Mimo trudnej sytuacji samorządy i dyrektorzy są zobowiązani do planowania nowego roku szkolnego. Do dziś muszą wysłać do związkowców arkusze organizacyjne z prośbą o ich zaopiniowanie.

Problemy już na starcie

źródło: DGP

Część samorządów obawia się, że w tym roku może być w ogóle problem z zaplanowaniem roku szkolnego 2020/2021. Powodem są oczywiście ograniczenia wynikające z panującej pandemii i niepewna przyszłość.

– Mogą wystąpić trudności związane z uzyskaniem opinii związków zawodowych i dostarczeniem obowiązującej dokumentacji – mówi Halina Gawin-Majewska, dyrektor z wydziału oświaty kultury i sportu w Urzędzie Miasta w Legnicy.

Podobne obawy mają inni samorządowcy.

– Na chwilę obecną problemem mogą być ograniczenia związane ze stanem epidemii w kraju, a arkusze muszą być przecież opiniowane przez organizacje związkowe, które mają swoją siedzibę poza miastem – zauważa Mirosława Strojny z Urzędu Miasta Imielin.

Ten problem tylko w ograniczonym zakresie rozwiązał resort edukacji, który w nowelizacji rozporządzenia z 25 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 530) dodał par. 11a. Zgodnie z nim w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty czynności ich organów określone w przepisach dotyczących ich funkcjonowania mogą być podejmowane za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Z takim zastrzeżeniem, że treść podjętej w ten sposób czynności powinna być utrwalona w formie odpowiednio protokołu, notatki, adnotacji lub w inny sposób.

– Nasze oddziały na tej podstawie już uzgodniły z dyrektorami, że wszystkie arkusze organizacyjne będą przesyłane w formie elektronicznej, np. Excelu. Opinie do nich będziemy przesyłać e-mailem. Ale nie wszyscy wiedzą o takiej możliwości – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Wielka niepewność

Samorządy już po zatwierdzeniu zrównoważonego budżetu państwa i obiecanych dla nauczycieli podwyżek w kwocie 6 proc. od września alarmowały, że nie ma wystarczających środków na sfinansowanie rządowych obietnic. Dodane 100 mln zł do subwencji nie jest wystarczającym wsparciem. Stanisław Kwiatkowski z Urzędu Miasta w Piotrków Kujawski potwierdza, że mogą być problemy finansowe, ponieważ samorządy wciąż czekają nawet na potwierdzenie ostatecznych kwot subwencji oświatowej. Nie brakuje postulatów ze strony włodarzy, by planowanie nowego roku szkolnego odłożyć na później. Samorządowcy nie wiedzą nawet, kogo w obecnej sytuacji zwalniać. Barbara Rydygier, sekretarz gminy Konarzyny, przyznaje, że na tym etapie zwolnienia obejmą tylko tych, którzy zatrudnieni zostali na czas określony.

– Planowanie obecnie roku szkolnego jest wielkim nieporozumieniem. Na ten moment trudno nam jest ustalić, ile osób straci pracę. Nie wiemy nawet, kiedy zakończy się rok szkolny i kiedy rozpocznie nowy – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Będziemy apelować do ministra edukacji narodowej, aby planowanie przesunąć co najmniej do lipca. Przecież po powrocie dzieci do szkół trzeba pomyśleć o większej liczbie psychologów i pedagogów, bo poszerzy się grupa odbiorców. Trzeba się też poważnie zastanowić nad zwiększeniem liczby zajęć z informatyki, aby na przyszłość uczniowie nie mieli problemów z udziałem w pracy zdalnej – dodaje.

Prowizorka papierowa

Resort edukacji na razie nie mówi, czy planowanie roku szkolnego zostanie przesunięte.

– Dlatego robimy to po omacku, a te plany i tak będą musiały być mocno zweryfikowane we wrześniu – tłumaczy Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty w Urzędzie Miasta Opole.

– Jeśli zakończenie roku szkolnego uległoby znacznemu przesunięciu, to nawet nie mamy kiedy zwolnić osób uczących w szkole, bo Karta nauczyciela w sposób sztywny określa, że można to zrobić maksymalnie do końca maja – wylicza Koszyk.

Marta Stachowiak z Urzędu Miasta Bydgoszczy dodaje, że dyrektorzy będą mieli kłopoty z dostarczaniem pism dotyczących zwolnienia lub ograniczenia etatu.

Wszystkie te obawy potwierdzają inne samorządy.

– Trudno w tej chwili przewidywać, sytuacja stale się zmienia. Od dłuższego czasu na temat polskiej edukacji jest głośno. Najpierw reforma oświaty, ubiegłoroczny strajk nauczycieli, a w tej chwili obecna sytuacja tworzą sporo chaosu – mówi Paulina Rybczyńska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Ciechanów.

– Arkusze na nowy rok szkolny nie będą zawierały rzeczywistych danych dotyczących roku szkolnego 2020/2021. Brak informacji o nowych oddziałach klas sportowych/mistrzostwa sportowego, podobny problem będzie z oddziałami dwujęzycznymi. Nie wiadomo, czy i kiedy uda się przeprowadzić nabór do nich. Ponadto w przypadku oddziałów sportowych jest ściśle określona liczba uczniów, która upoważnia do ich utworzenia. Organizowanie naboru do tych oddziałów, gdy będzie już po zakończonej rekrutacji, może być trudne. W arkuszach brakuje informacji o nauczaniu indywidualnym, orzeczeniach wydanych na kolejny etap edukacyjny, a to ma wpływ m.in. na oddziały specjalne, integracyjne – wylicza problemy Marta Stachowiak.

Samorządy przyznają jednak, że kryzys może sprawić, że kłopoty ze znalezieniem nauczycieli nie będą tak duże jak obecnie.

– Oczywiście może być różnie. Patrząc jednak na to, co dzieje się w kraju, sytuacja nauczycieli wydaje się dobra. Mają możliwość pracy zdalnej od początku zawieszenia zajęć i otrzymują 100 proc. wynagrodzenia – zaznacza Marta Stachowiak. A Magdalena Gołębiowska z Urzędu Miasta Konstancin-Jeziorna dodaje, że w sytuacji, kiedy wzrośnie bezrobocie, nie powinno być problemów ze znalezieniem nauczycieli.

>>> Czytaj też: Gospodarka gaśnie na naszych oczach. Jest gorzej, niż nam się wydaje