Jak wskazał ekspert, kilka dni temu media poinformowały, że szef Solidarności Piotr Duda wysłał list do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, w którym chce, aby złamanie zakazu handlu w niedziele było traktowane nie jak wykroczenie, ale jak przestępstwo.

"W mojej ocenie samo zaostrzenie kar nie rozwiąże problemu otwierania sklepów w niehandlowe niedziele. Sieci są mocno zdeterminowane, żeby handlować również w niedzielę, bo dla nich to kolejna okazja na powiększenie zysków, zwłaszcza w czasach mocno kryzysowych" – wyjaśnił.

Reklama

Według Łuczaka sieci handlowe często są o krok przed ustawodawcą. "Mają dobrych prawników, którzy zawsze znajdą pewnego rodzaju lukę bądź niedopatrzenie ustawodawcy" – zaznaczył.

Dodał, że będzie niezmiernie trudno wprowadzić takie przepisy, które całkowicie wyeliminują taką sytuację.

"Ustawodawca musiałby stworzyć naprawdę szeroki wachlarz zakazów i sytuacji bądź wprowadzić faktycznie całkowity zakaz handlu dla wszystkich podmiotów na rynku – bez wyjątku" – zauważył ekspert.

Jego zdaniem całkowity zakaz handlu mógłby jednak spotkać się z naprawdę dużym oporem i niezrozumieniem wśród większości Polaków, dlatego dzisiaj nikt tego nawet nie chce sprawdzać.

Łuczka zwrócił uwagę, że sieci handlowe podkreślają, że podejmowane przez nich działania są zgodne z obowiązującym prawem, w myśl zasady, że co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone. "I to się raczej nie zmieni, nawet jak przepisy będą jeszcze wielokrotnie zaostrzane" – ocenił ekspert.

Przypomniał, że UCE Research i SYNO Poland zapytał w ub. roku Polaków o zaostrzenie przepisów wobec sklepów, które obchodzą zakaz handlu w niedziele.

"Jego wyniki pokazały nam, że Polacy są podzieleni w tej kwestii. Blisko 40 proc. pytanych chciało zaostrzenia przepisów i niemal tyle samo osób było temu przeciwnych. Do tego ponad połowa badanych uważała wtedy, że takie ograniczenia w ówczesnej sytuacji rynkowej i pandemicznej były zwyczajnie zbędne" – powiedział.

1 lutego br. weszła w życie nowelizacja ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta, ograniczająca możliwość omijania zakazu przez sieci, które podpisywały umowy z firmami kurierskimi i pocztowymi, umożliwiając w swoich placówkach odbiór przesyłek.

Zgodnie z nowelą w niehandlowe niedziele duże sklepy zatrudniające pracowników nie mogą działać pod pretekstem świadczenia usług pocztowych, jeśli przychody z tej działalności będą stanowić mniej niż 40 proc. przychodów ze sprzedaży danej placówki.

Nowelizacja wprowadziła określenie "przeważająca działalność", które oznacza rodzaj przeważającej działalności wskazany we wniosku o wpis do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej, jeżeli działalność ta jest wykonywana w danej placówce handlowej i stanowi co najmniej 40 proc. miesięcznego przychodu ze sprzedaży detalicznej.

Ustawa wprowadzająca stopniowo zakaz handlu w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 r. Przewidziano także katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obejmuje m.in. działalności pocztowej, a ponadto nie obowiązuje w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą ani w kawiarniach. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi od 1000 zł do 100 tys. zł kary, a przy uporczywym łamaniu ustawy – kara ograniczenia wolności.

Od 2020 r. zakaz handlu nie obowiązuje jedynie w siedem niedziel: ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą. (PAP)

Autorka: Longina Grzegórska-Szpyt