"Już wczoraj przekazaliśmy odpowiednie środki. To było 35 mln plus 10 ze strony PGE. Przypomnę, że pierwotnie wchodziła w grę nawet kwota 55 mln, a więc ograniczyliśmy ją znacznie" - powiedział premier na konferencji prasowej dotyczącej otwarcia Laboratorium Przyszłości w miejscowości Nowa Sarzyna w woj. podkarpackim.

Jak zaznaczył, "ale to proces, który jest na szczęście zamknięty".

Reklama

"W ślad za tym Republika Czeska wycofała swój wniosek, swoją skargę do instytucji europejskich. I to kończy całkowicie sprawę" - podkreślił Morawiecki.

Premier Mateusz Morawiecki i szef rządu Czech Petr Fiala podpisali w czwartek w Pradze umowę "między Rządem RP a Rządem Republiki Czeskiej o współpracy w zakresie odnoszenia się do skutków na terytorium Republiki Czeskiej wynikających z eksploatacji kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów". Umowa zakłada, że Polska ma zapłacić 35 mln euro rekompensaty, natomiast Fundacja PGE ma przekazać 10 mln euro krajowi libereckiemu.

Samorząd liberecki otrzymał 10 mln euro od PGE

Rzecznik kraju (województwa) libereckiego Filip Trdla potwierdził w piątek PAP, że na transparentny rachunek urzędu wpłynęła kwota 10 mln euro od grupy PGE.

Trdla powiedział PAP, że środki od właściciela kopalni węgla brunatnego Turów - Polskiej Grupy Energetycznej, zostały zaksięgowane już w czwartek.

Są przeznaczone na Fundusz Małych Projektów, z którego mają być finansowane plany niewielkich inwestycji, przede wszystkim lokalnych, związanych z ochroną środowiska.

Wiceszef MSZ: Będziemy podejmowali środki prawne i polityczne, żeby kary za Turów nie obciążały Polski

Będziemy podejmowali środki prawne i polityczne, żeby kary za Turów nie obciążały Polski - mówił w piątek wiceszef MSZ Paweł Jabłoński, odnosząc się do kar, które nałożył TSUE i porozumienia, które w tej sprawie zawarły Polska i Czechy. "Już w najbliższych dniach takie działania zostaną podjęte" - zaznaczył.

Premierzy Polski i Czech Mateusz Morawiecki oraz Petr Fiala podpisali w czwartek umowę w sprawie kopalni odkrywkowej w Turowie. Zgodnie z umową - poinformował w piątek premier Mateusz Morawiecki - Polska zapłaciła 35 mln euro rekompensaty, przekazano też 10 mln euro od Fundacji PGE krajowi libereckiemu. Czechy wycofały swoją skargę na Polskę z TSUE. Nadzór ze strony Unii nad umową ma trwać 5 lat.

Jabłoński w programie "Newsroom WP" Wirtualnej Polski był pytany, czy porozumienie z Czechami kończy całą sprawę. "To kończy tę sprawę i daje coś, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego i funkcjonowania kopalni i elektrowni Turów" - odpowiedział.

Odniósł się do kary nałożonych przez TSUE w związku ze sprawą kopalni. "To jest sytuacja absolutnie bezprecedensowa. Nigdy dotąd w historii Unii Europejskiej żadne państwo nie zostało takimi karami obciążone i my będziemy nadal podejmowali środki prawne i polityczne, żeby te kary nie obciążały Polski" - mówił.

"To jest sytuacja, która miała doprowadzić do tego, i taka była idea strony czeskiej i poparta w tym zakresie przez Trybunał Sprawiedliwości, żeby rozwiązać tę sprawę w ten sposób, żeby był satysfakcjonujący dla obu stron. Dzisiaj ta sprawa jest rozwiązana w sposób satysfakcjonujący dla obu stron i będziemy podejmowali takie działania, żeby Polska tych kar nie musiała płacić" - podkreślał polityk.

Zaznaczył, że nie może mówić o szczegółach, bo to jest kwestia taktyki procesowej. "Ale już w najbliższych dniach takie działania zostaną podjęte" - zaznaczył.

Pytany, czy porozumienie i zawarta umowa są sukcesem Polski, Jabłoński odparł: "Zdecydowanie porażką jest fakt, że do tego w ogóle doszło". "Nie chce wskazywać palcem, kto był winny, bo nigdy nie jest tak, że winna jest jedna strona" - wskazał.

"Jeżeli byśmy tej sprawy nie zakończyli, jeżeli ona by trwała i zakończyłaby się wyrokiem Trybunału, nie mielibyśmy żadnej gwarancji, że nie będziemy mieć kolejnych problemów, że będą podejmowane kolejne próby zamknięcia kopalni Turów" - podkreślał wiceszef MSZ.

Jak dodał, "mamy do czynienia z zawarciem dwustronnej umowy - umowy o współpracy pomiędzy Polską a Czechami, która wprowadza pewien stabilny mechanizm monitoringu ostrzegania o różnego rodzaju potencjalnych zagrożeniach z eksploracją kopalni". "Ale ten mechanizm gwarantuje, że jeśli jakiekolwiek problemy się pojawią, to strony będą je rozwiązywać w ściśle określonej procedurze" - zastrzegł.

"W żadnym scenariuszu nie zakładaliśmy, że ta sprawa zakończy się bezkosztowo, dlatego że z działalnością tak dużych zakładów górniczych jak kopalnia Turów wiążą się koszty, wiążą się koszty utrzymania" - mówił wiceminister pytany o koszty, które poniesie Polska. "Alternatywa, która polegałaby na tym, że zamykamy kopalnię, odbieramy mniej więcej 5 procent polskiego miksu energetycznego(...), to spowodowałoby znacznie większe koszty, a zatem - niestety czasem trzeba ponosić koszty, żeby gwarantować bezpieczeństwo energetyczne" - dodał.

Inny z wiceszefów resortu dyplomacji, Szymon Szynkowski vel Sęk, ocenił w piątek na antenie w Polskiego Radia 24, że sprawa Turowa ma "podwójny wymiar", gdyż z jednej strony "kończy temat w tym obszarze, który nas pochłaniał" w ostatnich tygodniach. Z drugiej strony - dodał - "wracamy do normalizacji w relacjach polsko-czeskich", co - według niego - "jest niezmiernie potrzebne w tej sytuacji, abyśmy byli bliskimi partnerami, pozostawali w bliskich, normalnych relacjach".

Szynkowski vel Sęk podkreślił, że porozumienie otwiera dobre perspektywy, w tym związane z odblokowaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Polsko-czeskie rozmowy dotyczące kopalni węgla brunatnego Turów rozpoczęły się w czerwcu 2021 r. po tym, gdy strona czeska wniosła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę przeciwko Polsce w sprawie rozbudowy kopalni.

Jednocześnie Praga domagała się wstrzymania wydobycia w kopalni, jako tzw. środka tymczasowego. Strona czeska uważa, że rozbudowa kopalni zagraża dostępowi mieszkańców czeskiego Liberca do wody; skarżą się oni także na hałas i pył związany z działalnością kopalni.

20 września 2021 r. TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni. Polski rząd deklaruje, że nie zamierza płacić kary.

Grodzki: Można było załatwić tę sprawę polubownie już dawno temu

Jeśli efekty działań rządu PiS, które podatników będą kosztowały setki milionów euro nazywane są sukcesami, to "broń nas panie Boże od takich sukcesów" - stwierdził marszałek Senatu Tomasz Grodzki, pytany o porozumienie ws. kopalni Turów. Tę sprawę można było załatwić polubownie już dawno temu - dodał.

Premierzy Polski i Czech Mateusz Morawiecki i Petr Fiala podpisali w czwartek umowę w sprawie kopalni odkrywkowej w Turowie zakładającą: dokończenie budowy bariery zapobiegającej odpływowi wód podziemnych, wału ziemnego, monitoring środowiskowy oraz fundusz na projekty lokalne; ustalono, że Polska ma zapłacić 35 mln euro rekompensaty, a Fundacja PGE ma przekazać 10 mln euro krajowi libereckiemu. Ustalono też, że Czechy wycofają swoją skargę na Polskę z TSUE. W piątek Morawiecki poinformował, że już w czwartek przekazano stronie czeskiej pieniądze i w ślad za tym Czechy wycofały skargę.

"Można było tę sprawę załatwić polubownie już dawno temu" - powiedział dziennikarzom marszałek Senatu pytany o porozumienie ws. kopalni Turów. "Przypomnę te buńczuczne zawołania +ani złotówki, nie ustąpimy+, tymczasem efekt finalny tego sukcesu w cudzysłowie jest taki, że płacimy 45 milionów euro Czechom, płacimy ponad 70 milionów Unii Europejskiej i robimy dokładnie to, co było wskazywane przez Czechów trzy lata temu" - powiedział marszałek Senatu.

"Jeżeli takie sukcesy rządu PiS-u, które znowu nas - podatników będą kosztowały setki milionów euro nazywamy sukcesami, to broń nas panie Boże od takich sukcesów" - dodał Grodzki.