Od lat samorządy zachęcają uczniów w swoim regionie do nauki stypendiami i nagrodami dla najlepszych, które mogą być jednorazowe albo wypłacane w trakcie roku szkolnego – co miesiąc albo po każdym semestrze. To sposób na stymulację lokalnego rynku pracy, bo kadra wyższej jakości przyciąga nowe firmy i inwestycje, co przekłada się na rozwój regionu.

Ten rok, z powodu koronawirusa i przeniesienia nauki do domów, okazał się jednak wyjątkowy, bo uczniowie osiągnęli ponadprzeciętne wyniki. Jedni tłumaczą to zaangażowaniem rodziców, inni mobilizacją uczniów.

Fakt faktem – dobre wyniki w szkołach przełożyły się na większe obciążenie dla lokalnych finansów. Szczególnie że samorządy dokładają już niemal połowę do ogólnych wydatków na oświatę i wychowanie, bo koszty rosną znacznie szybciej niż subwencja ogólna z budżetu państwa. Przy coraz bardziej ograniczonych wpływach do lokalnych budżetów, w tym roku dodatkowo nadszarpniętych przez korona wirusa, stypendia stały się wyzwaniem.

– W tym roku na nagrody przewidziano 250 tys. zł Przed rokiem było to 200 tys. Ile ostatecznie wydamy, tego jeszcze nie wiemy. Wnioski za rok szkolny 2019–2020 można składać do 15 września – mówi Joanna Żabierek, rzecznik prasowy Prezydenta Poznania i Urzędu Miasta. W Bytomiu tegoroczny budżet na ten cel to 60 tys. zł, czyli o 3 tys. zł większy niż przed rokiem, z kolei we Wrocławiu wypłata stypendiów ma kosztować 700 tys. zł, czyli o 100 tys. zł więcej niż w roku ubiegłym.

W Lublinie za wyniki w pierwszym semestrze roku szkolnego 2019/2020 wypłacono 120,9 tys. zł. W drugim semestrze było to już 219, 1 tys. zł.

Reklama

Więcej wyda też Toruń, który na stypendia i Nagrodę Prezydenta przeznaczył 580 tys. zł wobec 530 tys. rok temu.

– Oprócz świadczenia za osiągnięcia w roku szkolnym przyznajemy też Nagrodę Prezydenta dla absolwentów szkół średnich. Nagroda jest jednorazowa i wynosi 2 tys. zł, miesięczna kwota stypendium przyznanego na okres od września do czerwca następnego roku wynosi 200 lub 300 zł – wylicza Adrian Aleksandrowicz z wydziału komunikacji społecznej i informacji Urzędu Miasta Torunia.

Choć wydatki na promowanie wyników w nauce rosną, to żadne z pytanych przez nas miast nie ma jak na razie w planach wycofywania się z tego rozwiązania.

– Program wspierania uzdolnionych dzieci i młodzieży nadal obowiązuje i nie ma planów jego likwidacji – zapewnia Olimpia Schneider, kierownik Referatu Prasowego Biura Prezydenta Gdańska, które w zakończonym właśnie roku szkolnym wręczyło 331 stypendiów na kwotę ponad 82 tys. zł.

Podobne deklaracje składają Bytom czy Poznań. Jak tłumaczą samorządy, to czynnik mobilizujący uczniów do większego wysiłku w nauce i rozwijania swoich zdolności, ale też stanowi dla nich źródło ogromnej satysfakcji, którego nie chcą ich pozbawiać zwłaszcza teraz w czasie kryzysu.

Nie znaczy to jednak, że nic się nie zmieni. Samorządy nie wykluczają, że kwoty na nagrody i stypendia pozostaną w kolejnych latach na podobnym poziomie co w tym roku. A to może oznaczać, że przy większej liczbie dzieci z czerwonym paskiem do wypłaty będzie mniej. Może być też tak, że stypendia wypłacane co miesiąc zostaną zamienione na jednorazowe.

W takim kierunku zamierza pójść Sopot. – System wypłat się zmieni. Do tej pory kilkudziesięciu uczniów stypendia na dany rok szkolny otrzymywało przez 10 miesięcy i były one wypłacane co miesiąc po 150–260 zł. Po zmianach stypendium będzie jednorazowe. Maksymalna kwota zostanie dopiero określona. Roczna pula przeznaczona na stypendia to 100 tys. zł – wyjaśnia Anetta Konopacka, główny specjalista biura promocji i komunikacji społecznej w UM Sopot. Z drugiej strony, jak dodaje, pojawi się więcej kategorii, w których będzie można zdobyć nagrodę. Będzie już nie tylko za wybitne osiągnięcia w nauce, artystyczne czy sportowe, ale też za aktywność społeczną oraz ich pracę nad swoimi wynikami, czyli postęp.

W Bydgoszczy nie było dotąd programu stypendialnego dla najlepszych uczniów i, jak deklarują władze miasta, na razie nie ma planów, by go wprowadzić. ©℗