Lubię głupie pytania. Zazwyczaj bowiem okazuje się, że wcale nie są takie głupie, jak się wydaje. Słysząc pytanie: „Po co w ogóle płacimy politykom?”, można by postukać się w czoło, bo przecież za pracę należy się płaca. Oczywiście? Otóż nie.
W demokracji ateńskiej przed Peryklesem funkcje publiczne pełniono pro publico bono. Wierzono, że tego rodzaju służba nie może wynikać z pobudek materialnych, lecz z dbałości o dobro wspólne. Perykles dostrzegł jednak, że ową dbałością w praktyce wykazywali się wyłącznie najbogatsi Ateńczycy, gdyż tylko oni – posiadając zastępy harujących na ich sielski byt niewolników – mogli sobie pozwolić na zajmowanie się politycznymi deliberacjami z dala od swoich gospodarstw. Wielki reformator postanowił więc wprowadzić wynagrodzenia za sprawowanie funkcji publicznych, by otworzyć do nich dostęp także mniej zamożnym obywatelom. Pensja publiczna nie miała jednak zapewniać bytu, tylko kompensować straty ponoszone w związku z pełnieniem urzędu. Wniosek z tego taki, że pierwotnie wynagradzanie polityków nie było po prostu słuszną zapłatą za ich znój, a czymś znacznie więcej: narzędziem pozwalającym uzyskać proporcjonalną i egalitarną reprezentację polityczną, czyli pełniejszą demokrację.
Współczesną politykę demokratyczną zdominowali politycy zawodowi w rozumieniu Maksa Webera, którzy na politykowanie przeznaczają cały swój czas i czerpią z niego wszystkie swoje dochody. Jednocześnie mają zatem służyć i sobie, i dobru wspólnemu. Ich wynagrodzenia zyskują w konsekwencji wymiar prywatno-publiczny, a my stajemy nie przed dylematem „płacić politykom czy nie płacić?:, lecz przed pytaniem „ile płacić?”. I – co stało się szczególnie wyraźne po podwyżkach, które 14 sierpnia zgodnie przyznali sobie posłowie, a które potem zablokował Senat – zupełnie nie potrafimy go rozstrzygać. Inaczej mówiąc: zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy „godnej płacy” dla polityków skupiają się nie na tym, co naprawdę istotne.
CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ
Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.
