Przez lata była to kolebka amerykańskiego przemysłu, powstała z niezwykłego urodzaju surowców i dostępności siły roboczej. Z czasem przemysł jednak umarł, pozostawiając po sobie stalowe ruiny i wyniszczone miasta.
Przez lata była to kolebka amerykańskiego przemysłu, powstała z niezwykłego urodzaju surowców i dostępności siły roboczej. Z czasem przemysł jednak umarł, pozostawiając po sobie stalowe ruiny i wyniszczone miasta.
Tzw. „pas rdzy” to obszar w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, rozciągający się od stanu Nowy Jork przez Pensylwanię, Wirginię Zachodnią, Ohio, Indianę aż po część stanu Michigan. W XIX wieku stał się kolebką amerykańskiego przemysłu – dzięki rozwojowi kolei oraz technologii produkcji, przetwarzano tam ogromne ilości dostępnych w regionie surowców naturalnych, przede wszystkim węgla i rudy żelaza.
Bogactwo surowców umożliwiających produkcję stali spowodowało powstanie wielu fabryk i rozwój przemysłu motoryzacyjnego czy obronnego. Ten drugi stał się szczególnie ważny w czasie drugiej wojny światowej, która zwiększyła zapotrzebowanie na stal. Z tego właśnie powodu region ten nazwano „pasem stali” („Steel Belt”). Był on w tym czasie silnikiem amerykańskiej gospodarki.
Na świecie zaszły jednak zmiany, które spowodowały, że przemysł ten zaczął tracić na znaczeniu. W latach 60 i 70 XX wieku fabrykom dała się we znaki globalizacja i automatyzacja produkcji. Amerykańskich pracowników zastępowały maszyny lub tańsza siła robocza za granicą. Recesja z lat 1970-71 dała początek deindustrializacji kraju, a mieszkańcy prężnie rozwijających się do tej pory miast tracili pracę.
Najbardziej wyrazistym przykładem „zardzewiałego” miasta jest Detroit, które rozkwitło wraz z amerykańskim przemysłem motoryzacyjnym – swoje samochodowe imperium stworzył tam Henry Ford. Upadek fabryk sprawił jednak, że miasto opustoszało – od 1950 do 2010 roku liczba jego mieszkańców spadła o 60 proc., a w 2013 r. miasto musiało ogłosić bankructwo i przejść w ręce zarządcy komisarycznego, który ma pełną władzę nad jego finansami.
Od czasów recesji można jednak zauważyć pewne optymistyczne sygnały – zatrudnienie w przemyśle w USA powoli wzrasta, między innymi dzięki rosnącym kosztom pracy w Chinach. Przemysłowy północny wschód prawdopodobnie nigdy nie zobaczy już świetności z pierwszej połowy XX wieku, ale pozostaje nadzieja, że przynajmniej stanie się ponownie atrakcyjnym miejscem do życia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Powiązane
Zobacz
|
