"Na asymetrię sił między Rosjanami a Ukraińcami należy spojrzeć z innej perspektywy. Wbrew powszechnemu przekonaniu Ukraińcy nie dysponują znacząco mniejszymi siłami" – zaznaczają francuskie źródła wojskowe, cytowane przez "Le Monde".

Ukraina ma około 145 tys. żołnierzy w służbie, a Rosjanie wystawili w wojnie około 160 tys. żołnierzy pisze "Le Monde". Dodaje, że Ukraińcy dysponują rezerwą 240 tys. ludzi w obronie terytorialnej, którą bardzo szybko zmobilizowano w momencie wybuchu konfliktu. Rosjanie nie docenili reakcji ukraińskich rezerw – wyjaśnia badacz z Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI) Leo Peria-Peigne, cytowany przez gazetę.

Reklama

Ukraina może też liczyć na kilka tysięcy ochotników zagranicznych. Konfrontacja jest jednak znacznie bardziej asymetryczna na poziomie materialnym; Ukraińcy nie dysponują lotnictwem, marynarką wojenną, czołgami czy pociskami manewrującymi porównywalnymi z rosyjskimi – zaznacza Peria-Peigne.

Francuskie źródła podkreślają rolę wywiadu wojskowego oraz bardzo dobrą politykę informacyjną władz ukraińskich, w tym brak podawania informacji o własnych stratach, które francuscy wojskowi szacują na około 15 tys. żołnierzy.

"Le Monde" przypomina, że na spotkaniu w Brukseli 16 maja ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba przyznał, że w walkach w Donbasie każdego dnia ginie 60-100 ukraińskich żołnierzy, a średnio 400 zostaje rannych. Ukraińcy, podobnie jak Rosjanie, stracili co najmniej dwudziestu generałów i wyższych oficerów dowodzących dużymi jednostkami – pisze dziennik.

Przewagę w wojnie zapewniła ukraińskim żołnierzom ich kilkuletnie doświadczenie z walk w Donbasie oraz trening i wspólne ćwiczenia z siłami NATO – zauważa gazeta. "Le Monde" zwraca również uwagę na rolę elastycznej struktury ukraińskiego dowodzenia, której nie posiadają Rosjanie.

Rosyjska centralizacja armii i służb okazała się bardzo skuteczna przed wojną, w tzw. fazie strategicznej, w szczególności przy organizacji operacji cybernetycznych, dywersyjnych i dezinformacyjnych – oceniają francuscy eksperci.

Wojna pokazały także znaczenie niemal nieistniejącego w armii rosyjskiej korpusu podoficerów; w siłach zbrojnych Rosji nadreprezentowani są oficerowie, co jest pozostałością z czasów sowieckich – podczas gdy armię ukraińską wyróżnia wysoki odsetek podoficerów – podkreśla źródło wojskowe.

Rosyjska armia poniosła również klęskę w sprawach związanych z logistyką i zaopatrzeniem – zaznacza "Le Monde".

Gazeta pisze również o tym, że w ostatnich latach na świecie nastąpiła rywalizacji między mocarstwami o pozyskanie wyrafinowanego sprzętu wojskowego. Wojna w Ukrainie pokazuje jednak, że podczas bitew lądowych o wysokiej intensywności najskuteczniejszy jest klasyczny i mniej skomplikowany sprzęt i broń - ocenia dziennik.

"Gdyby Francja miała prowadzić taki konflikt jak na Ukrainie, w dwa tygodnie zużyłaby 40 proc. swoich zapasów" – mówi ekspert francuskiej armii, cytowany przez "Le Monde". W kwietniu była minister obrony Florence Parly przyznała, że należy zastanowić się nad proporcjami uzbrojenia i zwiększeniem zasobów broni tradycyjnej.

"Le Monde" podkreśla również znaczenie dostawy kilku tysięcy odbiorników systemu satelitarnego Starlink na Ukrainę przez założyciela firmy SpaceX Elona Muska. "Można sobie wyobrazić, że w przyszłości żołnierze będą mieli dwa podstawowe elementy wyposażenia: karabin i bezpieczny smartfon" - przewiduje francuski wojskowy.

Z Paryża Katarzyna Stańko