Setki dronów i dziesiątki rakiet. Zmasowany atak na Ukrainę
W nocy z niedzieli na poniedziałek siły Kremla przeprowadziły kolejny, już drugi w czerwcu, zmasowany atak na cele w Ukrainie. Użyły około 70 pocisków rakietowych (w tym sześciu hipersonicznych pocisków manewrujących Cyrkon oraz 34 rakiet balistycznych Iskander-M), a także 611 dronów różnego typu – od Shahedów po bezzałogowce-wabiki. Wiele pocisków i dronów skierowano przeciwko obiektom cywilnym, w tym osiedlom mieszkaniowym, infrastrukturze energetycznej i zabytkom.
Straty w wyniku uderzenia były poważne, ponieważ przy tak zmasowanym ataku nie udało się przechwycić wszystkich pocisków i dronów – 20 pocisków balistycznych i 27 bezzałogowców trafiło w cele w 42 lokalizacjach. Kijów poinformował, że w jego rezultacie w całym kraju zginęło kilkanaście osób, a ponad 53 zostały ranne. W stolicy trafiono między innymi Ławrę Peczerską – kompleks klasztorny założony w XI w., centrum religijne Ukrainy znajdujące się na liście UNESCO – który stanął w płomieniach.
Analitycy Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) stwierdzili we wtorkowym raporcie, że działania te wpisują się w strategię Kremla. Masowe naloty na Kijów mają osłabić wolę walki Ukraińców, a także odwrócić uwagę rosyjskiej opinii publicznej od własnych słabości, przede wszystkim od niemożności powstrzymania ukraińskich uderzeń dronowych na zakłady przemysłowe i naftowe.
Pociski balistyczne i drony odrzutowe. Rosja wciąż zmienia taktykę
W ostatnich tygodniach Ukraińcy zestrzeliwują ponad 90 proc. rosyjskich dronów i pocisków. Dlatego też siły Kremla wciąż szukają sposobu, by zwiększyć skuteczność zmasowanych uderzeń. W rozmowie z serwisem Suspilne w poniedziałek płk Ignat zauważył, że ostatni atak różnił się od poprzednich.
Zwrócił uwagę, że Rosjanie wystrzelili przede wszystkim pociski balistyczne, jak Iskander-M, a także rakiety poruszające się "po torze zbliżonym do balistycznego". Dlaczego? Ponieważ obecnie tylko system Patriot zapewnia Ukrainie wysoką skuteczność zwalczania pocisków balistycznych. Tymczasem Kijów cierpi na chroniczny niedostatek pocisków przechwytujących do nich. W efekcie, jak podaje tygodnik "The Economist", około dwóch trzecich rosyjskich pocisków balistycznych nie zostało przechwyconych przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w toku ostatnich nalotów.
Ponadto Ignat mówił, że w toku nocnego ataku przechwycono 582 z 611 rosyjskich bezzałogowców. Uznał to za "dobry wynik". Jednak zaznaczył, że Rosjanie stale zmieniają sposób ich użycia, by utrudnić ich neutralizację. Przede wszystkim drony operują na niższej wysokości, co utrudnia ich wykrywanie i zwalczanie. Poza tym coraz częściej używają bezzałogowców z silnikami odrzutowymi.
– Dron odrzutowy porusza się z prędkością 400–500 kilometrów na godzinę. Tak szybki cel trudno zwalczać przy użyciu tradycyjnych środków, takich jak mobilne grupy przeciwlotnicze. Równie trudno strącić go dronem przechwytującym, ponieważ jest zbyt szybki. Czasem może się to udać, ale wymaga szczęścia – wyjaśnił.
