Forsal logo

USA/ Wall Street: Dow Jones i S&P 500 pod kreską, ale Nasdaq z rekordem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 lipca 2020, 08:50
Czwartkowa sesja na Wall Street zakończyła się spadkami indeksów Dow Jones i S&P 500, ale Nasdaq po raz kolejny ustanowił historyczny rekord. Inwestorzy analizują najnowsze dane o bezrobociu w USA oraz informacje dotyczące liczby nowych przypadków koronawirusa.

Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł 361 punktów, czyli 1,39 proc. i wyniósł 25.706,09 pkt.

S&P 500 zniżkował 0,56 proc. i wyniósł 3.152,05 pkt.

Nasdaq Comp. poszedł w górę 0,53 proc., do 10.547,75 pkt.

Akcje Walgreens spadały 6 proc. Spółka podała w raporcie kwartalnym, że skorygowany zysk na akcję wyniósł 83 centy wobec oczekiwanych 1,19 USD.

Notowania Alibaby rosły 10 proc. - Needham wyznaczył rekomendację dla akcji spółki na "kupuj".

Regeneron szedł w górę o 2,5 proc. po tym, jak SunTrust podniósł rekomendację dla akcji spółki do "kupuj" z "trzymaj".

Akcje Cisco Systems zwyżkowały o 2 proc. Morgan Stanley podniósł rekomendację dla akcji spółki do "przeważaj" z "równoważ".

Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu w USA wyniosła 1,314 mln. Ekonomiści z Wall Street spodziewali się, że liczba nowych bezrobotnych wyniesie 1,375 mln, wobec 1,427 mln poprzednio.

Liczba bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku wyniosła 18,062 mln w tygodniu, który skończył się 27 czerwca wobec oczekiwanych 18,75 mln i poprzednio 18,76 mln, po korekcie z 19,29 mln.

„Wysokie liczby nowych bezrobotnych i osób pobierających zasiłek stanowią przestrogę dotyczącą trudności i czasu potrzebnego do uzdrowienia rynku pracy, który został wstrząśnięty niespotykanymi okolicznościami związanymi z pandemią. Droga do szczytowego poziomu zatrudnienia z lutego będzie długa i wyboista” - powiedział Joshua Shapiro, główny ekonomista USA w Maria Fiorini Ramirez.

Koronawirus zabił dotąd ponad 548 tys. osób na całym świecie. Liczba potwierdzonych przypadków zakażenia wzrosła do ponad 12 milionów.

Ponad 60 tys. przypadków koronawirusa wykryto w środę w Stanach Zjednoczonych - wynika z bilansu prowadzonego przez Reutersa. Co szósta zdiagnozowana infekcja przypada na Florydę, gdzie na niektórych oddziałach intensywnej terapii brakuje już miejsc.

Z nowo wykrytych zakażeń ok. 10 tys. przypada na Florydę, na Teksas ok. 9 tys., a na Kalifornię nieco mniej niż 8 tys. Tempo wzrostowe w diagnozach SARS-CoV-2 odnotowywane jest w 42 stanach. Tylko na Florydzie wykryto już blisko ćwierć miliona przypadków koronawirusa.

Od początku epidemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych zmarło już ponad 132 tys. osób - wynika z danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore. W środę drugi dzień z rzędu liczba ta zwiększyła się o ponad 900.

"To dopiero początek pandemii", "koronawirus jest nadal silny" - powiedział dziennikowi "Corriere della Sera" doradca prezydenta USA Donalda Trumpa, epidemiolog Anthony Fauci. Ocenił, że mimo wad Światowa Organizacja Zdrowia, z której USA wyszły, jest potrzebna.

Loretta Mester, prezes Fedu z Cleveland, powiedziała w środę, że ostatnie dane na temat przyspieszającego rozprzestrzeniania się koronawirusa w Stanach Zjednoczonych zwiększają ryzyko pogorszenia koniunktury gospodarczej.

„Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas myślał wcześniej, że droga do zwiększenia aktywności będzie gładka, ale obecne liczby są niepokojące. To nie są dobre statystyki” - powiedziała w wywiadzie dla Bloomberg News.

"Jest wiele firm, które poważnie ucierpiały w wyniku pandemii. Spodziewam się niestety, że gospodarka pozostanie słabsza latem i jesienią niż wielu się spodziewało” - powiedział z kolei w środę prezes Fedu z Bostonu Eric Rosengren.

Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że wzrastające liczby wykrywanych przypadków związane są ze zwiększeniem mocy testowych w Stanach Zjednoczonych.

Szef Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu Larry Kudlow oświadczył w środę, że kolejne zamknięcie gospodarki z powodu koronawirusa byłoby "wielkim błędem". Niektóre stany, m.in. Floryda, Teksas i Kalifornia, zdecydowały się wstrzymać odmrażanie gospodarki ze względu na znaczny wzrost zakażeń.

Kudlow powiedział też dziennikarzom w Waszyngtonie, że nie spodziewa się, aby wzrost zakażeń sprawił, iż recesja w USA będzie dwuetapowa.

Z kolei w wypowiedzi dla CNBC podkreślił, że kolejne zamknięcie całego kraju uderzyłoby w gospodarkę i zamożność Amerykanów. (PAP)

kkr/ pr/ sp/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj