„Czasu jest mało” – tytułuje relację z Brukseli tygodnik ekonomiczny „La Tribune”. „Merkel wzywa Europejczyków do solidarności i do szybkiego przyjęcia planu odbudowy (UE po koronakryzysie)” – tłumaczy na swym portalu redakcja.

„Liryczny entuzjazm”, zawarty w użytym przez Merkel porównaniu Europy do IX symfonii Beethovena zaskoczył – jak przyznaje – brukselskiego korespondenta tygodnika „Le Point” Emmanuela Berettę, który na stronie internetowej gazety pisze, że kanclerz, która przedstawiała europarlamentowi priorytety niemieckiej prezydencji UE, „broniła jedności na przekór temu, co nas różni”, przekonując, że „nikt samotnie nie wyjdzie z tego kryzysu”.

Według dziennikarza „Le Point” było to przygotowanie do zbliżającego się szczytu UE, na którym dojdzie do „zderzenia stanowisk przywódców europejskich w sprawie planu odbudowy UE”.

Podobnie jak w innych mediach francuskich, i w tym artykule podkreśla się, że kanclerz „weszła do drużyny Emmanuela Macrona”.

„Niemcy, które do niedawna starały się wbić do głowy państwom członkowskim unijnego południa rygor budżetowy, teraz szeroko otwierają krany z deficytem publicznym i przygotowują się do wydania ponad biliona euro, by stawić czoła recesji” – pisze Pierre Avril w czwartkowym wydaniu dziennika „Le Figaro”.

Reklama

Dziennikarz cytuje wypowiedziane w PE słowa kanclerz, takie jak „wierzę w Europę” czy „Europa przekonuje mnie nie tylko jako dziedzictwo przeszłości, ale również jako nadzieja i wizja przyszłości”. Powołując się na źródła w otoczeniu Merkel, Avril zapewnia, że „ta przemiana nie wynika z (objęcia przez Niemcy - PAP) prezydencji UE, ale z precyzyjnej diagnozy stanu Unii Europejskiej”.

Komentator katolickiego dziennika „La Croix” Jean-Baptiste Francois podkreśla, że kanclerz Niemiec doskonale zdaje sobie sprawę ze znaczenia PE w zatwierdzeniu planu odbudowy.

Merkel ma bardzo solidne poparcie wśród eurodeputowanych, gdyż jej rodzina polityczna - Europejska Partia Ludowa - stanowi największą wśród nich grupę – przypomina autor artykułu, dodając, że gdy chodzi o „zasadnicze założenia (planu odbudowy) Angela Merkel nie musi obawiać się sprzeciwu innych wielkich grup politycznych (w PE)”.

Regionalny dziennik „Ouest France” informuje w tytule, że wystąpienie Merkel przed PE charakteryzowało „otwarcie wobec Bałkanów i cisza wobec Hongkongu”.

Laurent Marchand pisze w tej gazecie, że „sąsiedztwo Europy to zasadnicze wyzwanie dla jej bezpieczeństwa" i dlatego kanclerz apeluje o „perspektywę przyjęcia (do UE)” dla Albanii i Macedonii Północnej. Tłumaczy, że berlińska „wizja Europy jako bloku złączonego jednolitym rynkiem i wspólnymi wartościami, usprawiedliwiała rozszerzenie (UE) z 2004 r.”.

Jak ocenia, Paryż jest w tym względzie bardziej lękliwy, nie chcąc drażnić opinii publicznej. Podkreśla, że „turecki apetyt na Libię powinien zmusić do refleksji nad konsekwencjami nieliczenia się z państwami bałkańskimi”.

Ostrożność kanclerz w sprawie Chin wynika według autora komentatora „Ouest France” z „ambicji i zażenowania Berlina”, który „pragnie konstruktywnych stosunków z Pekinem, nawet za cenę milczenia wobec przerażającego gwałcenia praw człowieka w Hongkongu”.

„Oburzenie nie może zastąpić polityki, ale milczenie jest coraz bardziej nieznośne. Wypracowanie wspólnej polityki wobec światowych mocarstw to niełatwe zadanie, jakie czeka Europę” – konkluduje komentator „Ouest France”.