Z tymi danymi oszuści dzwonią do ofiary jako rzekomi doradcy, nakłaniając do wpłacenia pieniędzy, podania kolejnych danych albo zainstalowania programu umożliwiającego zdalny dostęp do urządzenia.
Według CSIRT KNF ponad 96 proc. niebezpiecznych domen zgłoszonych do blokady w 2025 r. dotyczyło fałszywych inwestycji. Z badania ChronPESEL.pl i KRD wynika z kolei, że 37 proc. osób, które doświadczyły kradzieży danych lub próby ich wyłudzenia, zetknęło się z tego typu oszustwem przez telefon.
Fałszywa reklama inwestycji to przynęta. Potem „doradca” dzwoni po Twoje pieniądze
Oferty fałszywych inwestycji należą do najpoważniejszych zagrożeń rozpowszechnianych w Internecie. Według Raportu Rocznego Cyberbezpieczeństwa CSIRT KNF, w 2025 r. zespół zgłosił do blokady 41 751 niebezpiecznych domen. Ponad 96 proc. z nich dotyczyło fałszywych inwestycji. Dzięki zgłoszeniom CSIRT KNF zablokowano też 9751 oszukańczych reklam na Facebooku.
Pełna skala zjawiska pozostaje jednak trudna do określenia, bo próby oszustw rzadko trafiają do oficjalnych statystyk. Z badania ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów wynika, że wśród osób, które doświadczyły próby wyłudzenia danych, tylko 11 proc. zgłosiło incydent na policję. Tyle samo powiadomiło CERT Polska, a co trzecia osoba (33 proc.) zgłosiła sprawę do banku lub innej instytucji, której dotyczyła próba. Deklaracje osób, które nigdy nie miały takiego doświadczenia, wyglądają zupełnie inaczej. Na policję poszłoby 65 proc. z nich, a do banku lub innej instytucji zgłosiłoby się 61 proc. Rozdźwięk między deklaracją a działaniem jest więc blisko sześciokrotny.
– Wiele osób uznaje, że skoro nie straciło pieniędzy, nie ma czego zgłaszać. Tymczasem nieudana próba to często dopiero pierwszy kontakt. Dane, które oszuści już zdobyli, mogą zostać wykorzystane ponownie albo sprzedane dalej. Zgłoszenie pomaga zablokować numer, domenę czy konto, z którego korzystają cyberprzestępcy – komentuje Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.
Osoby wyłudzające pieniądze szukają ofiar w internecie
W tego typu reklamach publikowanych w mediach społecznościowych cyberprzestępcy wykorzystują wizerunki przedsiębiorców, polityków, dziennikarzy, celebrytów czy sportowców. Mogą one przypominać artykuły renomowanych mediów lub nagrania pochodzące z serwisów informacyjnych. Coraz częściej pojawiają się również deepfake’i, w których podrobiony wizerunek i głos mają przekonać odbiorcę, że rozpoznawalna osoba rzeczywiście poleca daną inwestycję.
Reklama fałszywej inwestycji ma zdobyć numer telefonu i pieniądze
Mechanizm cyberoszustwa zwykle rozpoczyna się od wyświetlenia w mediach społecznościowych reklamy rzekomo atrakcyjnej inwestycji. Celem takiego przekazu nie zawsze jest natychmiastowe wyłudzenie pieniędzy, ale zdobycie danych kontaktowych potencjalnej ofiary. Po kliknięciu użytkownik jest zazwyczaj proszony o podanie w formularzu imienia i nazwiska oraz numeru telefonu. Przekazanie tych informacji otwiera cyberprzestępcom drogę do bezpośredniego kontaktu.
Następnie do potencjalnej ofiary dzwoni osoba podająca się za konsultanta lub doradcę inwestycyjnego. Nawiązuje do oferty przedstawionej w reklamie, zachęca do założenia konta na fałszywej platformie i wykonania pierwszej wpłaty. Później może nakłaniać do przekazywania kolejnych kwot, udostępnienia dodatkowych danych albo zainstalowania programu umożliwiającego zdalny dostęp do komputera lub telefonu.
Cyberprzestępcy wiedzą, na jaką ofertę zareagował rozmówca i jakie dane zostawił w formularzu. Mogą więc od razu nawiązać do konkretnej inwestycji i prowadzić rozmowę według przygotowanego scenariusza. - Dla wielu osób to znak, że wszystko jest w porządku, bo przecież same się zgłosiły. Zanim jednak przekażemy komukolwiek pieniądze, warto sprawdzić, czy firma, na którą powołuje się doradca, figuruje w wykazach KNF i nie ma jej na liście ostrzeżeń publicznych. Legalnie działające podmioty nie werbują klientów reklamami z wizerunkiem znanych osób – ostrzega Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.
Dyplom i pieniądze nie chronią przed fałszywym doradcą
Cyberprzestępcy kontaktują się z potencjalnymi ofiarami niezależnie od wieku i wykształcenia. W grupie osób, które miały do czynienia z kradzieżą danych osobowych lub próbą ich wyłudzenia, telefon jako sposób działania oszustów wskazała blisko połowa respondentów z wyższym wykształceniem (48 proc.) – wynika z badania serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów.
W grupach z wykształceniem średnim i policealnym oraz zasadniczym zawodowym odsetek ten wyniósł po 32 proc., a wśród ankietowanych z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym – 28 proc. Wiek również nie wyznacza cyberprzestępcom wyraźnej granicy. Na kontakt telefoniczny wskazało 44 proc. respondentów powyżej 65 lat, ale również 42 proc. w wieku 25-34 lata i 40 proc. między 35. a 44. rokiem życia. W najmłodszej grupie odsetek wyniósł 27 proc.
–Fałszywy doradca potrafi mówić pewnie i przekonująco, zapewniać o rosnących zyskach oraz stopniowo nakłaniać do kolejnych wpłat. Wykorzystuje przy tym presję czasu i emocje związane z obietnicą wysokiego zarobku. W takiej sytuacji nawet osoba zwykle ostrożna może zbyt późno zorientować się, że została zmanipulowana – przestrzega Bartłomiej Drozd.
Fałszywa inwestycja nie kończy się na jednej rozmowie. Pieniądze i zaufanie ofiary wyciągane są na raty
Rozmowa z rzekomym doradcą może być początkiem trwającej wiele tygodni manipulacji. Cyberprzestępcy regularnie dzwonią do ofiary, pokazują jej pozorne zyski i stawiają kolejne warunki wypłaty środków. Mogą żądać dalszych przelewów pod pretekstem zapłaty podatku, prowizji lub opłaty za aktywację konta, a także domagać się dodatkowych danych albo dostępu do urządzenia.
Każdą rozmowę, podczas której ktoś wywiera presję na szybkie podjęcie decyzji finansowej, najlepiej natychmiast zakończyć. Nie należy instalować wskazanego oprogramowania, ujawniać danych logowania do bankowości elektronicznej ani podawać kodów autoryzacyjnych. Tożsamość dzwoniącego i przedstawioną ofertę warto zweryfikować samodzielnie, korzystając z danych kontaktowych znalezionych na oficjalnej stronie danej firmy lub instytucji. Przed przekazaniem pieniędzy powinniśmy również sprawdzić, czy podmiot nie figuruje na Liście ostrzeżeń publicznych KNF.
Jeśli doszło już do przekazania pieniędzy albo wrażliwych informacji, należy jak najszybciej skontaktować się z bankiem, zmienić hasła, zastrzec numer PESEL i rozpocząć regularne monitorowanie wykorzystania swoich danych w Internecie. Jeżeli oszustom udostępniono dowód osobisty, trzeba również go zastrzec. Próbę oszustwa warto zgłosić na policję oraz do CERT Polska za pośrednictwem strony incydent.cert.pl – także wtedy, gdy nie doszło do utraty środków. Takie zgłoszenie może pomóc w zablokowaniu domeny, numeru telefonu lub konta wykorzystywanego przez oszustów i uchronić przed podobną próbą kolejne osoby.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
