Wczorajsze posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), pomimo iż zgodnie z oczekiwaniami zakończyło się brakiem decyzji o zmianie poziomu stóp procentowych w USA, można uznać za rewolucyjne.  Doszło bowiem podczas niego do istotnej zmiany retoryki tej instytucji – stosowany podczas poprzednich posiedzeń relatywnie „jastrzębi" ton komunikatów ustąpił miejsca „gołębiemu" przekazowi, mówiącemu o możliwości wcześniejszego zakończenia procesu zacieśniania polityki monetarnej. Innymi słowy, zamiast wcześniej zapowiadanych dwóch lub trzech podwyżek stóp procentowych  w 2019 r., prawdopodobny stał się scenariusz braku jakichkolwiek zmian w tym roku.

Przekaz ten spowodował natychmiastowy odpływ kapitału od amerykańskiego dolara i wzrosty na walutach rynków wschodzących, co zostało doskonale odzwierciedlone w notowaniach złotego. USD/PLN w ciągu kilkunastu minut po komunikacie zniżkował 0,75% i spadł do poziomu 3,7260. Dziś rano notowany był już grosz niżej, na poziomie 3,7160. Tym samym przełamane zostało lokalne wsparcie i otwarta droga do nieodległego już dołka z października ubiegłego roku, a następnie do półrocznych minimów w okolicach 3,64. Złoty umacnia się również w relacji do euro, choć w dalszym ciągu EUR/PLN porusza się w obszarze trwającej od listopada konsolidacji w zakresie 4,2770 – 4,3020, zmierzając obecnie stronę jej dolnego ograniczenia. 

Ku uciesze posiadaczy kredytów frankowych, znaczące spadki można obserwować też na parze CHF/PLN.  Za sprawą wzrostu apetytu na bardziej ryzykowne aktywa frank jest w odwrocie już od początku grudnia, natomiast pod koniec ubiegłego tygodnia ruch spadkowy na tej parze nabrał impetu, aby wczoraj jeszcze bardziej zbliżyć ją do półrocznych minimów. Dziś rano helwecka waluta wyceniana była na poziomie 3,7450. Zgodnie z zasadą, iż z wysoka spadek jest bardziej bolesny, największy ruch spadkowy nastąpił na parze GBP/PLN. Po trwających cały styczeń wzrostach napędzanych pozytywnymi spekulacjami na temat Brexitu, para ta doszła w okolice maksimów z 2018 r., aby po wtorkowym fiasku gabinetu Theresy May rozpocząć gwałtowny ruch spadkowy. Wczoraj został on dodatkowo spotęgowany i dziś rano funt notowany jest na poziomie 4,8900.

Pomimo, iż reakcja rynków na komunikat Rezerwy Federalnej USA (Fed) jest dość euforyczna, nie można zapominać o stojącej za nią argumentacji. Dotychczasowa ścieżka zacieśniania polityki monetarnej dyktowana była dobrą sytuacją na amerykańskim rynku pracy i pozytywną koniunkturą gospodarczą. Zmiana retoryki oznacza, iż decydenci Fed zauważyli symptomy spowolnienia gospodarczego i ryzyka pogorszenia się sytuacji ekonomicznej na globalnych rynkach. W momencie, gdy jeden z „zapalników", w postaci amerykańsko-chińskiego konfliktu handlowego lub słabszych danych makroekonomicznych, zostanie uruchomiony, wówczas sytuacja na głównej parze, a tym samym na pozostałych walutach, może się znacząco zmienić. Póki co EUR/USD ma się jednak bardzo dobrze i kontynuuje dziś rano ruch wzrostowy, a wartość pozycji inwestorów przeprowadzających transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy CMC Markets świadczy o tym, iż oczekują oni jego kontynuacji. 70% wartości wszystkich otwartych na tej parze transakcji stanowią bowiem pozycje długie.

W obliczu wczorajszych rewelacji, dzisiejsze kalendarium makroekonomiczne zdaje się schodzić na dalszy plan, warto jednak przyjrzeć się kilku publikacjom, które mogą mieć wpływ na rynki w przyszłości. Przed godz. 10:00 poznamy dane z niemieckiego rynku pracy, a także dane dotyczące PKB we  Włoszech, Polsce i UE. Opublikowane już wcześniej dane na temat PKB Hiszpanii okazały się minimalnie lepsze od prognoz – dynamika wzrostu wyniosła 2,4% r/r, względem prognozowanych 2,3%.

Maciej Leściorz, dyrektor ds. sprzedaży i edukacji, CMC Markets