

Żywność to priorytet

Biznes niepokoją również przepisy, które w zeszłym roku przygotował wiceminister klimatu Piotr Dziadzio. Zapisano w nich obowiązek powiadomienia odbiorców o czasowych przerwach w dostawie prądu z 12-godzinnym wyprzedzeniem. Definiują one również uprzywilejowane podmioty, które będą mogły korzystać z zasilania nawet w sytuacji kryzysowej. Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka Urzędu Regulacji Energetyki, wyjaśnia, że do priorytetowej grupy zaliczają się odbiorcy w gospodarstwach domowych, szpitale i inne obiekty ratownictwa medycznego, obiekty wojskowe czy tzw. infrastruktura krytyczna, jak np. lotnictwo czy transport.

CAŁY TEKST W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj