W ocenie analityków e-petrol.pl wojna na Bliskim Wschodzie coraz mocniej drenuje kieszenie kierowców. Wskazali, że koszty tankowania nadal mocno rosną i ceny oleju napędowego na stacjach są coraz bliżej rekordowych poziomów z 2022 roku. Według nich nie widać na razie oznak końca kryzysu i podwyżki w najbliższych dniach będą kontynuowane.

Nowe ceny paliw na stacjach. Po ile benzyna 95, gaz LPG i diesel od 23 marca?

Eksperci zwrócili uwagę, że trzycyfrowe notowania ropy Brent i skokowy wzrost cen produktów naftowych na rynkach światowych powodują, że na stacjach paliw w najbliższych dniach tankując 95-oktanową benzynę kierowcy będą coraz częściej płacić ponad 7 zł za litr, a ceny diesla będą się zaczynać od 8 zł za litr.

Przewidywane przez e-petrol.pl przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw będę w przyszłym tygodniu kształtować się następująco:

  • 6,94-7,09 zł/l dla benzyny 95,
  • 8,09-8,25 zł/l dla oleju napędowego,
  • 3,38-3,51 zł/l dla autogazu.

Analitycy zwrócili uwagę, że w mijającym tygodniu detaliczne ceny paliw utrzymywały się na zwyżkowym kursie, ale dynamika podwyżek nie była już tak duża, jak w pierwszej połowie marca. Wskazali, że średnia cena litra benzyny E10 w badaniu realizowanym przez portal uplasowała się w środę na poziomie 6,79 zł, notując wzrost o 31 gr. Olej napędowy w ciągu tygodnia podrożał o 17 gr do poziomu 7,76 zł/l. Średnia cena autogazu wyniosła 3,32 zł/l i była o 23 gr wyższa niż w poprzednią środę.

"W hurtowych cennikach krajowych producentów paliw w ostatnich dniach dominowały podwyżki. Biorąc pod uwagę napiętą sytuację na rynkach międzynarodowych, taki kierunek zmian nie może być zaskoczeniem" - stwierdzili analitycy.

Według danych portalu średnia cena 95-oktanowej benzyny w rafineriach wynosi obecnie 5739,00 zł/metr sześcienny i jest o 337,60 zł wyższa niż w ostatni piątek. Olej napędowy na przestrzeni tygodnia podrożał o 341,40 zł i metr sześcienny tego paliwa kosztuje średnio 6741,00 zł.

Kierowcy płacą więcej na stacjach za wojnę. Dlaczego ceny paliw idą w górą?

Sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej - jak wskazali eksperci - pozostaje krytyczna ze względu na jedne z największych w historii zakłóceń podaży, sięgających 12 mln baryłek dziennie, czyli około 12 proc. światowego zapotrzebowania. Głównym czynnikiem destabilizującym jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym ostatnie ataki irańskich dronów na infrastrukturę rafineryjną w Kuwejcie (Mina Al-Ahmadi) oraz blokowanie tranzytu przez cieśninę Ormuz.

"Ceny surowca przekroczyły barierę 100 dol. za baryłkę, generując gwałtowny wzrost kosztów paliw gotowych (diesla, paliwa lotniczego i LPG). Przed weekendem widzieliśmy co prawda spadek notowań ropy, ale te zmiany miały charakter wyłącznie incydentalny i wynikały z oczekiwań na skuteczną interwencję polityczną, a nie z faktycznej poprawy bilansu surowcowego" - wskazali analitycy.

Przypomnieli, że w odpowiedzi na kryzys Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) podjęła bezprecedensową decyzję o uwolnieniu 400 mln baryłek z rezerw awaryjnych, a grupa państw europejskich oraz Japonia zadeklarowały udział w misji stabilizacyjnej w regionie Zatoki Perskiej.

Większa podaż z USA i Iranu, ale rynek napięty. Ceny ropy pod presją ryzyka

Eksperci e-petrol.pl zwrócili uwagę, że równolegle administracja USA rozważa złagodzenie sankcji na irańską ropę składowaną na tankowcach oraz dalszą eksploatację własnych rezerw strategicznych. Podażową presję mają również łagodzić czynniki sezonowe, w tym wznowienie wydobycia z odwiertów w Dakocie Północnej po okresie zimowym. "Mimo tych działań, dyrektor MAE Fatih Birol ostrzega, że interwencje po stronie podaży nie zrównoważą w pełni niedoborów, co wymusza konieczność wdrożenia mechanizmów ograniczających popyt" - zaznaczyli eksperci.

Jak dodali, perspektywy rynkowe determinowane są przez wysoki stopień niepewności i fizyczne uszkodzenia infrastruktury przesyłowej. "Dane rynkowe sugerują, że ograniczona podaż i ryzyko dalszych aktów sabotażu sprzyjają utrzymaniu wysokich cen. Do czasu trwałego przywrócenia bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz, rynek pozostanie podatny na gwałtowne korekty wzrostowe, niezależnie od doraźnych działań osłonowych podejmowanych przez kraje członkowskie MAE" - poinformowali analitycy.