Pisma z takimi pytaniami rozesłał jeden z łódzkich urzędów skarbowych do ubiegłorocznych nowożeńców. Skan jednego z nich opublikował „Ekspress Ilustrowany”, który pierwszy doniósł o sprawie.

Pismo zaczyna się groźnie – od zacytowania przepisów kodeksu postępowania karnego i kodeksu karnego skarbowego, ale skarbówce nie chodzi o nowożeńców. To kolejna odsłona walki fiskusa z szarą strefą w branży weselnej.

Wcześniej podobne pisma wysyłały również m.in. izby administracji skarbowej (IAS) w Kielcach i w Krakowie. Informowaliśmy o tym w artykule „Fiskus przepytuje nowożeńców i sprawdza firmy weselne” (DGP nr 35/2018).

Urząd szuka pomocy

W łódzkiej sprawie – jak informuje DGP Agnieszka Pawlak, rzeczniczka łódzkiej IAS – toczy się postępowanie przygotowawcze. Chodzi o podejrzenie „popełnienia czynów zabronionych związanych z nieprowadzeniem ewidencji podatkowej przez podmioty świadczące usługi organizacji i obsługi imprez okolicznościowych”. Słowem – o unikanie zapłaty podatków.

Dlaczego pisma trafiają do młodych par?

– Urząd prowadzący postępowanie ma prawo zwrócić się o udzielenie pomocy do osób fizycznych, jeżeli bez niej przeprowadzenie czynności procesowej jest niemożliwe lub znacznie utrudnione – wyjaśnia Agnieszka Pawlak.

Z pism wynika, że odpowiedzi można wysłać tradycyjną pocztą. Rzeczniczka łódzkiej IAS nie wyklucza też odpowiedzi e-mailem.

Rzeczniczka podkreśla, że fiskusa nie interesuje kwestia opodatkowania prezentów weselnych.

Szczegółowe pytania

Pytania łódzkiego urzędu są bardzo konkretne:

– W jakiej sali weselnej odbyło się przyjęcie weselne? Z kim zawierano umowę? Ile pieniędzy zapłacono właścicielowi lokalu i czy wypłata została pokwitowana?

– Jaki zespół muzyczny grał na weselu (wraz z danymi osobowymi i numerami kontaktowymi do jego członków)? Jakie wynagrodzenie otrzymał zespół i czy pokwitował wypłatę? Czy zawarto z nim pisemną umowę?

– Czy na weselu był kamerzysta lub fotograf? Jeśli tak, to kto świadczył usługi i ile mu zapłacono? Czy pokwitował wypłatę?

Podrożeją wesela?

Łukasz Blak, doradca podatkowy w Certus LTA, potwierdza, że w branży organizującej imprezy okolicznościowe od dawna dochodziło do różnego rodzaju nieprawidłowości fiskalnych. W trakcie dotychczasowych kontroli urzędnicy wykrywali np., że organizatorzy nie tylko nie ewidencjonowali swoich usług w kasach rejestrujących, ale też rozliczali się według niewłaściwych stawek VAT, bądź zawyżali koszty podatkowe. Nieuczciwie przez to konkurowali z rzetelnymi przedsiębiorcami.

Ekspert zwraca jednak zarazem uwagę na to, że mówimy o branży usług skierowanych do konsumentów. – Dość wysoki koszt jednostkowy imprezy w stosunku do budżetu przeciętnego klienta powoduje nacisk na obniżanie cen – zauważa Łukasz Blak.

Nie ma więc wątpliwości, że uwzględnienie podatków w cenie organizacji wesela podwyższy koszt imprezy i spowoduje, że część podmiotów może zwyczajnie wypaść z branży.

Nie straszmy ludzi

Na jeszcze inny aspekt sprawy zwraca uwagę Przemysław Antas, radca prawny w kancelarii Antas Legal. – Każde małżeństwo chce zapamiętać wesele jako dobrą zabawę w gronie rodziny i przyjaciół. List z urzędu może być odczytany jako wchodzenie z butami w życie prywatne nowożeńców czy wręcz wymuszenie donosu – uważa ekspert.

Podobne wątpliwości ma również Łukasz Blak. – Warto zauważyć, że w piśmie wyraźnie wskazano, że urząd wzywa (a nie prosi) nowożeńców do udzielenia odpowiedzi w terminie siedem dni – zauważa ekspert.

Przypomina, że art. 287 kodeksu postępowania karnego przewiduje sankcje za zignorowanie takiego wezwania (m.in. karę pieniężną).

– Cała akcja sprawia wrażenie chaotycznej i niepotrzebnie skierowanej do nowożeńców. Urzędnicy mają przecież wystarczające kompetencje, by przesłuchać np. właścicieli i pracowników domów weselnych czy muzyków z zespołu. Dopiero potem można by prosić o konkretne wyjaśnienia ściśle określonych nowożeńców – komentuje Łukasz Blak.

Wątpliwości ekspertów budzi również podstawa prawna podana w samym piśmie art. 15 par. 3 kodeksu postępowania karnego. Przepis ten nakazuje osobom postronnym pomagać organom ścigania, ale tylko w sytuacji niemożliwości lub znacznego utrudnienia przeprowadzenia danej czynności procesowej.

– Być może warto, żeby urząd w swoich pismach zszedł nieco z tak formalnego tonu i wyjaśniał motywy takich wezwań – zastanawia się Przemysław Antas.

Nie ma kary

– Przekazanie informacji, o które wystąpił urząd skarbowy, nie ma charakteru wyjaśnień czy też zeznań w rozumieniu procesowym – uspokaja rzeczniczka łódzkiej IAS. Dlatego – jak dodaje – „nieprzekazanie informacji nie jest zagrożone odpowiedzialnością karną przewidzianą przez art. 233 kodeksu karnego za zatajenie prawdy lub zeznanie nieprawdy”.

Agnieszka Pawlak wyjaśnia, że skarbówka chce w ten sposób „określić krąg osób mających istotną wiedzę w sprawie, a tym samym ograniczyć niepotrzebne wzywanie ich do urzędu w charakterze świadków”.

>>> Czytaj też: Dochody budżetu państwa rosną znacznie szybciej niż PKB