Jako Konfederacja postulujecie obniżenie ceny paliwa do 3 zł. Jak to zrobić?

Przede wszystkim zastrzeżenie – będziemy mieli 11 posłów. Nie mamy więc zbyt dużej mocy sprawczej. Obniżenie ceny benzyny do 3 zł może wydawać się nierealne, ale właśnie tyle kosztuje paliwo w Stanach Zjednoczonych. Jedyne, co trzeba zrobić, to obniżyć podatek VAT i akcyzę. Samodzielnie nie jesteśmy tego w stanie zrobić, ponieważ minimalny poziom tych podatków reguluje UE. Gdybyśmy doszli do władzy, domagalibyśmy się renegocjacji traktatów, by benzyna w Europie mogła kosztować tyle co w USA.

Czyli wprost pan przyznaje, że wasze postulaty wyborcze są nierealne?

Nie. Jest to realne, ale wymaga pewnych zmian systemowych.

Załóżmy, że te zmiany systemowe byście przeprowadzili. Główne źródła dochodowe budżetu w Polsce to VAT i akcyza. Jakie byłyby konsekwencje obniżenia tych wydatków?

Wraz z obniżką dochodów państwowych trzeba też obniżyć wydatki. W przeciwieństwie do innych partii nie zamierzamy szukać pieniędzy do realizacji naszych postulatów w kieszeniach podatników. Chcemy je znaleźć w „głębokich kieszeniach polityków”, chcemy sięgnąć do zasobów ministerstw czy spółek Skarbu Państwa. Teraz władza bardzo rozrzutnie rozdaje nasze pieniądze. Gdybyśmy rządzili, marszałek Sejmu nie latałby co tydzień do domu do Rzeszowa, prezes NBP nie zatrudniałby asystentki za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a Tomasz Sakiewicz nie dostał 7 mln zł na portal o Puszczy Białowieskiej.

Zgadzam się, że to zachowania skandaliczne. Ale w skali wydatków budżetu państwa to nawet nie jest promil. Co by się stało po obniżce podatków np. z programem 500 plus?

Trzeba się zastanowić, czy ten program realizuje zakładane cele. Na początku miał mieć przede wszystkim cel prodemograficzny. Okazało się jednak potem, że to program socjalny. 500 plus nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Należy go gruntownie przemodelować.

Gdybyście rządzili, to zlikwidowalibyście 500 plus?

Tego nie powiedziałem. Jeśli mamy poprawiać demografię, to należy te pieniądze zainwestować w żłobki czy przedszkola. To prowadzi do wzrostu dzietności. Bezpośrednie transfery pieniężne nie. Jeśli miałby to być program socjalny, to trzeba się zastanowić, jakie osoby potrzebują pomocy. Ale nie rozumiem, czemu tyle rozmawiamy o tym programie, skoro pozostałych 449 posłów nie chce jego zniesienia. To nawet bardziej nierealne niż obniżenie ceny benzyny do 3 zł.

Co więc możecie zrobić, mając 11 posłów?

Przygotowaliśmy Pakiet Polskiego Przedsiębiorcy – to propozycje, które zwiększają poziom swobody w prowadzeniu biznesu. Jest tam np. postulat zwiększenia limitu, od którego przedsiębiorca musi stać się VAT-owcem z 200 do 400 tys. zł, czyli poziomu obecnie funkcjonującego w Wielkiej Brytanii. Dlatego, że jak się zwiększa liczbę podatników VAT, to dochody z tego tytułu wcale znacząco nie rosną. Za to rośnie liczba tych, których trzeba skontrolować. Znacznie lepiej ograniczyć liczbę podatników, by ich kontrola była prostsza. Polski przedsiębiorca musi średnio spędzić nad rozliczeniem VAT 170 godzin w roku. To najwięcej w całej UE. Chodzi o to, aby zdjąć te ograniczenia z najdrobniejszych podatników.

Co jeszcze jest w tym pakiecie?

Na przykład rozszerzenie rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, również jeśli chodzi o stan faktyczny, tak jak w procesie karnym. W sprawach podatkowych wątpliwości są rozstrzygane na korzyść podatnika tylko, jeżeli chodzi o interpretację przepisów. Wątpliwości co do stanu faktycznego nie. Jesteśmy więc w sytuacji, że urzędnik nie wie, co się wydarzyło, ale chce to opodatkować.

Kolejny pomysł to nadanie mocy interpretacji ogólnej wszystkim indywidualnym interpretacjom podatkowym. Jeżeli czyjś stan faktyczny jest tożsamy ze stanem faktycznym innej osoby, której dotyczy interpretacja, to powinna ona mieć również zastosowanie. Chcemy także likwidacji klauzuli obejścia prawa podatkowego, która jest niekonstytucyjna. Postulujemy też, by osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność, niezależnie od dochodów, nie podlegały ustawie o rachunkowości. Drobni przedsiębiorcy, nawet jeśli mają wysokie obroty, dalej mogliby się rozliczać na podstawie księgi przychodów i rozchodów. Takich propozycji jest więcej. Chcemy też wprowadzić możliwość odmowy świadczenia usług. Chodzi o głośny przykład drukarza, który został skazany za odmowę wydrukowania plakatów o marszu LGBT.

Ale on przecież w apelacji został uniewinniony.

Tak, ale chodzi o to, by każdy miał prawo do odmówienia świadczenia usługi bez narażania się na proces.

Jak chcecie pozyskać polityków innych ugrupowań dla tych pomysłów?

Część naszych postulatów jest zgodna z programami czterech największych partii i nie wyobrażamy sobie tego, że oni tych rozwiązań nie poprą.

W sferze gospodarczej macie bardzo liberalne postulaty. Skąd u was sympatie do Rosji prezydenta Putina, który nie reprezentuje systemu liberalnego w żaden sposób?

Janusz Korwin-Mikke miał wiele takich wypowiedzi, ale jest jednym z 11 posłów Konfederacji. Jego wypowiedzi mają często charakter publicystyczny.

Przykładów jest więcej. Na ubiegłorocznym Marszu Niepodległości byli Włosi z Forza Nova, którzy współpracują z Kremlem.

Organizatorem było Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, a nie Ruch Narodowy.

Jednym z liderów marszu był poseł elekt Krzysztof Bosak.

On, zdaje się, działa przy organizacji marszu, ale proszę mi wierzyć, że Marsz Niepodległości to co innego niż partia Konfederacja. Konfederacja nie jest siłą prorosyjską.

Zacytuję innego posła elekta. „Mamy takie eksterytorialne placówki, centra dezinformacyjno-propagandowe, jak ośrodek Polin, zwany dla zmylenia przeciwnika (tj. narodu polskiego) Muzeum Historii Żydów Polskich”. To Grzegorz Braun.

Jako Konfederacja dostrzegamy pewne przechylenie rządu Prawa i Sprawiedliwości w kierunku proizraelskim. To często jest niezgodne z polską racją stanu, jak choćby daleko idąca uległość w sprawie ustawy o IPN. Kiedy ta ustawa została uchwalona, to politycy PiS mówili, że nikt poza polskim Sejmem nie będzie w Polsce stanowił prawa. Ale po mocnym proteście Izraela ustawa została zmieniona w ciągu jednego dnia. Izrael ma zbyt daleko idące wpływy na terenie państwa polskiego. Z tym musimy skończyć. Nie dlatego, że jesteśmy antysemitami. Ale dlatego, że na terenie Polski prawo powinni stanowić Polacy, nikt inny. Ani Izrael, ani Mongolia, USA czy Bułgaria.

Na początku naszej rozmowy mówił pan, że powinniśmy renegocjować zasady naszego członkostwa w UE. Chcecie wyjść z Unii?

Nie podoba nam się obecne miejsce Polski w obecnej UE. Ale jako Konfederacja nie mamy w programie wyjścia z Unii Europejskiej.

A jak powinny wyglądać nasze relacje z USA?

Powinny być dobre. Ale pamiętajmy, że Stany Zjednoczone mają przede wszystkim interesy, a nie przyjaciół. Historycznie mamy bardzo złe doświadczenia z, jak to określał Cat-Mackiewicz, „egzotycznymi sojuszami”. Dlatego powinniśmy liczyć na własną siłę. Nie może być tak, że głównym filarem naszego bezpieczeństwa są obce wojska.

>>> Czytaj też: Oto 20 krajów, które w 2024 roku będą napędzać globalny wzrost gospodarczy