Tydzień Okiem Sokały. Koniunktura zmienną jest

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
16 marca 2024, 07:00
[aktualizacja 15 marca 2024, 20:41]
Witold Sokała - Tydzień Okiem Sokały
Tydzień Okiem Sokały/Forsal.pl
Mimo że Władimir Putin wygra wybory prezydenckie niemalże przez aklamację, sukcesów ma na koncie jakby coraz mniej. Nawet prorosyjska zwykle Francja się od niego odwraca. Być może skorzysta na tym Polska, chyba że nowa władza za bardzo uwierzy w to, że jest niezastąpiona.  Oto Tydzień Okiem Sokały - podsumowanie mijającego tygodnia w gospodarce. 

Świat

Krótka może być radość Władimira Putina z wygranej w wyborach prezydenckich. I to mimo wyniku, zapewne imponującego. Car przecież sam go sobie zawczasu wytypował, możliwe że nawet z dokładnością do jednego miejsca po przecinku. Ale obok szczerych gratulacji od wiernych poddanych, za chwilę trafią na jego biurko nowe raporty o skali demolki, którą Ukraińcy właśnie fundują rosyjskiej branży przetwórstwa ropy.

Kolejne zakłady, nawet w głębi kraju, padają ofiarą sabotażu lub dronów. Te ostatnie wypuszczane są także z terenu Rosji, co pokazuje rosnącą skuteczność i ofensywną siłę ukraińskiego wywiadu. Efekt: wedle różnych szacunków, Rosja tylko w tym tygodniu utraciła już 15-20 proc. swoich zdolności produkcyjnych. Narastający deficyt paliw na rynku wewnętrznym zmusił ją do wprowadzania ograniczeń sprzedaży, a także wstrzymania eksportu benzyny. To jeszcze nie „gejmczendżer”, ale jeśli sytuacja szybko nie ulegnie zmianie, a na to się z różnych względów nie zanosi – może się okazać, że drastycznie spadną dochody budżetu, a część wewnętrznej logistyki, przynajmniej cywilnej, czeka paraliż.

To kolejny czynnik, wyjaśniający rosyjską presję na zawarcie przynajmniej rozejmu. Maskowaną pohukiwaniami o możliwej eskalacji nuklearnej, propagandowymi zaklęciami o rosnącej potędze i mających nadejść już za moment sukcesach militarnych, a także ożywieniem „ruchów pokojowych” na Zachodzie, suflujących nam konieczność szybkiego porzucenia sprawy ukraińskiej. Niedźwiedź ryczy, bo jest ranny i ewidentnie się boi. Myśliwi w tej sytuacji nie powinni mu odpuszczać, taka szansa ostatecznego spacyfikowania drapieżcy trafia się rzadko.

Nu, Wowa Władimirowicz, sam tego chciałeś. Polityka, która w założeniu miała odsunąć NATO od granic Rosji i do reszty uzależnić Zachód od rosyjskiej ropy i gazu – na razie doprowadziła do członkostwa Szwecji i Finlandii w Pakcie Północnoatlantyckim oraz do bezprecedensowej rewolucji na europejskim rynku energetycznym. Podpołkownik Putin, ja wam żiełaju dalszych, jeszcze większych sukcesów w nowej kadencji! 

Europa 

Tymczasem na Starym Kontynencie Francja, przez dekady tradycyjnie raczej prorosyjska, wyraźnie zwietrzyła krew. I w tym dopomogła bandycka (a przede wszystkim ryzykancka, delikatnie mówiąc) strategia Putina. Zbyt mocne i wrogie wejście we francuską strefę interesów w Lewancie oraz subsaharyjskiej Afryce, plus już jawne stymulowanie presji migracyjnej i różnych ruchów żółtokamizelkowych, plus gołym okiem widoczne wpływy w rosnącej w siłę skrajnej prawicy Marine Le Pen – tego było za dużo nie tylko dla Emmanuela Macrona. Również dla wielu jego kolegów z ENA i innych szkół francuskiej elity polityczno-biznesowej, dla generałów i wyższych oficerów służb. Lud co prawda jeszcze nie całkiem nadąża za zmianą, co sygnalizują badania opinii – ale nad tym popracują specjaliści.

Tym bardziej, że aktualne strojenie się przez Pałac Elizejski w jastrzębie pióra ma wymiar nie tylko antyputinowski. To także świetnie wyczuta koniunktura na samym Zachodzie. USA, bez względu na wynik batalii prezydenckiej, będą osłabiać swe zaangażowanie w Europie. A Niemcy mają zbyt wiele wewnętrznych problemów gospodarczych i społeczno-politycznych, z marnymi szansami ich szybkiego zażegnania, by powstrzymać ambicje Paryża. Gra toczy się więc o Unię przemodelowaną zgodnie z francuską wizją, a nagła asertywność wobec Rosji to prawdopodobnie tylko element szerszej strategii, mający pomóc w szukaniu nowych sojuszników. Jej częścią jest promocja energetyki atomowej (to dobrze dla nas), ale też francuskiej zbrojeniówki. Notabene, ta właśnie odnotowała znaczący sukces – Holendrzy zamówili cztery nowe okręty podwodne w Naval Group. Coś na otarcie łez po utracie tłustego kontraktu australijskiego…

Polska

W tym kontekście warto też widzieć piątkowy szczyt weimarski w Berlinie. Przełomowe decyzje tam nie zapadły (żadna niespodzianka), mniej przełomowe poznamy pewnie po efektach, czyli po konkretnych działaniach Francji, Niemiec i Polski za jakiś czas, ale najważniejsze jest symboliczne znaczenie tego spotkania. Nasz kraj jest znów w europejskiej grze, i ma szanse zwiększyć wydatnie swoją pozycję.

Swoją drogą, to też symboliczny obrazek. Donald Tusk prężący muskuły na europejskich salonach, a jego arcyrywal Jarosław Kaczyński, w tym samym momencie, maglowany w Warszawie przez komisję śledczą. Ale – uwaga! – fanklub PDT przestrzegam przed łatwym triumfalizmem. Nawet ewentualne dalsze czołganie Prawa i Sprawiedliwości nie zagwarantuje spokojnego trwania przy władzy, jeśli nie poprawi się jakość polityki koalicji obecnie rządzącej. W miejsce zwolnione przez PiS łatwo wejdą inni, nowi populiści, może dużo mądrzejsi (bo uczący się na błędach prezesa Kaczyńskiego). A ludzie liberalnego i propaństwowego centrum, którzy dali PO i spółce spory kredyt zaufania, znów zagłosują kiedyś nogami, jeśli zamiast obiecanej nowej jakości zobaczą tylko tani PR, mściwość i partyjniactwo oraz powrót do niechlubnej zasady „TKM”.

Sposób załatwiania sprawy ambasadorów nie napawa w tym względzie optymizmem. Zwłaszcza to, że na cel wzięto niekoniecznie najmniej kompetentnych i najbardziej umoczonych – co byłoby akurat zrozumiałe i łatwe do obrony. Tym bardziej, że to przecież PiS parę lat temu, swoimi zmianami ustawy o służbie zagranicznej, dał pole i zachętę do politycznych czystek. Ale kryterium tworzenia listy z odwołaniami przypomina dowcip o profesorze, który rzucał w górę kolokwia studentów, po czym zaliczał tym szczęśliwcom, których kartki spadły na biurko, a nie na podłogę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj