Tor Poznań zamknięty

Tor Poznań, jedyny w Polsce obiekt mający certyfikat FIA umożliwiający organizację międzynarodowych wyścigów samochodowych, został zamknięty. Decyzję podjął nie właściciel, a Główny Inspektor Ochrony Środowiska (GIOŚ). To efekt procesu ciągnącego się od kilku lat.

Środowiska motorowe są załamane. Jak wyliczają, po torze jeździli m.in. Robert Kubica, Lewis Hamilton czy Michael Schumacher. Obiekt istnieje od 1977 roku, w miejscu nieużywanej drogi startowej wojskowej części lotniska Ławica. Jego lokalizacja oraz data powstania są w tym sporze kluczowe.

Mieszkańcy nie chcieli hałasu

Faktycznym powodem zamknięcia toru było przekroczenie norm hałasu o 5 decybeli na dwóch ulicach sąsiadujących z obiektem. Wniosek skierowano wiele lat temu do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska (WIOŚ). Urząd wydał decyzję zakazującą działalności już w 2023 roku, jednak właściciel – Automobilklub Wielkopolski – złożył odwołanie.

GIOŚ jedynie potwierdził stanowisko niższej instancji. W uzasadnieniu czytamy:

„Postępowanie w sprawie było prowadzone w odpowiedzi na liczne skargi okolicznych mieszkańców, którzy od wielu lat wskazywali na uciążliwości związane z ponadnormatywnym hałasem. Ochrona zdrowia i komfortu życia mieszkańców stanowi w takich sprawach istotny interes społeczny, który organy Inspekcji Ochrony Środowiska są zobowiązane uwzględniać.”

Co ciekawe, GIOŚ napisał wprost, że działał na podstawie wytycznych miasta. To władze Poznania określiły normy hałasu w okolicy na poziomie 50 decybeli – w 2005 roku. Równolegle pozwoliły, by w okolicy powstawały nowe osiedla mieszkaniowe. „Kwestie zagospodarowania terenów wokół toru, w tym przeznaczenie gruntów oraz wydawanie pozwoleń budowlanych, pozostają w kompetencji organów samorządowych. Inspekcja Ochrony Środowiska nie ma wpływu na te procesy” – podaje GIOŚ.

Chaos przestrzenny doprowadził do zamknięcia

Na decyzję trzeba spojrzeć z innej perspektywy – urbanistycznej. Tor znajduje się tuż obok lotniska Poznań-Ławica, które istnieje od 1913 roku. Uroczyście otworzył je cesarz niemiecki Wilhelm II.

Przez lata teren dzielono między lotnisko cywilne i wojsko. Pod koniec lat 70. fragment wydzielono i zbudowano tam tor samochodowo-motocyklowy. Wydaje się, że zarówno przyszli mieszkańcy, jak i władze Poznania doskonale zdawali sobie sprawę z tej lokalizacji.

Ostatnie decyzje zdają się temu przeczyć. Zaczęło się od nocnych ograniczeń na lotnisku. Z powodu nadmiernego hałasu zakazano lotów w godzinach 1–5. Dla portu to „do przełknięcia”, ale w przypadku toru zakaz obejmuje całą dotychczasową działalność.

Ustalono tu normy hałasu na poziomie 50 dB – dla porównania w centrum Warszawy to 55 dB. Tor, pomimo instalacji urządzeń wygłuszających, był o pięć decybeli za głośny. Dotyczyło to pomiarów z dwóch miejsc: ulicy Rzemieślniczej i Magazynowej w miejscowości Przeźmierowo (pod Poznaniem). Mieszkańcy skorzystali z restrykcyjnych przepisów ustalonych przez władze Poznania i wygrali.

Lotniska i tory zbyt blisko miasta?

Do ograniczeń stałych (tor) i czasowych (lotnisko) doprowadziło niekontrolowane rozlewanie się miasta. Widoczne jest to szczególnie w pobliżu lotniska Poznań-Ławica. Na granicy strefy wyłączenia (OOU) powstało kilka osiedli. Ich mieszkańcy coraz częściej zaczęli skarżyć się na hałas.

Dlaczego miasto wydawało zgody na budowę? Czy nie powinno inaczej lokalizować nowych osiedli?

– To zarówno błąd władz miasta, które oparły politykę przestrzenną nie na koordynacji działań, lecz na jednostkowych decyzjach administracyjnych, jak i dość bliskiej lokalizacji tych obiektów względem samego miasta (lotnisko jest 7 km od centrum – red.). Rzeczywiście, powinno się najpierw przesuwać takie obiekty, właśnie je zabudowywać, a nie „opakowywać” całymi dzielnicami – komentuje dla „Forsala” dr Łukasz Drozda, urbanista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Co dalej z Torem Poznań? Minister pomoże

Na problem z planowaniem przestrzennym zwraca uwagę także Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jak ustalił „Forsal”, resort kontaktował się już z Polskim Związkiem Motorowym i Automobilklubem Wielkopolskim w celu koordynacji działań. Właściciel złoży skargę na decyzję GIOŚ z możliwością dalszego użytkowania obiektu do czasu rozstrzygnięcia sporu.

– Uzgodniono, że od tej decyzji odwoła się właściciel toru. To zawiesi – mamy nadzieję – wykonanie decyzji GIOŚ. W tym czasie miasto powinno, co kiedyś sygnalizowało, dopełnić lokalne przepisy, które pozwolą torowi nadal funkcjonować – komentuje Ireneusz Raś, wiceminister sportu i turystyki.

Ten tor był tam historycznie od lat. Wokół zabudowy mieszkaniowej było niewiele. Miasto, zgodnie z nowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz decyzjami WZ, dało zgodę na realizację nowych inwestycji. Pewnie mieszkania nie były tam aż tak drogie ze względu na tę okoliczność, że jest tam tor. Podobnie jak ktoś buduje dom przy drodze szybkiego ruchu czy autostradzie – taka działka zwykle kosztuje mniej. Ale po jakimś czasie pojawiają się uciążliwości – dodaje wiceminister.