– Pamiętajmy, że jest to reguła, która wskazuje na maksymalny poziom wydatków. A to oznacza, że możemy dojść do wyznaczonego pułapu, ale też nie musimy – zastrzega.
Rząd pracuje nad budżetem na 2023 r. I ma problem – musi w nim uwzględnić nie tylko korzyści po stronie dochodów płynące z wysokiej inflacji, lecz także wynikające z niej dodatkowe koszty, takie jak waloryzacja świadczeń czy podwyżki w budżetówce, a także np. trudne do przewidzenia wydatki na zbrojenia. Według Czernickiego nie będzie natomiast konieczności nowelizowania aktualnego budżetu. To efekt m.in. dużego wzrostu dochodów podatkowych.
CAŁY TEKST W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".
Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.
