Pytanie, przed którym stoją urzędnicy od Frankfurtu do Warszawy, brzmi, czy przyspieszająca inflacja będzie trwać wystarczająco długo, aby zmienić długoterminowe oczekiwania firm i gospodarstw domowych. Jeśli tak się stanie, może to stworzyć samonapędzający się cykl, w którym wyższe ceny wywołają większe żądania płacowe – pomimo podwyższonego bezrobocia – które napędzają jeszcze większy wzrost cen.

Presja cenowa może również ośmielić te banki centralne, które uważają, że zbyt długo forsowano luźną politykę. Islandzki bank centralny w zeszłym miesiącu jako pierwszy w Europie Zachodniej zaostrzył politykę pieniężną od czasu wybuchu pandemii, podnosząc stopy procentowe, w celu okiełznania gwałtownego wzrostu inflacji. Norweski bank centralny również zasygnalizował, że jest na dobrej drodze do rozpoczęcia zaostrzania polityki.

Reklama

„Wszystkie czynniki cykliczne i strukturalne sumują się i wskazują na odwrócenie trendu”, powiedziała Gertrud Traud, główny ekonomista Helaba we Frankfurcie. „Gdy niemiecka inflacja osiągnie 3 proc., związki zawodowe zapytają: A co z robotnikami?”

Perspektywa większej inflacji była widoczna raportach z początku czerwca, po tym, jak fabryki podniosły ceny w najszybszym tempie od prawie dwóch dekad z powodu rosnących kosztów i kurczących się zapasów.

To dociera do kupujących. Wzrost cen konsumpcyjnych osiągnął 2 proc. w strefie euro – technicznie powyżej celu EBC – po raz pierwszy od 2018 roku. W Polsce był ponad dwukrotnie wyższy. Bundesbank twierdzi, że niemiecka inflacja może osiągnąć w tym roku 4 proc..

Odczyt 4,8 proc. w Polsce – która nie należy do strefy euro – wskazuje na rosnące ryzyko. Władze obawiają się, że 5 proc. będzie punktem zwrotnym, który napędza publiczne oczekiwania inflacyjne.

W Wielkiej Brytanii dwóch polityków z Banku Anglii zasygnalizowało we wtorek zaniepokojenie perspektywą, że rosnące ceny mieszkań, które rosną w najszybszym tempie od siedmiu lat, będą napędzać presję inflacyjną.

W EBC, którego zadanie komplikuje zarządzanie zdecydowanie największym obszarem walutowym regionu, przy rozbieżnych perspektywach wzrostu w poszczególnych państwach, urzędnicy twierdzą, że niedobory podaży zostaną przezwyciężone, a zmiany cen z roku na rok wyhamują.

Niewiele wskazuje na to, że globalne ograniczenie podaży słabnie. Azjatyccy producenci, wytwórcy komponentów dla dużej części świata, spowolnili działalność w zeszłym miesiącu, ponieważ kraje walczyły z nawrotami wirusów.

Kilka fabryk w Tajlandii zostało tymczasowo zamkniętych, aby powstrzymać epidemie, Tajwan zgłosił rekordowe cotygodniowe zgony z powodu wirusa, a Malezja rozpoczęła dwutygodniową blokadę narodową.

W Europie i poza nią zwiększona niewypłacalność w przypadku wycofania wsparcia fiskalnego dla firm może zaostrzyć obawy o dostawy.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju stwierdziła w tym tygodniu, że chociaż globalna presja cenowa powinna osłabnąć pod koniec roku, w dłuższej perspektywie istnieje „ryzyko wzrostu”.