Forsal logo

Będą dotacje na przydomowe wiatraki? Rząd planuje nawet do 30 tys. zł

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lutego 2024, 08:00
wiatrak, fotowoltaika, dom
Program dotyczący budowy przydomowych wiatraków ma ruszyć jeszcze w tym roku, ale nie znamy żadnych szczegółów na jego temat/ShutterStock
Program Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej "Moja Elektrownia Wiatrowa" ma ruszyć jeszcze w tym roku. Jest on przeznaczony dla osób, które planują instalację przydomowego wiatraka. Dopłaty mają wynieść nawet 50 proc. Wielu ekspertów uważa jednak, że program nie jest dopracowany i wiąże się z różnymi ryzykami.

Turbiny wiatrowe o mniejszej mocy i rozmiarach będą mogły wytwarzać energię elektryczną wyłącznie na użytek jednego gospodarstwa lub w połączeniu z krajowym systemem energetycznym, tak jak fotowoltaika. Póki co przydomowe wiatraki nie cieszą się specjalną popularnością w naszym kraju oraz w Europie. Rządowy program ma to jednak zmienić.

Co wiemy o programie "Moja Elektrownia Wiatrowa"?

Rząd planuje przeznaczyć na “Moją Elektrownię Wiatrową” 400 mln zł. Pojedyncze dopłaty do wiatraków mają wynieść nawet 30 tysięcy zł. Program był zapowiadany przez ministrę klimatu i środowiska Paulinę Henning-Kloskę. Na ten moment wiemy, że dotacja nie przekroczy 50 proc. inwestycji. Będzie dotyczyć mikroinstalacji wiatrowych poniżej 50 kW.

Część ekspertów podchodzi do programu z dystansem i wskazuje na jego słabe punkty. Uważają, że start programu jest przedwczesny, a dotacje zbyt wysokie. Przedsiębiorcy również zabrali głos, postulując wstrzymanie prac. Na początku lutego odbyły się konsultacje publiczne trwające 6 dni. Pomysł szybkiego wdrożenia programu skrytykował m.in. Jan Ruszowski, ekspert Konfederacji Lewiatan. Same konsultacje także uznał za pośpieszne i  nieuzasadnione. Wskazał też na nietransparentne przesłanki.

Nie wiadomo, czy będzie zapotrzebowanie na program

Ruszkowski, którego opinie przytacza serwis Interia Biznes, krytykował zbyt późne ogłoszenie konsultacji, zaznaczając, że odbywają się one w momencie, gdy projekt programu jest już gotowy. Ponadto wskazał na istnienie innych, pilniejszych potrzeb. Ekspert uważa, że założenia "Mojej Elektrowni Wiatrowej" powinny zostać sprawdzone pod kątem tego, czy na rynku jest w ogóle zapotrzebowanie na przydomowe wiatraki. Konieczne jest też zbadanie efektywności tej technologii, jej gospodarczego i rynkowego potencjału oraz dostępnej elektroniki. Użytkownicy będą bowiem musieli zaopatrzyć się również w falowniki. 

Jan Ruszowski uważa, że jeśli program zostanie uruchomiony zbyt szybko, niesie ze sobą spore ryzyko, związane m.in. z brakiem efektywności ekologicznej. Innym zagrożeniem jest niewłaściwe wydatkowanie finansów publicznych. Ekspert zaleca wstrzymanie prac nad programem do czasu szerszych konsultacji i głębszych analiz. Wskazuje jednocześnie, że środki na jego realizację, mające pochodzić z Funduszu Modernizacyjnego, będzie można wykorzystać w dość długim okresie. Warto zaznaczyć, że przedsiębiorcy są otwarci na przetestowanie tej technologii. Póki co nie znamy jednak żadnych szczegółów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Małgorzata Krzystała-Łątka
Małgorzata Krzystała-Łątka

Absolwentka politologii i ekonomii. W redakcji dziennik.pl od października 2023 roku. Zajmuje się głównie tematyką gospodarczą oraz nowinkami naukowymi. Miłośniczka biegania, jogi i podróży.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora6 najczęstszych powodów utraty pracy. Za to możesz zostać zwolniony »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj