„Pochodzące z Niemiec młode byki są w libańskiej rzeźni wiązane i rzucane na ziemię. Następnie bez znieczulenia przecinane zostają ich tętnice szyjne. Bydło wykrwawia się na śmierć przez kilka minut. Zwierzęta wyją, cierpiąc w potwornym bólu” – opisuje „Tagesschau” przerażające nagrania, które udostępniła zajmująca się prawami zwierząt grupa Animals International.

Aktywistom udało się w Libanie sfilmować kolczyki niemieckiego bydła i w ten sposób odtworzyć długą drogę, którą przebyły zwierzęta. Cielęta zostały sprzedane przez hodowle z różnych rejonów Niemiec.

Reklama

Hodowcy, którym pokazano zdjęcia, byli zbulwersowani i potwierdzili, że sprzedali cielęta lokalnym handlarzom żywym inwentarzem, gdy te miały dwa tygodnie. Otrzymali ok. 50 euro za zwierzę. „Nie wiedzą, co stało się ze zwierzętami po ich sprzedaży” – pisze „Tagesschau”.

Jak ustalono, zwierzęta były transportowane do Katalonii, gdzie tuczono je przez kilka miesięcy. Następnie wysłano je do Libanu, gdy osiągnęły wiek ok. 10 miesięcy. „Katalonia jest centrum tuczu cieląt i wołowiny w Hiszpanii. Tuczy się tu tysiące zwierząt z całej UE, głównie na eksport” – dodaje „Tagesschau”.

Aktywiści walczący o prawa zwierząt z grupy Animal Welfare Foundation (AWF) dotarli w Hiszpanii do dowodów na to że, coraz częściej trafiają tam cielęta z Niemiec. „Są to przede wszystkim młode byczki, pochodzące od niemieckich producentów mleka. Nie stanowią tam żadnej dalszej wartości. Dlatego tuczone są w Hiszpanii, a następnie w wieku 8-10 miesięcy wywożone do Libii, Egiptu, Turcji czy Libanu” – wyjaśniła Iris Baumgaertner z AWF.

Cielęta były transportowane do Hiszpanii przez kilka pośrednich punktów skupu w Belgii i Francji, będąc w drodze nawet do 60 godzin. Jak podkreśla Barbara Felde, sędzia i przewodnicząca niemieckiego stowarzyszenia prawniczego, zajmującego się prawami i ochroną zwierząt, jest to praktyka sprzeczna z prawem europejskim.

„Handlarze bydłem wykorzystali fakt, że transporty trwające do ośmiu godzin nie wymagają zezwolenia” – wyjaśniła Felde. Podkreśliła, że z prawnego punktu widzenia obowiązkowe jest podanie ostatecznego celu podróży i w żadnym wypadku nie może to być pośredni punkt w Belgii czy Francji, lecz farma, w której zwierzęta zostaną finalnie rozładowane.

„Pośrednie punkty to omijanie prawa europejskiego. Dlatego transporty te od początku są nielegalne. Mówiąc wprost: niemieckie zwierzęta nie powinny były trafić do Hiszpanii, a tym bardziej dalej do Libanu” – podkreśliła Felde, wzywając polityków do zdecydowanej interwencji, np. zakazu wywozu żywych zwierząt do krajów ryzyka.

Komisja Europejska zapowiedziała już, że w nadchodzącym roku dokona przeglądu unijnego prawa ochrony zwierząt. Z kolei federalne ministerstwo rolnictwa poinformowało, że niemieckie świadectwa weterynaryjne na eksport żywego bydła przeznaczonego do hodowli zostaną cofnięte z dniem 1 lipca 2023 roku.

„Nie wiadomo wciąż jednak, co ze zwierzętami przeznaczonymi na rzeź, takimi jak cielęta” – zauważa „Tagesschau”. „Ponadto, jeśli niemieckie bydło będzie mogło być eksportowane tylko w obrębie UE, kto będzie sprawdzał, czy nie jest ono transportowane na przykład dalej z Hiszpanii? Ryzyko dalszego pogarszania się dobrostanu zwierząt jest ogromne” – podsumowuje „Tagesschau”.

mszu/ kgod/